Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

27.02.2015
piątek

Bohdan Tomaszewski zszedł z kortu

27 lutego 2015, piątek,

Jeszcze całkiem niedawno komentował tenisowe mecze w telewizji. Był pewnie najstarszym czynnym sprawozdawcą. Ale ja będę pamiętać redaktora Bohdana Tomaszewskiego przede wszystkim z lat 60. i 70.

Zaraził mnie sportem jak pewnie tysiące innych. Jego pobudzające wyobraźnię relacje z Wyścigu Pokoju, osiągnięcia lekkoatletycznego Wunderteamu traktowałem jak Jego własne. I wreszcie tenis – największa i dozgonna pasja.

Miał tłumy naśladowców, ale żaden z nich nie dorównał Mistrzowi, a niektórzy stali się Jego karykaturą. Dzisiaj zresztą nie ma zapotrzebowania na tę charakterystyczną elegancję, na erudycję, na tworzenie emocji pięknym słowem, a nie histerycznym krzykiem. Jest inaczej.

Raz w życiu, kilkanaście lat temu, rozmawiałem dłużej z redaktorem Tomaszewskim. Lubił przyjeżdżać na tenisowy turniej Pekao Open do Szczecina. Spadł deszcz i przerwano gry. Było trochę czasu na wspomnienia. Zawodowe dziennikarstwo Tomaszewskiego rozpoczęło się właśnie w tym mieście, krótko po wojnie, w redakcji „Kuriera Szczecińskiego”.

W Szczecinie był krótko, ale sentyment pozostał. Dowiedziałem się, jak bodaj w 1946 roku odkrył kort centralny tego samego obiektu przy alei Wojska Polskiego, na którym siedzieliśmy przy herbacie, czekając na wznowienie gier. Bohdan Tomaszewski grał z kolegą na jednym z jako tako nadających się boisk. W pewnym momencie jedyna piłka poszybowała daleko za małe wzgórze obrośnięte chaszczami. Nie było wyjścia, trzeba było się jakoś przebić przez przeszkody i piłkę znaleźć. Gdy się już przedarli, zobaczyli otoczony trybunami piękny kort, a na samym środku stał jakiś zdezelowany wojskowy pojazd.

Dzisiaj ostatecznie Bohdan Tomaszewski zszedł z kortu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Pamiętam jak w 1972 roku, obudził mnie poranny komentarz radiowy p.Bohdana z Sapporo, i jego radość ze złotego, olimpijskiego medalu Wojciecha Fortuny, zdobytego na skoczni Okurayama. A dzisiaj rano, również radiowa jedynka podała, tym razem, tę smutną wiadomość. Pracował w dwóch różnych ustrojach, ale swoim geniuszem zawsze służył Polsce, jej sukcesom i porażkom sportowym. To przede wszystkim nam, radiosłuchaczom i telewidzom dostarczał pięknych emocji, budowanych mądrze, w spontanicznym, bezbłędnym jednak przekazie. Gdy żegnał się jesienią w Polsacie, na zakończenie tenisowego sezonu, powiedział, jak zwykle do usłyszenia…mówił Bohdan Tomaszewski. Niepokoił mnie brak jego komentarza, przy kilku już turniejach, nowego sezonu. Aż tu taka wiadomość, odszedł nasz wielki mistrz Fair Play !.

  2. „Bohdan Tomaszewski zszedł z kortu”. Dobrze powiedziane.
    Odłożył mikrofon, zdjął słuchawki i zszedł z kortu.

    Może nie ma zapotrzebowania na tą charakterystyczną elegancję i znajomość rzeczy, oraz wartość ciszy w komentarzu. Sport już nie spełnia definicji pana Bohdana. Jest biznesem, w którym tylko w części i tylko czasem przebija to, czego on się po sporcie spodziewał.
    Ja takie zapotrzebowanie mam.

  3. „Umierają teraz ludzie, którzy nigdy przedtem nie umierali”, podobno to uwaga Tuwima…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „szkoda ze panstwo tego nie widza”
    RIP

  6. ” Nieodrodny syn dwóch pedałów”, to o jednym z kolarzy.

  7. Miał naśladowców i to tłumy? A któż to zalicza się do naśladowców? Może pan Zimoch?
    Tere fere. Styl sprawozdawców zmienił się diameytralnie. Jak najmniej mówić a jak najgłośniej krzyczeć.

css.php