Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

26.10.2012
piątek

Prezes Boniek

26 października 2012, piątek,

No, teraz mogę się już skupić na pojedynku Obama –Romney – tak skwitował wybór Zbigniewa Bońka kolega, który poinformował mnie o najważniejszej wiadomości dnia. Siedzę w pociągu do Szczecina i jakoś tak się zagapiłem. A tu: stało się ! I to tak szybko. Raptem dwóch głosowań było potrzeba.

Gdybym zamiast w pociągu, siedział dzisiaj w Sheratonie, głosowałbym na Bońka. Nie oznacza to wcale, że moja wiara w niego jako prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej jest bezgraniczna. Głosowałbym raczej z braku wiary w pozostałych chętnych. Zupełnie nie przekonał mnie nawet Roman Kosecki, który podobno miał być wielkim reformatorem. Jak słyszę, że ktoś chce transparentności, to mnie mdli. Kosecki w swoim programie miał jeszcze kilka równie ekscytujących punktów.

Boniek unikał jak ognia wielkich deklaracji. Cztery lata temu ogłosił, że trzeba rozwiązać okręgowe związki i na zdrowie mu to nie wyszło. Teraz tego i podobnych błędów nie popełnił. I jest prezesem.

Rozgorączkowani dziennikarze i politycy żądają natychmiastowych rewolucyjnych zmian. To wyraz sporej naiwności. Nawet jeżeli nowy prezes zabierze się energicznie do pracy, to przecież PZPN to nie korporacja, w której można przeprowadzić grupowe zwolnienia, wręczyć tekturowe pudełka i dać pół godziny na spakowanie się.

A jednak pierwsze typy Bońka świadczą o tym, że ma ochotę na przewietrzenie związku. Bo wiceprezesami zostali przecież Roman Kosecki i Marek Koźmiński. Z drugiej strony wiceszefem wybrano Jana Bednarka, byłego posła Samoobrony. To jednak ci pierwsi, miejmy nadzieję, będą mieli więcej do powiedzenia. Prezes Ekstraklasy SA Bogusław Biszof też widocznie wywiązał się z zadania i zapewnił głosy nowemu prezesowi, skoro także będzie wiceBońkiem. Nie załapał się natomiast były szef związku Michał Listkiewicz, który oferował chęć współpracy z każdym z kandydatów.

Przez ostatnie lata Zbigniew Boniek był komentatorem piłkarskiej rzeczywistości. Wygodna postawa. Teraz tego luksusu już nie będzie miał. Nowy prezes raczej nie może też liczyć na ulgową taryfę z powodu zawodniczych zasług. W razie problemów będziemy mu wypominać brak sukcesów trenerskich i menedżerskich, np. w Widzewie. I nawet znajomość z Platinim nie pomoże. Notabene od dłuższego czasu śmieszy mnie to ciągłe przypominanie kontaktów Polaka i Francuza.

Prezesowi i jego współpracownikom będzie znacznie łatwiej, jeśli reprezentacja będzie zbierała kolejne punkty w eliminacjach mistrzostw świata. A to jest całkiem możliwe.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Wybór prezesa PZPN nie jest żadnym znaczącym wydarzeniem dla kraju, a nawet futbolu i dlatego dziwią mnie te wszystkie głosy oczekujące nadzwyczajnych, a nierealnych zdarzeń: poprawy jakości gry naszych piłkarzy, umasowienia sportu wsród młodzieży itp. Boniek poza doskonałą grą w piłkę, niczym szczególnym jako działacz sportowy, czy trener się nie wykazał. Teraz też tak bedzie. Zresztą PZPN, to agenda FIFA, której celem jest zarabianie pieniędzy, a nie krzewienie ideałów. Takie są fakty i nie ma co się oburzać, czy krytykować. Jedyny ból dla władz , że jest to instytucja od niej niezależna.

  2. umarł król? niech żyje król!
    a w monarchii pzpr-u, tfu, pzpn-u nic sie nie zmieni…

  3. Jeśli reprezentacja będzie zbierać punkty w eliminacjach do mistrzostw świata, będzie to oznaczało, że jednak coś ten Lato (PZPN) zrobił, bo przecież w tej i innych dyscyplinach sportu nie dzieje się coś tak od zaraz. Trzeba też przyznać, że sport wyczynowy potrafi zaskakiwać w tym sensie, że można nie mieć szerokiej bazy klubów i zawodników, a na mistrzostwach świata i olimpiadach zdobywać medale ( Justyna Kowalczyk).
    Dla mnie sygnałem zmian w polskiej piłce nożnej, będzie uczestnictwo rodzimych zespołów w rozgrywkach LM, choćby tylko w fazie rozgrywek grupowych. Historycznie tak to własnie w polskiej piłce wyglądało, najpierw pojawiło się kilka drużyn rozgrywających równorzędne mecze z najlepszymi w Europie, a później sukcesy reprezentacji.
    Bońka lubię, przede wszystkim za to, że niczego nie owija w bawełnę i mówi niewygodną dla wszystkich prawdę: ” najlepszym trenerem w dziejach polskiej reprezentacji był Piechniczek”, a porównywał go z Górskim i Gmochem (grał pod ich batutą).
    Górski miał świetnych zawodników z czołowych klubów polskiej ligi, Gmoch dysponował najlepszym składem w historii polskiej reprezentacji, a Piechniczek stworzył drużynę z dobrze zapowiadających się piłkarzy.
    Czy Fornalik dorówna Piechniczkowi? Pożyjemy, zobaczymy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przeczytałem w dzisiejszej Wyborczej komentarz Rafała Steca, który świetnie ilustruje w jakim stanie upadku jest dziennikarstwo sportowe, nazwijmy to okołopiłkarskie. Jak człowiek przyzwoity , nawet dziennikarzyna z największej polskiej gazety może o Grzegorzu Lato wypisywać podłości i obrzydlistwa w rodzaju:”Szefa przynoszącego wstyd przy każdym wystawieniu go na widok publiczny…”. Stec cierpliwe i od lat szczuje stadionowy motłoch swoimi komentarzami, a później zachwyca się jak to 50 tys.”piłkarskiej opinii publicznej” wydziera mordy: złodzieje, zlodzieje. Niestety mamy w Polsce kilku takich Steców, którzy przy lada okazji wołają jak w tym dowcipie:”ciofaj,ciofaj, a teraz zobacz coś narobił”. Ciekawe, że nie kumają np. jak to jest, że „niesłuszny” prezes ukraińskiej piłki nożnej, ma w swojej lidze takiego Szachtara, który w dowolnej chwili spuszcza baty każdej europejskiej potędze, ostatnio Chelsea. Dodawszy do Steców niezawodnego pana Janka z miasta Łodzi uzyskujemy kompetentne grono dyskutantów o stanie polskiego piłkarstwa i dróg wyjścia…na jeszcze większe manowce.

  6. Wszyscy się cieszą, a najbardziej pewien browar, którego twarzą jest Boniek. To ma być propagator piłki nożnej wsród młodzieży. Wolne żarty. Podobno ma pieniędzy w bród. Nie mógł sobie tego g… odpuścić.

  7. jerzy z o.:
    „… który w dowolnej chwili spuszcza baty każdej europejskiej potędze.”
    no, brzmi troche jak gdyby posiadal pan akcje tej druzyny 😉

  8. Z Bońka tak łatwo nie da się wyśmiewać, nawet jak reprezentacja nie zbierze punktów. Wspólnie z ministrą i jakimś ministrem mogliby skuteczniej walczyć z kibolstwem

  9. do byka:
    Niestety nie mam akcji Szachtara, ale kto wie czy nie wskazał pan ciekawego kierunku roz-
    woju czy też reformowania naszego pożal się boże piłkarstwa zawodowego.

  10. jerzy:
    nie wiem czy pan pamieta, ale z olega blochina, to dynamo kijow bylo praktycznie reprezentacja zwiazku sowieckiego;
    nie wspominam o bardziej odleglych czasach:n.p. o pogoni lwow, ktora byla klasa sama w sobie, gdy w w-wie dopiero raczkowano

  11. telegram do @sleper:
    dyskusja u dziadula stop wobec cenzury stop niemozliwa stop
    dziadek w wermachcie to w polsce niezawodny(i niestety skuteczny) cios ponizej pasa..
    i tutaj nie chodzi o stop wilimowskiegostop klosego, czy stop lewandowskiego stop
    tylko o nastawienie stop
    pamietasz olisadebe?stop teraz mamy godsona stop.
    a dobrych stoperow stop jak nie bylo tak nie ma stop 😉

  12. Jerzy z O. 30 października o godz. 20:03
    To może ja za @byka powiem: proponuję obrać dla naszych zespołów pożal się extra klasy drogę FC Barcelona. Różnica między FC Barcelona a Szachtarem polega na tym, że ci pierwsi oprócz wygrywania (batożenia przeciwników), szkolą nie tylko zawodników, ale także trenerów, a nadmiar tego dobra sprzedają po „umiarkowanych” cenach. A kto kupuje?

    @byku, blogi POLITYKI to gratka dla prawicowych troli, więc czasem unieruchamiają któryś (redakcja się nigdy nie przyzna, bo dopiero by podbiła im bębenek) i nie da rady „pogadać”.

  13. Chociaż mamy Bońka to nie mamy kadry i lepszych wyników.

css.php