Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

4.11.2012
niedziela

As Janowicz !

4 listopada 2012, niedziela,

 

Gdyby Jerzy Janowicz wygrał w paryskim finale z Davidem Ferrerem, baśniowa opowieść miałaby  banalne zakończenie. … i pozostał niepokonany, jak w poprzednich siedmiu meczach !

Nie powiem, że nie życzyłem sobie tego banału, ale zupełnie nie przejąłem się porażką. Szczęśliwe numery Janowicza to 19, 15, 3, 9, 20. „Piątki” – Ferrera na razie nie dodajemy. Kohlschreiber, Cilic, Murray, Tipsarevic i Simon – już tylko zapoznanie się z ich  rankingiem  powoduje, że większości ich rywali trzęsą się łydki. Janowicz senior jeszcze kilka dni temu marzył o przejściu przez eliminacje, wygraniu seta w turnieju głównym, pokazaniu się z Murrayem. A przecież kto jako kto, ale rodzina, która podobno sporo zainwestowała w potomka, wierzyła w jego gwiazdę.

Pamiętam kilka lat temu, gdy dochodził do finałów juniorskich rozgrywek w US Open i Paryżu, pomyślałem sobie, że być może tym razem wreszcie pojawił się chłopak, który pokaże coś więcej również jako dorosły tenisista. W tamtych czasach oglądałem go w szczecińskim Pekao Open. Doszedł  do półfinału. Wzrostem rzeczywiście imponował, ale dwa metry z haczykiem  zarówno pomagały mu ,  jak i przeszkadzały. Może nie potykał się o linie, ale sprawności ewidentnie brakowało. To było w 2008 roku. W tamtym półfinale przegrał z Serrą. Po czterech latach ten Francuz jest 112 w rankingu i w paryskich kwalifikacjach nie miał szans, gdy po drugiej strony siatki stanął dzisiejszy bohater sportowej Polski. Po meczu w Pekao Open Polak narzekał głównie na brak sponsora („musiałbym chyba wygrać z Federerem, żeby się znalazł”) .  Dziś ciekawie się to czyta, zważywszy na dalszy ciąg jego kariery ( http://pekaoszczecinopen.eu/2008/?site=news&more=184 ).

Tydzień temu cieszyliśmy się, że Jerzy Janowicz nie będzie się musiał przebijać przez eliminacje Australian Open. Teraz wiemy, że Polak będzie rozstawiony. To naprawdę brzmi baśniowo. Ciekawe tylko czy go teraz nie zagłaszczemy. Ponieważ cierpimy na ostry deficyt prawdziwych sportowych sukcesów, trochę się boję o te wszystkie tokszoły, okładki, szczere rozmowy na wyłączność. Łodzianin nie będzie mógł nawet uciec przed rozentuzjazmowanym tłumem dziennikarzy na kolejne turnieje. Sezon właśnie się dla niego skończył.

Radość z dzisiejszego finału jest ogromna. Skok w siedem dni z 69 na 26 pozycję na świecie   zapiera dech. A na koniec 2011 roku było zaledwie miejsce nr 221. Nagroda dla zawodnika, który zrobił największe postępy w tourze – murowana. Nie możemy jednak patrzeć na jego karierę przez pryzmat BNP Paribas Masters, choć to pociągające. Paryskie asy, skróty, czy łzy szczęścia po ostatnich piłkach to przecież efekt wieloletniej pracy. I nic na to nie poradzę, że brzmi strasznie przyziemnie. Tym razem jest w książce. Wytężona praca, cierpliwość, niepoddawanie się zwątpieniu, mądra opieka trenerów. To wszystko się opłaciło. A że stało się w tak krótkim czasie, to już inna historia.

Ciekawe co teraz zrobi Janowicz z tym osiągnięciem ? Czy uda  się przekuć wyniki Radwańskiej i Janowicza w wielką tenisową modę, tak jak było to w latach 70. , gdy światu pokazał się Wojciech Fibak?

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Paskudny ten kapitalizm. Tylko pieniądze i pieniądze. Talent i ciężka praca to zdecydowanie za mało, by osiągnąć sukces, a socjalistycznego wyrównywania szans nie dało się wprowadzić na dłużej. Teraz Janowicz ma talent, ciężką pracę i wreszcie pieniądze. Teraz najważniejszy będzie charakter i format zawodnika.

  2. Po nijakiej Radwańskiej nareszcie ktoś z błyskiem, kto porwał za sobą tłumy. Oby stał się drugim Małyszem, którego wielka gwiazda także rozbłysła nagle (przynajmniej dla ludzi wcześniej nie interesujących się przesadnie skokami), a potem długo, długo nie chciała zgasnąć. I świeci praktycznie nadal. Szkoda, że tylu wartościowych zawodników nie dostaje wsparcia od państwa we właściwym czasie. My umiemy się podpinać po sukcesy, ale torowac drogę do tych sukcesów już nie. Może dlatego Radwańskiej nie chciało się powalczyć w Londynie. Jej nie kibicuję, ale Jerzykowi tak.

  3. gdyby kabala miala bezposredni wplyw na futbol to izrael bylby mistrzem swiata 😉
    fajny ten janowicz, aby tak dalej!

css.php