Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

11.08.2016
czwartek

Jest złoto

11 sierpnia 2016, czwartek,

Sześć dni czekaliśmy, ale wreszcie jest. Złoty medal wioślarskiej dwójki podwójnej. Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj były faworytkami i świetnie sprawdziły się w tej roli. Na dokładkę jest jeszcze brąz dziewczyn w wyścigu czwórek podwójnych.

Wreszcie można pooddychać czystym olimpijskim powietrzem, a nie tym skażonym polskim skandalem dopingowym (oby nie sprawdziły się informacje o tym, że niesława dotknie też drugiego Zielińskiego – Adriana).

„Nie jesteśmy duże, nie jesteśmy silne, ale mamy taaakie serce do walki” – tak podsumowała siebie i koleżankę z osady Magda Fularczyk, i to święta prawda. Ona sama udowodniała to wielokrotnie. W Londynie był brąz, po który na podium pojechała na wózku pchanym przez ówczesną partnerkę Julię Michalską-Płotkowiak. Tak była wyczerpana. Dzisiaj Julia z wielkim wdziękiem i fachowością komentuje sukcesy koleżanek w telewizyjnym studiu, a jej koleżanka – tym razem o własnych siłach – stanęła na miejscu przeznaczonym dla olimpijskich mistrzyń.

Wioślarstwo to szlachetny sport, który w naszym kraju nie cieszy się taką estymą jak w wielu innych krajach. Ale w tej pięknej dyscyplinie od lat odnosimy znaczące sukcesy. Podwójne mistrzostwo Tomasza Kucharskiego i Roberta Sycza w Sydney i Atenach, złoty medal czwórki i srebro czwórki wagi lekkiej w Pekinie, wspomniany brąz w Londynie, no i teraz kolejne złoto i brąz (a  jeszcze teoretyczną szansę mają dwie osady) to bilans ostatnich pięciu igrzysk. Tak się składa, że przez wszystkie te lata prezesem związku jest Ryszard Stadniuk. Kiedyś świetny zawodnik z medalami mistrzostw świata i olimpiady w Moskwie, a teraz mądrze i szczęśliwie kierujący całym polskim wioślarstwem.

Ciekawe, czy wczorajsze medale staną się początkiem lepszych dni Polaków w Rio? Przez pierwszych sześć dni słuchaliśmy przede wszystkim objaśnień powodów porażek.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Alez, to zloto nawet sie nie porownuje z naszym najlepszym napastnikiem na swiecie. Gdzie tam nawet o porownaniach nie mozna tu mowic. Zaden wyczyn polakow w Rio nie porowna sie z tym medialnym stworem. A on pokazal na Euro16 co jest warty. Pol funta klakow i tyle.

  2. I co z tego? Mnie to nie cieszy, po aferze dopingowej z polskimi ciężarowcami.

  3. Internety mówią, że szprycujący się mięśniak (ciężarowiec) mógł kosztować polskiego podatnika około 1 mln złotych. Dziennikarz sportowy, który to liczył mówił tylko o 4 latach olimpiady od igrzysk w Londynie.
    A więc mamy 250 tysi rocznie; 21 miesięcznie.

    W wypadku sukcesu mięśniaka byłaby to zapłata społeczeństwa za 3 sekundy ucieszenia się gawiedzi na wieść o medalu.

    Pytanie retoryczne: ilu zdolnych uczniów mogłoby uczynić daleko większy użytek z owego miliona złotych? A z całej sumy, za pomocą której polski podatnik ciepłą rączką funduje mięśniakom ich hobby?

    Wystarczy przypomnieć sobie te miliardy wpakowane w stadiony na Euro.

    Czy ktoś może sobie wyobrazić miliardy złotych wydane w pszenno-buraczanej specjalnie na kształcenie najzdolniejszej elity, powiedzmy najzdolniejszych 10 tysięcy uczniów? Strach się bać…

    P.S. @Chętkowski – ten komentarz wklejam także u red. Matlaka – zobaczymy u kogo ukaże się wcześniej? 😉

css.php