Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

7.06.2015
niedziela

Lech mistrzem!

7 czerwca 2015, niedziela,

Po pięciu latach piłkarscy mistrzowie Polski znów pochodzą z Poznania. Lech musiał co najmniej zremisować z Wisłą na własnym stadionie i zrobił to.

Na nic zdały się gole Legii w Warszawie. Lech uzbierał o jeden punkt więcej od warszawiaków. I tylko to się liczy.

Lech to zasłużony mistrz. Męczyli się w tym sezonie okrutnie. Na początek przegrali w europejskich eliminacjach z amatorami z Islandii. W lidze też szło jak po grudzie. Chwilami wydawało się, że Kolejorz swą grą daje do zrozumienia trenerowi Mariuszowi Rumakowi, że ma go dość. Nie wiem, jak było, ale Rumak wyjechał z Poznania, a po jakimś czasie pojawił się tam Maciej Skorża.

Dzisiaj Skorża triumfuje. Nikt mu nie odbierze zasług w poskładaniu w drużynę wielu zdolnych, często młodych zawodników. Nowy trener od początku ogłosił, że interesuje go tylko mistrzostwo, co odebrałem bardziej jako marzenie. No, a od niedzielnego wieczoru to on jest bohaterem polowania na tytuł. Miał nim być Henning Berg z Łazienkowskiej…

Niedawno przyznałem się, że po cichu sprzyjałem legionistom. Wydawało się, że mimo przeróżnych wpadek są najbliżej europejskiego poziomu. Co gorsza, uwierzyli w to sami piłkarze i działacze. Wiara nie wystarczyła, a im dalej w ligę, tym słabiej było na boisku.

Tydzień temu poszedłem na Legię, żeby zobaczyć na żywo, jak sobie radzą z Wisłą. Wyszedłem z przeświadczeniem, że oglądałem drużynę zupełnie bez formy, która męczy się niemiłosiernie, żeby wcisnąć jakiegokolwiek gola.

W poznańskiej szatni uradowany młokos Dawid Kownacki (właśnie powołany do kadry) skromnie ogłosił: jesteśmy wielcy, jesteśmy mistrzami Polski. To drugie się zgadza. To pierwsze jeszcze długo nie.

Jeśli Kownacki i jego koledzy szybko nie ochłoną, to kolejne starcie z jakąś islandzką czy mołdawską potęgą skończy się tak samo jak w zeszłym roku. Tak się dziwnie składa, że mistrzostwo rzadko na dłużej przynosi klubowi realne korzyści.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Wolę zdobycia Mistrzostwa nie można opierać głównie na pomocy sędziów – vide Jagiellonia i jeszcze kilka innych meczów.
    Lech i trener mieli widać większą motywację niż „gwiazdy” warszawskie vide Kosecki.
    Część kibiców nie bez satysfakcji podśpiewuje sobie – … gdzie Twoje berło,gdzie Twoja korona Legio….”

  2. Co prawda jestem kibicem Lecha i tytuł mnie cieszy ale…Został on zdobyty w sposób żałosny – począwszy od przegranej półamatorami z Islandii, klęski z Pogonią Szczecin. Generalnie, jedyną przesłanką mistrzostwa Lecha jest to, że w bezpośrednich konfrontacjach z Legią wypadał od niej lepiej bo sama walka o tytuł przypominała mi walkę dwóch ,,muzułmanów” opisywaną w ,,Pięć lat kacetu” Grzesiuka – kapowie wybierali sobie najbardziej zabiedzonych więźniów (tzw. muzułmanów) pokazywali jedzenie i kazali ze sobą walczyć. Obie drużyny grały tak jakby nie chciały go (mistrzostwa, bo na jedzenie dostają kasy aż nad to co prezentują) zdobyć (o umiejętnościach trudno w tym wypadku mówić). Może zabrakło jakiegoś spektakularnego zakończenia sezonu – wyraźnej wygranej z Wisłą Kraków? Po prostu dojmujące wrażenie biedy…

  3. Gdyby Robert gral w Legii,…Legia byla by mistrzem. W masce lub bez maski, Robert z pieknie wymodelowana czuprynka sciagalby na siebie uwage co pozwolilo by innym graczom Legii strzlac bramki. Duzo bramek.

  4. Trzy dni do meczu z Gruzja, przygotowania trwaja. Robert nie powinien zmarnowac szansy. Jeszcze jest czas by pojsc do malarzy i pomalowac fryzurke na zolto. Wtedy w meczu z Gruzja Robert bedzie widoczny i medialny. To zagwarantowane.

css.php