Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

25.02.2018
niedziela

Pożegnanie z Justyną

25 lutego 2018, niedziela,

Pożegnanie z igrzyskami, pożegnanie z Justyną Kowalczyk. „Przeciętny” to był szczyt komplementów dla przytłaczającej większości startów naszej olimpijskiej ekipy. I do tej grupy trzeba niestety zaliczyć naszą multimedalistkę.

Dość dawno temu napisałem, że Justyna Kowalczyk nie musi już niczego udowadniać. Dwa olimpijskie złota, w sumie pięć medali, niezliczone sukcesy. A jednak wolałbym nie patrzeć na męki wielkiej polskiej narciarki. W Korei oglądała plecy rywalek, a czasami nawet i to było ponad jej siły. Podczas niedzielnej trzydziestki do Marit Bjoergen straciła ponad pięć minut (była czternasta). Nie mogłem na to patrzeć, siedząc przed telewizorem, a co musiała czuć Kowalczyk, która do niedawna żadnej Norweżce się nie kłaniała, nawet tej największej? Przecież było to prawie na pewno ostateczne pożegnanie ze sportową wielkością Justyny.

Słowne przepychanki, wypominanie epidemii astmy, a przede wszystkim sportowa konkurencja nakręcały przez lata narciarskie biegi kobiet. Dzisiaj to już przeszłość, o czym przekonywaliśmy się dotkliwie przez ostatnie dwa tygodnie. Wielka Marit po przerwie znów jest wielka. Justyna już wielka nie jest. Norweżka właśnie stała się najbardziej utytułowaną – piętnaście medali, w tym osiem złotych – w historii igrzysk. Współzawodnictwo Polki i Norweżki zostało nieodwołalnie rozstrzygnięte.

Polka mówi, że nie wie, co będzie dalej, chociaż przyznaje, że na lepsze lokaty liczyć już nie może. Zrobiła wszystko, żeby się przygotować do koreańskich wyścigów, i prawie nic z tego nie wyszło. To co? Czy rzeczywiście bierze pod uwagę kolejny sezon w zawodowym reżimie przygotowań i startów? Czy może zwolni nieco i stanie się gwiazdą maratonów w rodzaju Biegu Wazy? Byłaby to forma powolnego przyzwyczajania organizmu do „cywilnego” życia.

Wolałbym, żeby wybrała to drugie rozwiązanie. W przeciwnym wypadku coraz bardziej będzie się kojarzyć z co najwyżej -nastymi miejscami, a nie wielkimi triumfami. Justyna Kowalczyk musi to wszystko wiedzieć, a jednak nie może się zdecydować. Widocznie strach przed życiem „po” jest większy niż obawa przed popadnięciem w sportową przeciętność.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. „Justyna Kowalczyk zajęła 14. miejsce w biegu narciarskim na 30 km techniką klasyczną na igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu. Po zawodach Polka skrytykowała swoich kolegów i koleżanki z kadry, którzy nie wzięli udziału w biegach maratońskich w Pjongczangu w obawie przed kompromitującymi wynikami.”

    Nie będzie i 14. miejsca bez Justyny.

  2. Za to obrażała koleżanki i kolegów oraz trenerów. Bo to zła kobieta jest. Frustratka. Chwaliła tylko Rosjan

  3. Dlaczego nie poszła drogą Małysza i na siłę przedłużała swoją karierę? Żal było ją oglądać, tak samo jak reszty naszej ekipy poza oczywiście skoczkami.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. p. Justyna jest naszą najlepszą zawodniczką sportów zimowych i tyle. Nikt jej długo jeszcze nie dorówna. Niestety, swoje najlepsze lata ma za sobą. Wierzę, że odnajdzie się w pracy trenerskiej lub organizacyjnej w swej ukochanej dziedzinie sportu. Życzę sukcesów i trzymam kciuki.

  6. Niestety, nie ma osobowości trenera. Jest samotną gwiazdą o trudnym charakterze i chyba nie bardzo lubi ludzi……

  7. „Justyna już wielka nie jest.”

    Ależ oczywiście, że JEST. Te 5 olimpijskich medali (plus cała kupa sukcesów na innych imprezach) już na zawsze pozostanie w jej życiorysie i nic tego nie zmieni, cokolwiek przyniesie przyszłość. I zawsze będę jej dziękował, za tyle radości, której dostarczyła mnie, prostemu siedzącemu przed telewizorem kibicowi.
    Co do dalszych startów: jeśli chce tak jak Małysz odejść będąc na szczycie – niech tak zrobi (no, na światowym poletku już na to za późno, ale na naszym polskim – Justyna wciąż nie ma sobie równych), jeśli chce tak jak Ahonen uprawiać sport wyczynowy, póki jest w stanie przypiąć narty nóg – też niech tak zrobi. Dlaczego my mamy decydować o jej wyborach życiowych, a nie pozwolić jej, żeby zrobiła to sama?

  8. Justyno, good bye, addio!

  9. Od wielu lat biegam na nartach i doceniam wielką rolę Justyny dla rozwoju tego sportu w Polsce, gdzie króluje w dalszym ciągu łorcykowe narciarstwo. Za miedzą w Czechach są setki kilometrów tras i tysiace ludzi biegających. U nas zatłoczone Jakuszyce i to by było na tyle. To piękny sport i piękne wspomnienia sukcesów Justyny, piękne i emocjonujące biegi. Trudno mieć pretensje do Justyny bo czas płynie nieubłaganie, jej czas sukcesów się kończy i powinna mieć pełno następczyń a tu … cienko. Może stąd te gorzkie słowa Justyny?

  10. Podziękowania dla Pani Justyny (i za tą Olimpiadę również). Ze względu na haniebnie wsparcie medyczne (wieloletnie) dla mnie pierwszego miejsca nie było.

  11. Powinna odejść jak Małysz, czyli kiedy jeszcze była w formie olimpijskiej (medalowej). A tak to pozostał niesmak. 🙁

css.php