Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

26.03.2017
niedziela

Mundial bliżej

26 marca 2017, niedziela,

To podobno miał być bałkański kocioł, był co najwyżej kociołek. W Podgoricy Polacy pokonali Czarnogórców dwa do jednego i teraz jeszcze głębiej siedzą w fotelu lidera eliminacji do rosyjskich mistrzostw świata w 2018 r. Sześć punktów przewagi na półmetku rozgrywek to naprawdę niezła zaliczka.

Mecz jak mecz. Gdyby ktoś na poważnie wziął dwunaste miejsce Polski w rankingu FIFA, to trochę by się zawiódł. Fajerwerków prawie nie było. Ale prawie robi różnicę. Najpierw Robert Lewandowski przymierzył z wolnego jak na mistrza przystało (kto powiedział, że nasz kapitan nie umie tego robić?) i było jeden do zera. Akcja zakończona skutecznym lobem Łukasza Piszczka też jest godna pokazywania w telewizyjnych powtórkach.

Czarnogórcy sporo faulowali, ale z nożami w zębach nie ganiali naszych po boisku. Bardzo się starali i zasłużenie strzelili gola. Na szczęście tylko jednego. Nie mogą specjalnie rozpaczać, bo to Polska była zdecydowanym faworytem. Teraz powinni się skupić na obronie drugiego miejsca w tabeli.

Przed pierwszym gwizdkiem w Podgoricy prawie każdy polski kibic brałby trzy punkty bez względu na wrażenie artystyczne. Teraz, gdy ludzie trenera Nawałki te trzy punkty sobie dopisali, będziemy trochę grymasić. Polacy byli w formie wczesnowiosennej, chociaż każdy z nich ma już w nogach wiele meczów.

Przymusowy brak Grzegorza Krychowiaka skierował uwagę na Karola Linettego, Piotra Zielińskiego i Krzysztofa Mączyńskiego, a szczególnie na dwóch pierwszych. Linetty jest podstawowym graczem Sampdorii, Zieliński wiele razy błysnął w Napoli. W reprezentacji raczej mają pod górkę. Tym razem Piotr Zieliński dzięki godnemu mistrza podaniu do Piszczka i jeszcze jednemu lub dwóm zagraniom spisał się lepiej. Można mu więc wybaczyć te fragmenty, w których grał efektownie, tyle że do tyłu.

Prezes Zbigniew Boniek powiedział, że trzy punkty w Czarnogórze odetną tlen rywalom. I tak chyba się stanie. Tym bardziej że pozostałe zespoły umówiły się chyba, żeby nam specjalnie nie przeszkadzać. O czym świadczy choćby niedzielny remis Danii i Rumunii w naszej grupie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php