Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

21.08.2016
niedziela

Olimpijski niedosyt

21 sierpnia 2016, niedziela,

Właśnie niedosyt. To słowo chyba najtrafniej opisuje to, co czuję po polskich występach olimpijskich. Gdy się policzy medale, jest jeden więcej niż na trzech poprzednich igrzyskach.

Ale chyba nikt nie będzie próbował odtrąbić sukcesu z tego powodu. Gdyby jeszcze wśród tych jedenastu medali było, dajmy na to, pięć złotych, to byłoby osiągnięcie. Skończyło się jednak na dwóch, a że klasyfikacja premiuje zwycięzców, więc w końcowej tabeli naszego kraju trzeba szukać w czwartej dziesiątce.

Jeśli dobrze policzyłem, Polska miała swoich reprezentantów w 23 dyscyplinach, ale na medale zasłużyliśmy tylko w sześciu z nich. To nie jest oszałamiająca statystyka. I jeszcze jedna ciekawostka: na podium stawało trzynaście kobiet i trzech mężczyzn. Ostatnią nadzieją facetów byli piłkarze ręczni. Gdyby uporali się z Duńczykami albo Niemcami, proporcje trochę by się zmieniły. No ale się nie uporali, choć akurat do nich finalnie nie można mieć pretensji. Do siatkarzy też nie. Sukces jednych czy drugich (najlepiej i tych, i tych) na pewno zmieniłby trochę spojrzenie na całe polskie Rio. Nie udało się.

Może w większości dyscyplin nie trzeba podskakiwać, liczyć medalowych szans na podstawie jednego czy dwóch wyskoków formy i pogodzić się z rolą tych, dla których od wyniku ważniejsze jest uczestnictwo. Tyle że we współczesnym świecie byłoby to bardzo oryginalne podejście.

Z drugiej strony nie jestem aż tak bardzo zachłanny na miejsca na podium. Muszą być zwycięzcy i musi być znacznie więcej pokonanych. Liczy się jeszcze styl, a tego niestety wielu naszym atletom zabrakło.

Podoba mi się oszczepniczka Maria Andrejczyk, która niespodziewanie przerzuciła wszystkie rywalki w eliminacjach, a w finale zabrakło centymetrów do brązu i srebra. Dwudziestolatka poczuła już jednak szansę i była wściekła na swoje czwarte miejsce.

Nie podoba mi się starszy od niej o siedem lat Karol Hoffmann, który skoczył w trójskoku niemal metr bliżej od życiowego rekordu, był ostatni w szerokim finale, ale po konkursie zadowolony z siebie uśmiechał się od ucha do ucha.

Za często nasi reprezentanci jeszcze dobrze nie zaczęli zmagań, a już mogli pakować torby. Z tłumu pływaków ani jeden nie dotarł do finału. Większość przepadała w eliminacjach. Co na to trener koordynator? Najpierw opowiada dziennikarzom dyrdymały o różnicy czasu, z którą (jako jedyni?) muszą się borykać jego podopieczni, a po występach udowadnia, że nasi byli lepsi niż rok temu.

Co zapamiętam z brazylijskich igrzysk? Na pewno Anitę Włodarczyk i Piotra Małachowskiego, na pewno wyścigi Rafała Majki i Mai Włoszczowskiej, złote wioślarki, ale też dramat Pawła Fajdka i niestety doping ciężarowców.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. Jaki niedosyt, Redaktprze ?????

    Po czterech latach kaczyzmu bedziesz Pan skalal z radosci wspominajac Rio.

    Sorry.

  2. Ciekawe, że na mistrzostwach Europy w lekkiej atletyce Polacy przodowali, a w Rio zawodzili. Może Europa w ogóle liczy się coraz mniej na świecie?

  3. NIE niedosyt, a złość, że w polskim sporcie toleruje się doping oraz że marnuje się w Polsce pieniądze podatników na niszowe dyscypliny typu zapasów, których nikt przecież nie ogląda, jako że na nich nic się właściwie nie dzieje – co to bowiem za sport walki, w którym zawodnicy wygrywa tylko dzięki temu, że ich przeciwnicy byli jeszcze bardziej pasywni niż oni, a więc otrzymali więcej punktów karnych od sędziów, nie mówiąc już o splamionych dopingiem dyscyplinach takich jak podnoszenie ciężarów. Nie oszukujmy się – z letnich sportów olimpijskich warto wspierać z kasy państwowej, czyli z pieniądz podatników, i to tez z licznymi zastrzeżeniami tylko królową sportu, czyli lekką atletykę oraz pięciobój nowoczesny, judo, szermierkę i strzelanie (te ostatnie poprzez wojsko). Piłka nożna, a nawet i ręczna, koszykówka, siatkówka, kolarstwo, tenis i golf oraz boks są zaś od dawna sportami praktycznie w 100% zawodowymi, przyciągającymi spora ilość kibiców a tym samym i pieniądze prywatnych sponsorów, a więc nie tylko że nie powinny one dostawać ani grosza od podatników, to jeszcze powinny one zasilać finansowo sporty, które wyżej wymieniłem.
    Poza tym, to należy także rozważyć sens finansowania lekkoatletek, skoro w kobiecych konkurencjach dopuszcza się w nich do występów de facto mężczyzn, takich jak „zwyciężczyni” biegu na 800 m na ostatniej Olimpiadzie. Może więc w ogóle dajmy sobie spokój ze sportem wyczynowym i inwestujmy pieniądze podatników tylko w urządzenia sportowe pozwalające zwyczajnym Polakom uprawiać sport rekreacyjnie, a nie dla pieniędzy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. mr. off
    Największe sukcesy Polska osiągała w sporcie za czasów PRL-u.

  6. Polski sport na mizernym poziomie.
    11 medali, 38.5 miliona ludzi, to jest 0.28 medala na milion mieszkancow. W 1972, 1976 Polska przywozila 23-29 medali, bylo 2.43 razy lepiej. A wszystko bylo takie zle w tym PRL. Az sie wierzyc nie chce.

    USA 0.37 medala na million obywateli
    Rosja 0.39
    Holandia 1.13
    Wegry 1.5
    Brytania 0.97
    Niemcy 0.52

    Polska daleko w tyle. Co wskazuje na bardzo niski poziom zycia sportowego i kultury sportowej. W czym jestesmy dobrzy ??? Na pewno w pielgrzymkach, w pzowaniu jako swietoszki i meczennicy. Ale te dyscypliny jeszcze nie kwalifikuja sie jako sport wyczynowy.

  7. Azur
    Większość europejskich lekkoatletów mistrzostwa Europy potraktowała jako element przygotowań do olimpiady, a więc starali się oni trafić z formą na połowę sierpnia, a nie wcześniej. Poza tym, to sukcesy sportowe niekoniecznie są pochodną rozwoju cywilizacyjnego danego kraju. „Polityka” czy „Wyborcza” wyśmiewają się wciąż z KRLD, a ten kraj wyprzedziliśmy w klasyfikacji medalowej o tylko jedno miejsce i zaledwie kilka brązowych medali, mimo że jest on od nas formalnie biedniejszy a także mniej ludny, a wyprzedziły nas klasyfikacji medalowej takie małe kraje jak Nowa Zelandia czy Chorwacja, znacznie od nas mniejsze Węgry oraz takie małe kraje III świata jak n.p. Jamajka, Kuba i Kolumbia a także znacznie od nas mniejsza i biedniejsza Serbia oraz post-radzieckie republiki takie jak Uzbekistan, Kazachstan i Ukraina, a znacznie od nas mniejsza Białoruś zdobyła tylko 2 medale mniej niż Polska, zaś Azerbejdżan zdobył 7 medali więcej niż my i tylko o jeden mniej złoty.

  8. Zdobyw(czyni) złotego medalu olimpijskiego na 800 metrów nie ma macicy oraz posiada jądra wewnętrzne. Powinna ona więc rywalizować z Panami Kszczotem i Lewandowskim, a nie z Panią Jóźwik. Ciekawe, komu zależy na tym, aby kibice odsunęli się od lekkiej atletyki?

  9. Niestety, potęgą sportową nie jesteśmy i prędko nie będziemy. Prawdziwych szans medalowych mieliśmy koło 20, wykorzystaliśmy 9, do tego doszły niespodzianki w wykonaniu Rafała Majki i Oktawii Nowackiej.

    Nie można robić z zawodnika faworyta na podstawie pojedynczego dobrego występu, zwycięstwa w słabo obsadzonych zawodach 5 lat przed igrzyskami. Robimy tym krzywdę i jemy, i sobie.

    11 medali pokazuje siłę polskiego sportu. To najlepszy wynik od 2000r. Są perspektywy, że Tokio będzie lepsze.

    Cieszmy się z tego, co mamy.

  10. @jakowalski i axiom1 – re „zlote czasy sportu za PRL”
    Zapomnieli panowie dodac o panstwowym finansowaniu sportu z przyczyn wylacznie propagandowych. O „sportowcach-amatorach” ktorzy pobierali pensje z miejsc pracy, w ktorych nie nigdy postawili nogi w czasach kiedy A. Brundage walczyl z zawodowcami. O premiach po wygranych zawodach, o walizkach ktorych nikt nie kontrolowal na granicy (kuleczki do dlugopisow itp). O wszechobecnym dopingu – choc o tym teraz sie mowi. Czasy i okolicznosci tak sie zmienily, ze wszelkie porownania sa bezsensowne.

  11. @jakowalski
    22 sierpnia o godz. 10:17

    axiom1,
    22 sierpnia o godz. 10:09

    „Polska 0.28 medala na milion obywateli
    USA 0.37 medala na million obywateli
    Rosja 0.39
    Holandia 1.13
    Wegry 1.5
    Brytania 0.97
    Niemcy 0.52”

    _____________
    A taka Grenada, proszę: 1 medal (srebrny Kirani Jamesa na 400 m) na 110 tysięcy mieszkańców
    co dawałoby 9 medali na milion mieszkańców (gdyby mieli ten milion)

    Czyli to tak, jakby 38, 5 mln Polska zdobyłaby … 350 medali a nie 11…
    (eech, nie starczyłoby ich organizatorom,,,)
    Drugie najlepsze osiągnięcie na głowę mieszkańca mają Bahamy (ok. 320 tys. ludności) – dwa medale dają współczynnik 8 medali na milion mieszkańców (czyli taka Polska z … 240 medalami)

    Kolejne miejsca w tym zestawieniu zajmują Nowa Zelandia (18/4,4 mln osób) – co daje współczynnik 4 medale/ mln osób).
    No i Jamajka – (11 medali na ok. 3 mln mieszkańców). Polska w tej proporcji musiałby zdobyć … 142 medale…
    Hm :))))

  12. PS.
    Ale jest i jedna dobra wiadomość – ze swoimi milionami obywateli USA w proporcjonalnym porównaniu z Polską zdobyła jakby 14 medale, czyli tylko 3 medale więcej niż my ich zdobyliśmy

  13. Niedosyt, a może właśnie zdrowy rozsądek? Sport wyczynowy już dawno przekroczył racjonalne granice, a sportowcy płacą za rekordowe wyniki utratą zdrowia, a nawet inwalidztwem. Lepsze zdrowie niż medal, w dodatku z udawanego kruszcu.

  14. schwarzerpeter
    Rozumiem więc, że dziś jest w polskim sporcie lepiej niż to było w latach PRLu, że polscy sportowcy nie otrzymują dziś żadnej pomocy od państwa, że n.p. wojsko polskie nie zatrudnia na swoich etatach żadnych sportowców i że doping został w Polsce całkowicie wyeliminowywany.

css.php