Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

6.01.2019
niedziela

Niedosyt po Czterech Skoczniach

6 stycznia 2019, niedziela,

22-letni Japończyk, który przed tym sezonem nie stał nawet na podium Pucharu Świata, przyjeżdża na Turniej Czterech Skoczni i za każdym razem słucha swojego hymnu. Ryoyu Kobayashi po Svenie Hannawaldzie i Kamilu Stochu jest trzecim w historii skoczkiem z kompletem zwycięstw.

Tym samym podważył mit niezwykłości tego wyczynu. W ubiegłym roku rozpływaliśmy się nad wyczynem Stocha, a tu proszę. W następnym sezonie przyjeżdża chłopak z dalekiej Japonii i chyba nikt mu nie powiedział, że to takie niezwykłe. Staje na rozbiegu, zjeżdża, skacze, ląduje i wygrywa. Raz za razem. Bo tej zimy praktycznie nie schodzi z najwyższego stopnia podium.

Odczuwam niedosyt po tegorocznych niemiecko-austriackich zawodach w tej dyscyplinie. Nie żebym miał jakiekolwiek pretensje do naszych reprezentantów, a tym bardziej do Stefana Horngachera i jego sztabu. Pokazali przecież, że ciągle są w ścisłej czołówce.

Dawid Kubacki raz był trzeci, a raz drugi. W sumie zabrakło mu kilku punktów do najlepszej trójki. Można powiedzieć, że to życiowy sukces. Kamil Stoch szósty generalnie, Piotr Żyła trochę słabiej, reszta dużo słabiej. A zapowiadało się dużo lepiej. Sam Horngacher, który w ogóle rzadko się uśmiecha, w minionych dniach nie uśmiechał się prawie wcale. Na pewno bez przerwy zadaje sobie pytanie, czy i jakie błędy popełnił on sam i zawodnicy.

Skoki narciarskie to dziwny sport, bo czasem najtężsi fachowcy nie wiedzą, dlaczego temu czy innemu skoczkowi idzie dobrze, a tym bardziej źle. Przeczytałem kilka dni temu wywiad z austriackim trenerem polskiej kadry, że czasami nie można wytłumaczyć komuś, kto nigdy nie mknął w kierunku buli, na czym polega problem. A przecież nie ma chyba osoby w sportowym światku, która by podważała kompetencje Horngachera.

Ta zima może się jeszcze okazać bardzo udana. Jest przecież mnóstwo konkursów do zakończenia Pucharu Świata, są mistrzostwa świata. Życzliwi chwalą Kobayashiego, ale natychmiast zadają z troską pytanie o to, jak długo będzie w stanie utrzymać taką formę i kiedy wreszcie zacznie się denerwować.

Kamil Stoch nie musi się już zmagać z presją kolejnych zwycięstw, bicia statystycznych rekordów. I to zapewne widać będzie w kolejnych konkursach. Dawid Kubacki i mimo wszystko Piotr Żyła też raczej nie wypadną ze ścisłej czołówki. Zmartwieniem są natomiast pozostali kadrowicze. Jeśli chociaż jeden z nich otrząśnie się, wówczas także drużynowo Polska będzie mogła sięgać po najwyższe cele.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze,‎
    ‎1. Na razie jest tylko trzech skoczków z kompletem zwycięstw w TCS. To jest więc wciąż bardzo ‎elitarny klub, a że przybyło mu tak szybko nowych członków to o niczym nie świadczy, jako iż zdarza ‎się, że ktoś wgrywa dwa razy z rzędu milion w totka, ale to nie znaczy przecież, że nagle łatwiejsza ‎stała się ta wygrana. Po prostu to są wydarzenia losowe (procesy stochastyczne, mówiąc bardziej ‎naukowo), a więc rzadkie (mało prawdopodobne) przypadki czasami chodzą parami, ale to o niczym ‎nie świadczy. Na następnego skoczka z kompletem zwycięstw w TCS możemy więc czekać zarówno ‎rok jak też i 2 lata albo 20 lat czy więcej.‎
    ‎2. Zawodnicy nie są automatami, a o zwycięstwie decyduje zarówno talent, pracowitość, miejsce ‎urodzenia (bliskość infrastruktury danej dyscypliny, tradycje jej uprawiania w regionie skoczka), trener, ‎sprzęt etc. oraz, last but not least, dyspozycja fizyczna i psychiczna w momencie oddania skoku i ‎bezpośrednich przygotowań do niego jak też ten przysłowiowy łut szczęścia.‎
    ‎3. Problemem polskich skoków narciarskich NIE jest poziom kadry A, bo on jest wciąż drugi na ‎świecie zaraz po Niemczech, ale poziom kadry B i zaplecza, szczególnie zaś juniorów i młodzików, i tu ‎należy kierować pieniądze. Problemem też jest, ze skocznie narciarskie mamy tylko na Podhalu ‎‎(Zakopane) i w Beskidzie Śląskim i Żywieckim (Wisła, Szczyrk). Potrzebne są nam więc małe i średnie ‎skocznie przynajmniej w Krynicy, Karpaczu i Szklarskiej Porębie, abyśmy mieli co najmniej jeszcze ‎dwa ośrodki skoków, a więc większe szanse, że znajdziemy nowego Marusarza, Małysza czy Stocha a ‎nawet „choćby tylko” Fortunę.‎
    ‎4. I tak ze sportów zimowych, to liczymy się tylko w skokach narciarskich. Reszta dyscyplin zimowych ‎to jest u nas dziś wręcz żenada, a wiec doceniajmy naszych skoczków, dopóki ich mamy. Kiedy ostatni ‎raz polski alpejczyk czy biegacz na nartach (poza Kowalczyk) stanął na podium jakichś ważniejszych ‎międzynarodowych zawodów?‎
    ‎5. Ten niedosyt, o którym Pan pisze, to jest więc niedosyt smakosza, któremu podano tylko jednego ‎trufla zamiast dwóch, jak w roku poprzednim. A to najczęściej wynika z nieurodzaju trufli, ‎spowodowanego pogodą, czyli wydarzeniem losowym…‎

css.php