Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

22.01.2017
niedziela

Seryjny Stoch

22 stycznia 2017, niedziela,

To już cztery kolejne konkursy o Puchar Świata w skokach na nartach, w których Kamil Stoch przeskoczył wszystkich rywali.

Tym razem w Zakopanem – mieście sprawiającym w dniach zawodów wrażenie opanowanego przez narciarskie szaleństwo.

Radość mi się udziela, szaleństwo – nie. Kilkanaście lat temu w czasach Małyszowej gorączki bywałem na skoczni. I wystarczy. Poziom hałasu na trybunach jest tak potężny, że człowiek nie słyszy własnych myśli, nawet jeśli nie są zbyt skomplikowane. Trąbki, wuwuzele, kołatki i inne instrumenty skutecznie zniechęciły mnie do oglądania latających skoczków na żywo.

Ale radość faktycznie jest. Tym bardziej że inni Polacy też imponująco fruwali. W sobotę co prawda po rozgrywce zespołowej napaleni kibice machający narodowymi atrybutami wysłuchali niemieckiego hymnu (niedawno w Niemczech było odwrotnie), ale nieznaczna porażka Polaków to przecież nie jest powód do załamywania rąk. Dodatkowo może podziałać jak opatrunek z lodu na rozpalone głowy kibiców i wielu dziennikarzy. To się bardzo przyda w następnych tygodniach.

Lubię obserwować Kamila Stocha po zwycięskich konkursach. To, jak się cieszy i jak o swojej radości potrafi opowiadać. Dojrzały na skoczni i poza nią. Już dzisiaj bardzo jestem ciekaw, jak daleko zajdzie, gdy – miejmy nadzieję po wielu jeszcze latach kariery – przestanie siadać na startowej belce.

W niedzielę znów nie udało się doskoczyć do podium Piotrowi Żyle, za to Dawid Kubacki zasłużenie wdarł się do pierwszej dziesiątki. Kilka dni temu pisałem o objawach zadyszki. Trochę to dotyczy indywidualnych startów Macieja Kota i Stefana Huli. Za to czternaste miejsce Jana Ziobry to kolejny sygnał wysłany przez tego chłopaka, że nie godzi się z rolą rezerwowego.

Po dwóch weekendach w Polsce Kamil Stoch jest liderem Pucharu Świata, Kot i Żyła w dalszym ciągu – w dziesiątce. Drużynowo też uzbieraliśmy zdecydowanie najwięcej punktów. Źle nie jest.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Muszę się przyznać bez wstydy, że przestałem oglądać skoki narciarskie i to w momencie, gdy polscy skoczkowie są mistrzami nie tylko indywidualnymi. Małyszomania mnie porwała tak jak innych. Sprawił to oczywiście Małysz, ale nie mniejsze znaczenie dla mnie miał fakt, że po oddanym skoku w 90% mogłem przewidzieć punktację i miejsce skoczka z czołówki. Wygrywał przecież i tak najlepszy. Małyszowi nie przeszkadzał nawet wiatr z góry gdy był w formie. Teraz postanowiono mierzyć wiatr i już nic z tego nie rozumiem i nie nawet nie chcę. Nie oglądam.

  2. Byczo jest! Na serio!

  3. Waldek B
    23 stycznia o godz. 9:18 3838
    Szkoda, że tego nie rozumiesz.

css.php