Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

7.12.2016
środa

Ze sporą pomocą sędziego

7 grudnia 2016, środa,

A jednak się opłacało. Przeżyć upokorzenia, radosny (głównie dla przeciwników) futbol, ale też świetny remis z Realem i wreszcie wygraną ze Sportingiem. To Portugalczycy kończą Ligę Mistrzów z niczym (poza kasą), a Legię wiosną czeka Liga Europy.
Czytaj całość »

27.11.2016
niedziela

Czas Kota

27 listopada 2016, niedziela,

Pierwsze koty za płoty (za przeproszeniem Macieja Kota). Jak co roku zawody w fińskim Kuusamo otwierają wielki sezon w narciarstwie klasycznym. W ostatnich latach nasi skoczkowie mieli tam być dobrzy, a byli źli. Dzisiaj jednak muszę zrezygnować z banalnego tytułu: „W Kuusamo tak samo”, bo jednak coś się zmieniło.
Czytaj całość »

11.11.2016
piątek

Lepiej być nie mogło

11 listopada 2016, piątek,

Faceci po przejściach pokazali, że mają jeszcze sporo do powiedzenia w reprezentacji. Jesienną część eliminacji do rosyjskiego Mundialu Polska zakończyła pięknym 3:0 w meczu z Rumunią. Mało tego drużyna Adama Nawałki ma w tabeli trzy punkty przewagi nad drugą Czarnogórą. Tylko usiąść i … cieszyć się. Chyba już bez piwa i kart w hotelu.
To był mecz Kamila Grosickiego, którego pierwszy gol będzie mógł wnukom pokazywać. To był mecz Roberta Lewandowskiego (już siedem goli w eliminacjach) i całego zespołu. Ale przede wszystkim to był mecz Adama Nawałki.
Trener nie posłuchał zwolenników rozliczania przed kamerami swoich zawodników za wydarzenia z października w warszawskim hotelu. Rozwiązał problem wewnątrz grupy. Zawodnicy docenili to i zagrali najlepszy mecz tej jesieni. W ten sposób znowu można mówić o linii wznoszącej kadry. Przecież jeszcze nie zdążyliśmy się nacieszyć naszą reprezentacją a już mówiło się o powrocie do mierności.
Nawałka często nie był głaskany za reakcje (a raczej ich brak) na wydarzenia na boisku. Wczoraj trafił właściwie z każdym nazwiskiem. Najbardziej zaimponował mi zmianami. Gdy Karol Linetty zaczął odstawać od kolegów, od razu wprowadził Krzysztofa Mączyńskiego, a ten wykorzystał szansę przypomnienia się kibicom. No i Łukasz Teodorczyk. Zastąpił coraz swobodniejszego Piotra Zielińskiego, jakby chciał powiedzieć: pokażę wam przez tych kilkanaście minut na co naprawdę mnie stać. I pokazał. Chyba nie byłoby dwóch goli Lewandowskiego bez chłopaka, który w ostatnich tygodniach wymieniany był głównie jako miłośnik piwa i kart. Po wieczorze w Bukareszcie nie musimy się już zamartwiać brakiem Arkadiusza Milika.
Rumuni nie mieli na boisku swoich bohaterów. Za to na trybunach było ich pełno. Tyle że negatywnych. Z jednej strony można odczuwać staropolską schadenfreude z tego, że bandyci z racami petardami to nie jest polska specjalność. Z drugiej strony chwilami czułem się, jakby piłkarze kopali piłkę w pobliżu linii frontu i to nie w czasie zawieszenia broni. Dobrze, że skończyło się tylko na ogłuszeniu polskiego asa. Swoją drogą, ciekawe jak oceni to widowisko UEFA.

8.10.2016
sobota

Pod sufit nie skaczemy

8 października 2016, sobota,

Dobrze, że Duńczycy mieli do odrobienia trzy bramki, a nie dwie jak kilka tygodni temu Kazachstan. Mogła się przytrafić powtórka scenariusza z Astany, czyli remis, a po przyjrzeniu się tabeli – porażka.
Czytaj całość »

29.09.2016
czwartek

UEFA zamyka Legię

29 września 2016, czwartek,

Na początku listopada przyjedzie do Warszawy Real Madryt, który zagra z Legią w dość kameralnych warunkach, bo bez publiczności. A co! Stać nas na taką ekstrawagancję. Po dwudziestu latach grać w Lidze Mistrzów i zafundować sobie puste trybuny to naprawdę niezły wyczyn.
Czytaj całość »

14.09.2016
środa

Na początek klęska

14 września 2016, środa,

Przed meczem Legii z Borussią Dortmund przeczytałem w sportowej gazecie, że czeka nas pierwszy z sześciu magicznych wieczorów w Lidze Mistrzów. Było zero do sześciu. Bardzo dziękuję za taką magię i za takie wieczory. Niestety Legia od następnych wieczorów nie ucieknie.

Wygląda na to, że poza kasą nic się nie będzie zgadzało po europejskich meczach. Legia weszła do LM przez szczęśliwy zbieg okoliczności. Teraz fortunie trzeba by trochę pomóc, ale argumentów brakuje. Podejrzewam, że kilka polskich drużyn nie skompromitowałoby się tak bardzo, jak wczorajsza Legia.

Nie zazdroszczę właścicielom klubu. Ci ambitni ludzie stoją w obliczu klęski na wszystkich frontach. Bo przecież w lidze też jest gorzej niż źle. Nie wiadomo, za co mają złapać się najpierw. Muszą biegać z sikawkami od pożaru do pożaru.

Czy na przykład zdecydować się na rezygnację z albańskiej myśli szkoleniowej? Niby Besnik Hasi jest dobrym trenerem. No, ale wyników nie ma. Gorzej, że w ogóle nie widać symptomów jakiejkolwiek poprawy. Z szatni dobiegają pomruki niezadowolenia z przywództwa Hasiego. I to w paru językach.

Ktoś w Legii sprzedawał jednych, a kupował innych zawodników. Zmian jest sporo. Nie potrenowali za dużo razem. Na razie wygląda na to, że niechętnie przebywają ze sobą na boisku. Mało tego wszyscy razem i każdy z osobna prowokują pytanie o powód zatrudnienia. Nie wierzę zresztą, że wszyscy są słabi, ale tak wyglądają. W tej sytuacji sprowadzony w odruchu desperacji Radović ma zapewnić team spirit. Bardzo wątpię.

Pozostaje liczyć na cud. Gramy raz na dwadzieścia lat w Champions League i lepiej, żeby to nie wyglądało tak jak wczoraj przy Łazienkowskiej.

css.php