Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

30.05.2016
poniedziałek

Wybór Nawałki

30 maja 2016, poniedziałek,

Już wiemy, kto na pewno nie pojedzie na EURO do Francji. Urlopy rozpoczynają: bramkarz Przemysław Tytoń, obrońca Paweł Dawidowicz i napastnik Artur Sobiech.

Emocje byłyby trochę większe, gdyby kontuzje nie skreśliły wcześniej Pawła Wszołka i w ostatniej chwili Macieja Rybusa.

Tym razem nie będzie rozdzierania szat. Trener prowadzi przejrzystą politykę kadrową i można się było domyślić, kto będzie miał kłopot z miejscem w samolocie do Francji. Przemysław Tytoń nie zawojował Bundesligi. Jego szczęśliwy los musiałby oznaczać pech któregoś z trójki Fabiańśki, Szczęsny, Boruc. Opinia zdolnego i bardzo perspektywicznego obrońcy to sporo, ale trochę za mało, gdy na co dzień gra się w rezerwach Benfiki. To jest przypadek Pawła Dawidowicza. Można by się zastanawiać, czy Mariusz Stępiński jest wartościowszym napastnikiem od Artura Sobiecha, ale nie jest to dylemat, z którym będę się borykał przez następne dni.

Studiując wybory Nawałki, widać wyraźnie, że trener myśli już o tym, co będzie po EURO, na przykład eliminacje do mistrzostw świata. Kilku chłopaków być może nie nabiega się we Francji, ale i tak odbiorą bezcenne lekcje.

Tak więc treść wieczornego komunikatu z nazwiskami wybrańców potwierdziła oczekiwania. Jedyną informacją, która mocno podpompowała ciśnienie kibica, były wieści o dziwnym urazie barku Macieja Rybusa. To był prawie pewniak na lewej obronie. Z jednej strony Piszczek, z drugiej Rybus – to byłoby coś.

Ale nie będzie. W tej sytuacji być może jak zwykle skorzysta najdowcipniejszy z obrońców Jakub Wawrzyniak. On jest przecież przyzwyczajony do roli zastępującego tego, którego nie ma. I tak już prawie 50 meczów w reprezentacji.

I tak kończy się zgrupowanie w Arłamowie. Genialnie wymyślone i przeprowadzone. Tabunom dziennikarzy i kibicom wydawało się, że będą mogli zamęczać piłkarzy swoją ciekawością. Tymczasem kontakty były ściśle reglamentowane i o żadnym rozproszeniu uwagi zawodników i całej ekipy nie było mowy. Jakość relacji dziennikarskich na tym ucierpiała, jakość pracy zawodników, miejmy nadzieję, zyskała.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Trener już myśli co będzie po Euro? W przyszłości będzie rozliczanie przez kibiców Jonaszy, którzy jeszcze przed Euro podłączają się propagandowo pod oczekiwany sukces polskich piłkarzy. Jeżeli ta druzyna nie odniesie zapowiadanego sukcesu, to odwiedzający ją „przed Euro” politykierzy podzielą się z nią klęską „po Euro” jako przynoszący pecha. Tak to chciejstwo polityczne przełoży się na chciejstwo sportowe. A piłka jest okragłą , a bramki są dwie, jak mawiał twórca największych polskich sukcesów piłkarskich.

  2. Selekcja zakończona, niespodzianek w kadrze nie ma. Teraz pozostaje trzymać kciuki, by w najbliższych sparingach żaden z powołanych na turniej piłkarzy nie odniósł urazów grożących absencją na EURO. Naprawdę żal mi Rybusa, który rozegrał bardzo dobry sezon w rosyjskiej lidze i niewątpliwie stanowiłby pewną jakość na lewej stronie naszej defensywy. W tym przypadku na jego pozycji widziałbym Jędrzejczyka, który w przeciwieństwie do niemłodego już Wawrzyniaka stanowi pewniejszą alternatywę. Co do obsady bramki, nikt chyba nie miał wątpliwości, że wszyscy trzej nasi reprezentanci prezentują wyższy poziom od Tytonia, zatem jest on naturalnie skazany na odstawkę. Natomiast w kwestii wyboru Stępińskiego kosztem Sobiecha, Nawałka uznał najwidoczniej, że udział młodego napastnika Ruchu na ME będzie bezcennym doświadczeniem, a tym samym korzyścią w perspektywie jego dalszej kariery i ewentualnych występów w kolejnych eliminacjach. Sobiech jako starszy zawodnik co prawda owego doświadczenia zdążył nabyć już nieco więcej, mając za sobą dłuższą przygodę z Bundesligą, a także pełniąc podczas EURO 2012 podobną rolę w reprezentacji do Stępińskiego. Nawałka musiał jednak dokonać wyboru, a ten nie wzbudza większych kontrowersji, głównie ze względu na kontuzje Wszołka i Rybusa, które nieco ułatwiły mu selekcję drużyny.
    Co do oczekiwań wobec Polski, bardzo bym sobie życzył, by media tonowały tradycyjne pompowanie balonika. Mamy w zespole nadzwyczaj wiele indywidualności, mamy trenera, potrafiącego ich poukładać i stworzyć drużynę, która w eliminacjach pokazała, że potrafi grać futbol na europejskim poziomie. Musimy mieć jednak na względzie, że ani Irlandia Płn., ani Ukraina, ani tym bardziej Niemcy nie mają zamiaru grać na EURO na pół gwizdka. Zwłaszcza ci pierwsi, którym z pewnością nie zabraknie determinacji, a zamiast debiutanckiej tremy, spodziewam się po nich twardej walki. Jako teoretycznie najsłabsi w grupie (ranking FIFA wskazuje na coś innego) nie mają bowiem niczego do stracenia, my natomiast nastawiamy się podobno na ćwierćfinały, co może niektórym zawodnikom związać nogi. Tymczasem bardzo wiele zależy do tego pierwszego meczu. Ostatnimi czasy podchodziliśmy do nich w roli faworytów (poza EURO 2008), by doznać zawstydzającej porażki, a już w drugiej kolejce grać „mecz o wszystko”. Dlatego bogatszy o doświadczenia z MŚ 2002 i 2006 oraz EURO 2008 i 2012, w oczekiwaniach jestem stonowany, chociaż nie ukrywam, że zakończenie turnieju po meczach grupowych byłoby kompromitacją (zważając na możliwość awansu nawet z 3 miejsca w grupie). A wtedy opinia publiczna szybko zapomniałaby o udanych eliminacjach i podobno „najlepszej reprezentacji” w XXI wieku, zaś piłkarze zostaliby zrównani z błotem.

    Pozdrawiam.

css.php