Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

12.08.2016
piątek

Kompromitacja mistrza (?) olimpijskiego

12 sierpnia 2016, piątek,

Adrian Zieliński pakuje się i wraca do kraju na własny koszt. Rozgrywa się kolejny rozdział dopingowej kompromitacji polskich ciężarowców.

Z hukiem dołączył właśnie do brata Tomasza i Krzysztofa Szramiaka. Spakować walizki musi też trener Zielińskich – Jerzy Śliwiński.

Nasz mistrz z Londynu był załamany po wyrzuceniu brata z wioski olimpijskiej. Twierdził, że w czasie przygotowań mieszkali razem, wszystko robili tak samo. Skoro tak, nie powinien czuć się zaskoczony. A jest. Przynajmniej tak twierdzi. Zapowiada szukanie sprawiedliwości w sądach. Liczę na to, że dotrzyma słowa.

Wszyscy bohaterowie skandalu idą w zaparte. Mają różne pomysły na to, w jaki sposób nandralon znalazł się ich organizmach. Od zamiany próbek i uszkodzenia urządzeń badawczych po nieczyste odżywki. Ciekawym pomysłem taktycznym jest też atak na prezesa związku za to, że ich nie broni. Nie ma w tym logiki, ale za to sporo bezczelności.

Na korzyść Kołeckiego przemawia to, że już w czerwcu chciał wykluczenia obu braci z reprezentacji. W ten sposób w Rio wystąpiłaby namiastka reprezentacji, ale to byłoby lepsze niż obecne zamieszanie. Ale i tak nie wyobrażam sobie, żeby Szymon Kołecki przez wiele najbliższych lat odgrywał jakąkolwiek rolę w polskim sporcie. Jego ostatnim zadaniem powinno być tylko szczere sprawozdanie z tego, co działo się w polskich ciężarach w ostatnich latach.

Resort sportu zapowiada ograniczenie lub nawet zlikwidowanie finansowania tej dyscypliny. Byłbym za tym, jeżeli rację ma Zbigniew Boniek, który zasugerował, że bez dopingu w tym sporcie niczego się nie osiągnie. Chodzi tylko o to, żeby nie dać się złapać. To znaczy nie ma zawodników bez dopingu, są tylko źle przebadani?

Aż tak źle chyba nie jest. Hiszpanka Lidia Valentin głośno domaga się uczciwej rywalizacji na pomoście. W Londynie była czwarta. W 2016 r. ma złoto, bo wszystkie medalistki potknęły się na dodatkowych badaniach ich próbek. W Rio chce udowodnić, że można wygrać bez niedozwolonego wspomagania. No, ale ile jest takich Lidii?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Bez badań można określić biorcę środków.Wystarczy policzyć krosty na twarzy i plecach.Skóra powie ci wszystko o diecie.Zbliżenia twarzy polskich sztangistów nie sugerują zdrowej diety.Tak sobie myślę czy sport to zdrowie czy komercja jak wyścigi konne.

  2. Wykryto doping, ale przeciez nie brali. Co z tego ze probki byly pozytywne jak nie brali dopingu. To przeciez nasi a nie rosjanie. To rosjan nalezy dyskwalifikowac nawet tych ktorzy nigdy nie zostali zlapani za doping. Ale nie naszych. Bo nasi na pewno chodza do kosciola i sie modla i Bog i Jezus i Matka Boska i apostoly sa po ich stonie,… a doping w ich probkach,… to na pewno dzielo diabla i szatana. To przeciez oczywiste. Innaczej nie da sie tego wytlumaczyc.

  3. Podnoszenie ciężarów już dawno NIE jest sportem. Poza tym, to należy wycofać WSZYSTKICH polskich ciężarowców z tych igrzysk oraz rozwiązać Polski Związek Podnoszenia Ciężarów.

  4. Coraz bardziej wyśrubowane wyniki są osiągane dzięki dopingowi, bo możliwości organizmu ludzkiego są ograniczone. Dwa plus dwa równa się cztery, a nie pięć.

css.php