Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

18.05.2014
niedziela

Simeone jest wielki

18 maja 2014, niedziela,

Zmieniam wyznanie. Nie pierwszy raz, choć ostatnio dość długo byłem wyznawcą Barcelony. Moja wiara w kataloński klub wydawała się ugruntowana. Byłem za ekumenicznym dialogiem z madryckim Realem, ale jednak na warunkach Messiego. Tymczasem w tym roku zdarzyło się coś szczególnego. To coś w hiszpańskiej i europejskiej piłce nazywa się Atletico.

Od soboty ci gorsi z Madrytu są mistrzami Hiszpanii. Mieli zremisować w Katalonii i to zrobili. Gwiazdy Taty Martino na pożegnanie swojego trenera słaniały się pod koniec gry. A wystarczyło strzelić jednego gola więcej. Nie tym razem. Ani Iniesta, ani Neymar, ani nawet boski Leo nie byli w stanie tego dokonać. Los okazał się tym razem sprawiedliwy.

Trener mistrzów La Ligi – Diego Simeone – wygrałby każdy casting na westernowego rewolwerowca. Zanim jednak przyjmie ewentualne propozycje z Hollywood, został dla mnie królem sezonu w klubowej piłce w Europie. A to przecież jeszcze nie koniec, bo za kilka dni może przecież poprowadzić swoich zawodników do finałowego zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Po tym, czego Atletico dokonało dotychczas, nikt już przecież nie powie, że Ronaldo z chłopakami przejadą się w Porto po uboższych sąsiadach z Madrytu.

W ubiegłym roku ekipa pod dowództwem Simeone wykopała dla siebie puchar Ligi Europejskiej. Nie skorzystała z okazji, by podziękować losowi i w kolejnych rozgrywkach pokornie ustawić się za plecami herosów z Madrytu i Barcelony. To samo w Lidze Mistrzów. Przecież Barcelona też im nie dała rady i w półfinale Chelsea – też nie. Przy okazji Simeone przyczynił się do tego, że charyzma Jose Mourinho jakoś tak skarlała.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Ja nadal jestem zagorzałym wyznawcą Barcelony, ale Atletico faktycznie się postarali w tym sezonie i nawet się cieszę, że przełamali tę odwieczną dominację Barcelony i Realu 🙂 Należało się chłopakom!

  2. Typowy kibic sukcesu. Poza tym finał LM będzie w Lizbonie a nie w Porto i nie Liga Europejska tylko Liga Europy.

  3. ciekawe, ciekawe. A pan to „kibic sukcesu” jak widać. Zresztą z wiedzą słabiutko. Finał LM odbędzie się w Lizbonie a nie Porto. Liga Europy a nie Liga Europejska. I to przeszkadza cenzorowi ?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. jesteś Pan ignorantem

  6. Atletico już odniosło sukces (bez względu na wynik finału LM), jakiego zapewne w najbliższym czasie nie będzie w stanie powtórzyć. We znaki mogą dac się problemy finansowe klubu. Przede wszystkim niewiadomo, czy Simeone pozostanie w Madrycie na kolejny sezon, a na kilku piłkarzy z Estadio Vicente Calderón apetyt mają piłkarscy bogacze. Niewątpliwie Atletico wykorzystało w pełni swoją szansę na detronizację Barcelony (kiedyś zmierzch pokolenia Iniesty, Xaviego, etc. nadejść musiał), utarcie nosa odwiecznemu rywalowi zza miedzy (finał Pucharu Króla 2013, tabela ligowa…), a przy okazji wielki motywator Simeone udowodnił, że taktycznie może wygrać nawet z Mourinho. Zwyciężyć to sztuka, ale jeszcze większą sztuką jest ów sukces powtórzyć. Zobaczymy wkrótce, jak tegoroczne sukcesy wpłyną na przyszłość Los Rojiblancos.

    Pozdrawiam.

  7. Powiem szczerze, że nie interesowałam się za bardzo piłką do tej pory, ale od momentu gdy zobaczyłam Atletico – zakochałam się w futbolu. I ten Simeone ^^

css.php