Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

28.09.2017
czwartek

Auf wiedersehen Carlo

28 września 2017, czwartek,

W środę Bayern z Carlo Ancelottim za boczną linią boiska spektakularnie obrywa z Paris Saint-Germain. W czwartek Bayern pozbywa się zasłużonego trenera. Szybkość reakcji godna polskiej ligi.

Coś wisiało w powietrzu co najmniej od słynnego wywiadu Roberta Lewandowskiego dla „Der Spiegel”. Krytyka polskiego asa skierowana była raczej w stronę klubowych bossów niż szkoleniowca, ale tak czy owak świadczyła o tym, że w Monachium nie ma spokoju. Przecież Lewandowski nie jest znany z pochopnych wypowiedzi spowodowanych chwilowym nastrojem.

Carlo Ancelotti nie może się pochwalić osiągnięciami na miarę niczym nieograniczonych ambicji Bawarczyków, ale śmieszą mnie komentarze, które niemal podważają jego zawodowe umiejętności. Przecież ten człowiek zdobywał jako trener dwa razy puchar Ligi Mistrzów i tyle samo jako zawodnik.

A jednak coś poszło nie tak. Być może zaważył brak poważnych transferów. Być może, mimo swych talentów, nie dogadał się z szatnią zapełnioną facetami o wybujałym ego. Być może…

Uli Hoeness, Karl-Heinz Rummenigge i inni dyrektorzy Bayernu, choć nie są raptusami, tym razem nie wykazali się cierpliwością. Niewyraźny początek Bundesligi, obnażenie braków w Paryżu wystarczyło. Moment jest trudny, bo mało topowych nazwisk jest do wzięcia o tej porze roku.

Najczęściej powtarza się kandydatura Thomasa Tuchela, bo jest bez zajęcia. Nikt nie odmawia mu fachowości, którą udokumentował w Mainz i Dortmundzie, ale ma łatkę trudnego charakteru. Z powodu różnicy zdań z zarządem rozstał się z Borussią. W Monachium miałby jeszcze twardszy orzech do zgryzienia. I na boisku, i w apartamentach szefostwa.

Jestem bardzo ciekaw przebiegu tego eksperymentu. Radykalne decyzje zostały podjęte nie dlatego, że sezon jest stracony, tylko dlatego, żeby go uratować. Polscy kibice patrzą na Bayern głównie przez pryzmat Roberta Lewandowskiego, który umie, jak to się teraz mówi, zarządzać swoją karierą. Ciągle otwarte pozostaje pytanie, czy pobyt w Bayernie zaspokoi jego futbolowe i biznesowe ambicje.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Mój ulubiony Bayern był dlatego ulubiony, bo grał w nim Lewandowski i kilku znakomitych piłkarzy , których stać było na zwycięstwo z każdą drużyną na świecie.
    Od kilku mięsięcy coś się zespsuło w tej maszynie do wygrywania.
    Lewandowski delikatnie wskazał na brak zakupów wielkich gwiazd, ale to tylko jedna z wielu przyczyn.
    W sporcie najpiękniejsza jest nieudawana radość wygrywania przez całą drużynę , a w Bayernie od pewnego czasu nie widać tej radości. Niektórzy sławni zawodnicy grają tylko dla siebie, a nie dla drużyny. Czy to strach przed skazaniem na „ławkę”? Czy też liczenie lat , po przekroczeniu 30 roku życia, powoduje stawianie własnej kariery na pierwszym miejscu , a sukces drużyny na miejscu niżej? To są problemy wszystkich sportów drużynowych. Przed takimi samymi problemami stają również partie polityczne. Okazywanie radości to obowiązek wszystkich profesjonalistów show biznesu.

  2. Niemcy lubia do Wlochow mowic po wlosku, a wiec: „Ciao,bello Carlo”

  3. Auf wiedersehen Agnieszka.

css.php