Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

13.06.2015
sobota

Dziwny pogrom Gruzinów

13 czerwca 2015, sobota,

To był dziwny mecz. Ten, kto przełączył telewizor na przykład na dziesięć minut przed jego końcem, gdy Polacy prowadzili z Gruzinami jeden do zera, wcale by się nie zdziwił, gdyby dowiedział się, że ostatecznie skończyło się, powiedzmy, remisem. Tymczasem Polska ostatecznie wygrała cztery do zera.

I jak tu krytykować liderów eliminacji? A trochę by się chciało. W piłce jak w życiu – trzeba mieć trochę szczęścia.

Na początku sobotniego meczu fortuna się wahała. Robert Lewandowski sam w parę minut miał dwie takie okazje, po których piłka nie miała szans nie wpaść do bramki. A nie trafiła. I jeszcze długo nie trafiała.

Co by było, gdyby Arkadiusz Milik po nerwowej godzinie uwijania się na Narodowym nie huknął pod poprzeczkę gruzińskiego bramkarza? Mogłoby być różnie. Wiem, że to nie najważniejsze, ale to nasi przeciwnicy dłużej kopali między sobą niż Polacy i parę swoich szans też mieli.

Obfita dostawa szczęścia dotarła do Polski i do Roberta Lewandowskiego w ostatniej chwili. Trzy gole w cztery minuty to naprawdę niezły popis. Dotychczas przecież Lewandowski strzelał w reprezentacji z ociąganiem. Bardzo chciał, ale nie wychodziło.

Wreszcie wyszło i dzięki temu możemy spokojnie jechać na wakacje. Tym bardziej, że w tym samym czasie Irlandczycy zremisowali ze Szkotami i ten podział punktów jest nam bardzo na rękę.

Może najważniejszym obrazkiem tego spotkania był dla mnie uścisk Jakuba Błaszczykowskiego z Robertem Lewandowskim. Ten pierwszy wszedł na boisko po bardzo długiej przerwie i podał temu drugiemu, który umiał świetnie wykorzystać piłkę. Panowie nie przepadają za sobą. Zamienili się ze sobą w kierowaniu drużyną. Niechęć jest odczuwalna.

No ale to są nie tylko zawodowi piłkarze, lecz także dojrzali faceci. Ten boiskowy gest może sporo znaczyć dla przyszłych losów naszej reprezentacji.

Szczęście jest przy kadrze Adama Nawałki. I niech tak zostanie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. dziwny….to prawda; nie pamietam meczu polskiej reprezentacji, w ktorym padly trzy bramki w ostatnich (doslownie) minutach; to sie widzi w przodujacych europejskich ligach; dodam jeszcze, ze od lat mieszkam we wloszech (miej wiecej tyle ile Boniek!!!) i po raz pierwszy od tamtych czasow, wiedzialam dzis mecz polskiej reprezentacji na poziomie, skuteczny, trzymajacy w napieciu, taki jakiego zaden kibic by sie nie powstydzil (w przeciwienstwie do wczorajszego meczu wlochow z chorwatami – ok innny przecviwnik, inna strategia, ale co za nudaaa)

  2. Grała polska reprezentacja alw wygrała Borussia 😉
    Piszczek –> Błaszczykowski –> Lewandowski –> gol!

  3. Na farcie to Polska daleko nie zajedzie. Po objęciu prowadzenia Polacy zwyczajowo całkowicie oddali pole rywalom. Jak pamiętamy, identycznie postąpili w meczu z Irlandią, w którym stracili bramkę w samej końcówce. Ta reprezentacja od dawna nie potrafi wytrzymywać kondycyjnie meczów. To jest pierwsza rzecz, która się rzuca w oczy. Po 70 min. gry Polacy zaczynają oddychać rękawami i zaczyna się wybijanie piłki wprost pod nogi rywala. Poza tym Polacy standardowo prezentują słabą obronę, co w połączeniu z brakiem sił, daje przeciwnikom dużo okazji do zdobywania bramek w ostatnich 10 minutach gry. Podsumowując, Polska na pewno nie jest to poziomie pozwalającym na regularne awanse do ME i MŚ. Do tego jest bardzo daleko.

  4. Piszczek krytykowany a przeciez mial pieknie wymodelowana czuprynke, nie rozumiem.

  5. Bardzo ciekawy artykuł, przynajmniej jest co poczytać w pracy 🙂

css.php