Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

28.02.2015
sobota

Drużynowy brąz poprawia nastroje

28 lutego 2015, sobota,

Drużynowe skakanie nie jest najważniejszą konkurencją narciarskich mistrzostw, a jednak brąz wszystkich Polaków ucieszył.

Mogło być srebro, gdyby Kamil Stoch błysnął w ostatnim skoku. Ale to nie były jego mistrzostwa, bo to nie jest dla niego normalny sezon. Miesiąca bez skoków nie można zastąpić dobrymi chęciami i zaklęciami dziennikarzy.

Kto wie, czy to trzecie miejsce nie uratuje posady Łukaszowi Kruczkowi. Niby krytyka nie była zbyt otwarta, ale różne podszepty, mądrzejsze i głupsze, krążyły wokół głowy trenera.

Medalem w Falun Kruczek kupił sobie trochę spokoju. Jeżeli dokończy sezon w dobrym stylu, nikt poważnie nie powinien rozpatrywać zmian na jego stołku. Na szczęście prezes Apoloniusz Tajner nie jest w gorącej wodzie kąpany, a ten medal poprawia nastrój również jemu.

Drugi brązowy medal Sylwii Jaśkowiec i Justyny Kowalczyk i późniejsze piąte miejsce w sztafecie pokazują, że kłopoty naszej mistrzyni dobrze wpłynęły na tworzenie się drużyny. Sama Kowalczyk robi wrażenie „przywróconej do życia” mimo braku indywidualnych fajerwerków. I to też jest dobra wiadomość.

Dobrze się stało, że Birgit Bjoergen nie wykonała swojej groźby i nie zdobyła wszystkich możliwych medali. Jedyne indywidualne złoto za sprint możemy przeboleć, bo w sprzyjających okolicznościach nasza Justyna na pewno co najmniej napędziłaby jej strachu.

Norweżka nie jest taka pancerna, jak zapowiadała. Udowodniła to przede wszystkim Therese Johaug, która dwoma zwycięstwami w indywidualnych biegach stała się królową Falun. W sobotę odbiegła rywalkom w wyścigu na 30 km, jakby ścigała się z juniorkami. Imponujące.

Wracając do naszej reprezentacji. Fajerwerków nie było, ale te dwa brązowe medale chyba dość sprawiedliwie odzwierciedlają aktualne polskie możliwości.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. A mi się właśnie wydaje że skoki drużynowe to najważniejsza dyscyplina w skokach pokazująca siłę dyscypliny w poszczególnych krajach – i tu widać że Polska jest mocna z tym że nie czarujmy się całe te mistrzostwa to jednak świetlica 9-10 krajów jakiś poziom reprezentuje reszta turyści

  2. Zdecydowanie poprawia nastroje ten brąz, bo to świadczy o tym, że chłopaki nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa w swoim sportowym życiu skoczków narciarskich, a już tak się wydawało. Co do pań biegających na nartach, być może przyjdzie im się wyspecjalizować w konkurencji sprint drużynowy, albo po prostu sprint? Tutaj te perspektywy stoją mimo wszystko pod jakimś dużym znakiem zapytania. A młodzieży nie widać, a propos, Sylwia Jaśkowiec dzisiaj kończy 29 lat – pomyślności.

  3. To, że zdolnej młodzieży nie widać, to nic dziwnego. W biegach narciarskich indywidualny sukces przed 25 rokiem życia zdarza się jedynie wyjątkowo, u zawodników naprawdę wybitnych, którzy trafiają się raz na 5-10 lat. To konkurencje wytrzymałościowe (nawet sprinty) i fizjologii nie da się oszukać.

css.php