Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

17.06.2014
wtorek

Mundialowe wynalazki

17 czerwca 2014, wtorek,

Jestem przekonany, że gola nie było, a cały ten wynalazek jest wysoce niedoskonały – tak mniej więcej skomentował oficjalny debiut technologii goal-line Maciej Szczęsny, były znany bramkarz i ojciec jeszcze bardziej znanego bramkarza. Dodał co prawda, że jest prawdopodobnie jedynym na świecie, który tak myśli, ale i tak zacząłem się zastanawiać, czy chłopu nie marzy się miano Korwin-Mikkego polskiego futbolu.

Tym nielicznym, którzy – jak mówiły nasze dzieci – nie kumają bazy, wyjaśnię, że chodzi o system, który pozwala na autorytatywne stwierdzenie, czy piłka cała znalazła się po drugiej stronie linii bramkowej.
Ten pierwszy raz nastąpił podczas mundialowego meczu Francji przeciwko Hondurasowi. Noel Valladares stał się postacią historyczną (przynajmniej dla piłkarskich maniaków). Po odbitej od słupka bombie Benzemy piłka wypadła z rąk bramkarzowi z Hondurasu i przeturlała się za linię bramki albo… nie. Tak pewnie bym pisał, gdyby wszystkiego nie pokazały kamery podłączone do systemu komputerowego. Dzisiaj wiadomo, że gol był. Nie wiem, dlaczego – może na pamiątkę  mistrzowskiej inauguracji tego wynalazku – Valladares został zapisany w protokole jako jej samobójczy strzelec. Na każdym szanującym się podwórku gola zapisalibyśmy Benzemie.

Chwała leśnym dziadkom z FIFA, że goal-line, mimo dużych oporów, wprowadzili. Co dalej? Rozochocony Wojciech Kuczok postuluje penetrujące każdy centymetr boiska drony. Jestem za. Teraz bez dronów ani rusz.

Zanim jednak przestrzeń powietrzną nad boiskami opanują drony, warto zwrócić uwagę na wprowadzenie innego pomysłu. Idea jest prosta jak drut, a jej stosowanie może mieć jeszcze większy wpływ na przebieg meczu, niż kamery na linii bramkowej. Chodzi o nowe wykorzystanie pianki w sprayu do wyznaczania linii muru broniących piłkarzy. Każdy, kto raz ustawiał się w takim murze, wie, że chodzi o to, by trochę oszukać sędziego i ciut zbliżyć się do stojącej piłki. Napsikanie takiej linii przez sędziego znacznie utrudnia proceder, a kopiącemu jest trochę łatwiej. Ale mimo wszystko nie dzięki piance w sprayu oglądamy tyle zapierających dech w piersiach kibica goli.

 

Niemiecki bramkarz Manuel Neuer sięga piłki w meczu grupy G piłkarskiej pomiędzy Niemcami i Portugalią w Arenie Fonte Nova w Salvador w dniu 16 czerwca 2014 r. podczas 2014 FIFA World Cup. FOT. FRANCOIS XAVIER MARIT/FIFA

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. pianka w spray rządzi i wymiata! choć szkoda że nie zobaczymy już nigdy 5 chłopa drobiących tip-topkami w kierunku piłki i udających że oni przecież wcale nigdzie nie idą 🙂

css.php