Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

30.07.2012
poniedziałek

Olimpijska sekunda

30 lipca 2012, poniedziałek,

Ile trwa olimpijska sekunda?  Długo, bardzo długo. Tę  na pewno zapamiętam. Poniedziałkowy  półfinał szpadzistek w Londynie. Z jednej strony mistrzyni z Pekinu- Niemka Britta  Heidemann, z drugiej-  Koreanka A Lam Shin. Jest remis 5 do 5. Do końca walki tylko sekunda. Niemka musi trafić. Koreance ten wynik daje finał.  Jeszcze tylko sekunda. Nigdy nie spotkałem się z tak długą sekundą. Trzy razy słyszymy allez , trzy razy naciera Niemka, trzy razy nie rusza odliczanie czasu. Za czwartym razem Heidemann trafia i słyszymy jej okrzyk radości. Ale sekunda jeszcze się nie kończy, powiedziałbym nawet, że  się na dobre zaczyna. Jak to możliwe, że w tak krótkim czasie można było przeprowadzić cztery akcje ? Nie wiem.  Mimo kilkudziesięciominutowych narad nie potrafią tego wyjaśnić sędziowie. Koreański trener szaleje, jego zawodniczka rozpacza. W niemieckiej ekipie też nerwy. Wreszcie werdykt. Sekunda to jednak nie wieczność, Niemka w finale. Koreanka nie ma siły podnieść się z planszy. Przegrała, bo ktoś nie chciał, nie zdążył albo nie umiał włączyć zegara.  Jakiś czas później Niemka poległa w finale, a Koreanka nie odbudowała się w walce o brąz.

Taki też jest sport. Od czasu do czasu kompletnie niesprawiedliwy. Polacy różnym złym siłom nie mogą jednak przypisać swoich porażek. Przegrywają, bo są po prostu słabsi. Taka jest brutalna prawda. Wiem, wiem to dopiero trzy dni i nie można generalizować. Wszystko się jeszcze może zmienić i nagle wszystkie szanse zaczniemy wykorzystywać. Oby. Niepokojące jest to, że wielu naszych reprezentantów stara się dość nachalnie przekonać nas, że liczy się przede wszystkim udział w igrzyskach. Taka na przykład florecistka Sylwia Gruchała, która miała być życiowej formie („Tańca z gwiazdami”, broń Boże jej nie wymawiam). Przegrała pierwszą walkę, a następnie zwierzyła się dziennikarzom. Oszołomiony słuchałem, że dla niej ważne jest poczucie dobrze wykonanej pracy, a reszta to jest sport. Można wygrać, można przegrać. Taki był mniej więcej sens tej wypowiedzi. Oczywiście można taką filozofię przyjąć, ale prawdę mówiąc wolałbym obejrzeć Gruchałę wściekłą na siebie za szpetną porażkę. A ta opowiada jakieś rzewne kawałki o braku pretensji do siebie. Mam nadzieję, że to tylko poza i w drużynowym turnieju ona i jej koleżanki (równie przegrane) pokażą trochę więcej.

Nie dramatyzowałbym natomiast z powodu przegranej w pierwszym pojedynku Agnieszki Radwańskiej. Nawet Wojciech Fibak wpadł w dramatyczny ton i twierdzi, że  nie pamięta boleśniejszej porażki niż z Julią Goerges. Bez przesady. A jeśli się okaże, że Agnieszka jednak medal, a może nawet dwa z Londynu przywiezie ? Nie wykluczałbym jej sukcesów w deblu i mikście. Starsza Radwańska nie przegrała z jednak z byle kim. Poza tym wystarczy, że za kilka tygodni w wielkoszlemowym turnieju w Nowym Jorku naszej liderce pójdzie świetnie i o lichym  starcie w londyńskim singlu natychmiast zapomnimy. Sama zawodniczka zapomni pewnie jeszcze szybciej.

Nie jestem aż tak wielkim pesymistą, żeby wieszczyć, że Sylwia Bogacka (która wygląda na świetną dziewczynę) będzie naszą największą londyńską radością. Mało tego, uważam, że te igrzyska mogą się okazać całkiem do przełknięcia. Wystarczy tylko, by zakochani bez pamięci w siatkarzach Polacy  mogli fetować ich złoto. Wówczas wiele Innych startów czy falstartów puścimy w niepamięć.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Panie Matlak, uderzyl Pan w samo sedno sprawy. Pare lat temu, przed meczem Polska-Niemcy, caly nasz narod byl wzburzony wypowiedzia Joachioma Loewa, trenera Niemieckiej druzyny, ktory powiedzial ni mniej ni wiecej tylko „Wygramy, bo jestemy narodem zwyciezcow”. I to jest prawda. Zeby wygrywac, tzeba miec nature zwyciezcy. My niestey nie mamy. Co widac, chociazby po tym, co w naszej historii uwazamy za swiete. Same lania i hekatomby. Zadnego zwyciestwa!!! No bo Grunwald byl dawno i nie byl nasza zasluga tylko Litwino i Jogayla. tak jak Pana, szlag mnie trafia, kiedy slysze polskich sportowcow-herosow, kiedy szczesliwi i rozanieleni udzielaja wywiadow dla TVP po zajeciu 7-go czy 9-go miejsca. Przy czym kazdy monolog zaczyna sie od ‚bylem/bylam przeziebiona’ potem nastepuje ‚moglam/moglem lepiej ‚. Postawiony przed kamerami BBC angielski sportowiec, po przegranym wyscigu czy walkce nie moze mowic ze zmeczenia i wstydu i placze z zalu ze przegral. Ilez mozna sluchac tych bredni. Kiedy wrzescie zobaczymy polskiego sportowca czy sportsmenke, ktorzy zemdleja na mecie ze zmeczenia? I wtdey nie bede sie wkurzal, ze przegrali .

  2. Mamy dobrobyt po prostu. Po co się wysilać. Dlatego tak mało sukcesów. Nam się już nie chce trenować do ostatnich potów, a nie daj boże jeszcze więcej.Taki sport to jak fucha w spółkach skarbu państwa. Dwie godziny z rana się pokręcić wokół trenera-prezesa a potem luzik i te kilkadziesiąt kawałków się należy. No i trzeba opowiadać jak się świetnie zapowiadamy i w jakim świetnym kolektywie jesteśmy. A potem dostajemy w dupę w pierwszym starciu. I to nie tylko od Niemców, Amerykanów i Ruskich. Od Bułgarii i Senegalu tez.

  3. Ha! Wreszcie ktoś nazwał rzeczy po imieniu. Polacy na Olimpiadzie są żenujący i nie mam cierpliwości ich oglądać. Najleniwsi, najbardziej wyluzowani, nieskoncentrowani, nie przechodzą nawet do ćwierćfinałow! (podziękowania dla pani która zdobyła jeden, jedyny dla reprezentacji, medal)
    To jest po prostu hańba. Nie rozumiem dlaczego tak niepoważni są polscy sportowcy. Zero ducha walki. Co sie dzieje?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. ps. bardzo podobała mi sie postawa pani Otylii Jędrzejczak która po sromotnej porażce, pewnie mocno zawstydzona, powiedziała ze kończy karierę! Jak reprezentacja wróci do Polski to powinna zostać wygwizdana.

  6. No tak, siedząc na kanapach z brzuszkami piwnymi i śmierdząc potem mamy wszelkie prawo krzyczeć „hańba!” za tymi, którzy życia poświęcają wyrzeczeniom i walce ze swoimi słabościami. Żenujący to jesteście Wy, o wielcy komentatorzy.

  7. Wszyscy poprzedni komentatorzy osiągnęli w swoich zawodach miejsca dużo lepsze od krytykowanych sportowców.
    A przynajmniej porównywalne.
    Są więc w pierwszej plus-minus setce najlepszych inżynierów, lekarzy, hydraulików, nauczycieli, dziennikarzy, handlowców, kierowców, stolarzy czy krawców.
    W jakimkolwiek tam zawodzie zarabiaja na chlebek z masełkiem.
    W pierwszej setce na świecie.
    Oczywiście.
    Ach, jakimż to rajem byłaby nasza biedna Polska!
    W moim rozumowaniu gdzieś musi jednak tkwić błąd…skoro tego raju nie widać, oj nie widać.

  8. @zza kałuży -bzdury klepiesz. Gdybyśmy („komentatorzy”) mieli tyle wsparcia ze strony trenerów, gdyby w nas sie inwestowalo przez 4 lata, to podejrzewam ze wypadlibysmy lepiej w rankingach lekarzy, wykładowców czy sportowców. Nie zapominaj o tym ze sportowiec typowany na olimpiadę ma obowiązek dać z siebie wszystko (jak np. nasze panie kajakarki!), bo taka nominacja obliguje, a tu po plywakach wszystko splywalo, tenisistka arogancko strzepnela porażkę z ramienia jak nic nie znaczący paproch, nie mówiąc już o reszcie która plasuje sie gdzieś poza pierwszymi dziesiątkami albo do finału w ogóle nie wchodzi. Nadzieja w siatkarzach, chłopy na schwal. Wspaniale grają. Reszta powinna być wygwizdana po powrocie, za brak elementarnych sportowych cech jak wytrwałość, determinacja i duch walki! Oglądam występy Polaków na London 2012 z zażenowaniem:/

  9. Kapri 4 sierpnia o godz. 23:28
    Nie wiedziałem, że w Polsce wystarczy wyjść na rynek i zakrzyknąć:

    „Trenerzy!
    Wesprzyjcie mnie!
    Przez cztery lata wspierajcie!
    Bardzo proszę!
    A ja wtedy wam medal olimpijski w ząbkach przyniosę!
    Obiecuję i przysięgam się!
    Macie to zatem jak w banku!

    Jak jest tak łatwo dostać to trenerskie wsparcie, skoro życie sportowca to taki łatwy kawałek chleba, to dlaczego Kapri na rynek nie wychodzi i o nie nie zawoła? Jeżeli lata już nie te, to zawsze można zawołać o trenerskie wsparcie w brydżu albo w szachach. Też nie pasuje? Ani Kapri, ani jego/jej dzieciom, ani wnukom? To co pasuje? Narzekanie? Jakież to polskie!

    I kto tu co klepie…

css.php