Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

10.02.2018
sobota

Spokojnie, to tylko porażka

10 lutego 2018, sobota,

Nie żadna klęska czy koniec świata. Po olimpijskim konkursie na tzw. normalnej skoczni w Pjongczangu nawet zrównoważony Adam Małysz rzucał mięsem w wywiadach. Nie mógł się pogodzić z czwartym miejscem Kamila Stocha i piątym Stefana Huli.

Gdyby konkurs przerwano po pierwszej kolejce, mielibyśmy złoto (Hula) i srebro (Stoch). No, ale nie przerwano.

Niemieckiego hymnu wysłuchał Andreas Wellinger, a trochę niżej stanęli na podium dwaj Norwegowie: Forfang i Johansson. Polacy skoczyli ciut gorzej i tyle. Można mówić o pechu, zdradliwym wietrze, który zamienił Dawida Kubackiego w spadający worek cementu (to jego określenie), ale co z tego? Polska grupa nie składa się z młokosów i doskonale wie, że w tej dyscyplinie trzeba mieć sporo szczęścia.

Wszyscy już tak uwierzyliśmy w naszych skoczków, że jedyny scenariusz do zaakceptowania to scenariusz zwycięski. Zapomnieliśmy, że inni też nieźle kombinują. Jakoś nie przejąłem się specjalnie niemedalowymi miejscami naszych. Oby tylko w następnych dwóch konkursach nie chcieli za bardzo udowodnić, że to był tylko wypadek przy pracy, bo wtedy rzeczywiście może być źle.

Zaczęły się te igrzyska nie najlepiej dla Polaków. Po sześciu medalach w Soczi wiadomo było, że na kolejny taki wynik trzeba będzie czekać jakieś pół wieku albo i dłużej, chyba że skoczkowie wezmą wszystko.

Już wiemy, że nie wezmą. Justyna Kowalczyk, nasza mistrzyni, przerabia od dłuższego czasu lekcje pokory w ściganiu się na nartach. Jakaś nadzieja tli się jeszcze, bo przecież ona nigdy się nie poddaje, ale faworytką to ona już nie jest.

Biathlonistki może uratować tylko przypadek. Niby panczeniści, których sporo zakwalifikowało się do reprezentacji, mówią trochę o medalach, ale nie sądzę, żeby mistrz Zbigniew Bródka z koleżankami i kolegami uradowali nas równie mocno jak w Soczi.

Nie lekceważmy więc czwartego i piątego miejsca na skoczni. Za dużo takich wyników nie będzie w Korei.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Urok sportu jest że się wygrywa, ale dla wielu sportowców ważna jest nadzieja. Nie narzekajmy, że zawodnicy polscy zajmują miejsca daleko. Igrzyska są dla nich nagrodą za ciężką pracę. Talentów jest w świecie niewielu, szczęściarzy + talent, jeszcze mniej. To urok sportu. Porażkę skoczków przyjąłem ze spokojem, kolejne igrzyska już za 4 lata!

  2. Mam dwie uwagi
    1. Jaki sens jest rozgrywać Zimowe Igrzyska Olimpijsie w kraju, który się zimowymi sportami, a szczególnie narciarstwem, nie interesuje, gdzie na finał olimpijskiego konkursu skoków przychodzi mniej kibiców niż w Zakopanem czy w Wiśle na eliminacje pucharu świata?
    2. W warunkach, kiedy to Amman, mistrz olimpijski, jednej z najwybitniejszych skoczków narciarskich w historii tej dyscypliny był ‘zdejmowany’ z belki startowej kilka razy, trzeba było ten konkurs przerwać i przenieść na inny dzień. Poza tym, to powinien się on zacząć wcześniej – skoki po północy, to jest przecież parodia sportu.

  3. Dwóch doświadczonych skoczków daje sobie odebrać prowadzenie jak łopatkę i wiaderko w piaskownicy ?. Wygrał przecież faworyt Wellinger, ale prawdziwym bohaterem konkursu był Johansson. I to była prawdziwa magia sportu, z jej istotą – walką do końca !.

  4. 4 i 5 miejsce Stocha i Huli to znak zmiany pokoleń. Obaj to trzydziestolatki, a ci, co ich pokonali mają o 10 lat mniej.

  5. ^^
    Ta zmiana pokoleń musiała zatem zajść podczas lotu do Korei…Albo wcześniej ci młodzi wcale się nie starali, tylko zbierali siły na ZIO.

    Klawiatura wszystko przyjmie.

css.php