Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

30.06.2016
czwartek

Zabrakło szczęścia, a nie umiejętności

30 czerwca 2016, czwartek,

I znowu rzuty karne zadecydowały. Tym razem Polakom zabrakło trochę szczęścia. Właśnie szczęścia, a nie umiejętności.

Żegnamy Francję z widokiem łez w oczach Roberta Lewandowskiego i jego kolegów. Portugalczycy nie byli lepsi, ale to oni po serii remisów ciągle mają szansę na mistrzostwo Europy.

Czy to było wielkie widowisko? Na pewno nie. Gdybym był neutralnym kibicem, to na pewno bym się nie zachwycił. Owszem, było kilka świetnych akcji z tą, która skończyła się golem Roberta Lewandowskiego, na czele. Portugalczycy też mieli przebłyski, hasającego Sanchesa, ale także potwornie pudłującego Ronaldo.

Optymista powie, że gra była wyrachowana, pesymista – że najzwyczajniej nudna. To nie była trenerska kurtuazja, kiedy mówili o wyrównanych szansach. Widać to było na boisku jak na dłoni. Przede wszystkim nie stracić gola, czyhać na mniejszy lub większy błąd, a jeśli ich nie będzie, to są jeszcze dogrywka i karne. Może się mylę, ale dość wcześnie oba zespoły zaczęły przygotowywać się do dodatkowych 30 minut. Z kolei gdy one się rozpoczęły, zawodnicy zaczęli już myśleć, w który róg będą kopać z jedenastu metrów.

Bardzo współczuję Jakubowi Błaszczykowskiemu, że dołączył do największych futbolowych mocarzy, którzy nie potrafili się uporać z bramkarzem w tej specyficznej sytuacji. Na Euro 2016 wrócił z piekła ławki rezerwowych w Fiorentinie do nieba zwycięskiej reprezentacji, w której znów był postacią pierwszoplanową. I wreszcie jego ostatni kontakt z piłką w Marsylii skończył się tak pechowo.

Czy mamy wielką reprezentację? Uczciwie mówiąc – nie. Rozumiem wszystkich napalonych kibiców, którzy za swojego świadomego oglądania piłkarskich meczów nie widzieli nigdy Polaków dalej niż w eliminacjach wielkich turniejów. Ja niestety do nich nie należę i porównuję nasze osiągnięcia do tych z mundiali w Niemczech w 1974, w Hiszpanii w 1982, a nawet w Argentynie w 1978 roku.

Nie jesteśmy potęgą. Jeszcze. Jeśli trener Adam Nawałka podpisze kolejny kontrakt z prezesem Zbigniewem Bońkiem (obecny skończył się właśnie podczas Euro), grupa, której przewodzi, ma szansę sięgnąć jeszcze wyżej. Oczywiście nie wystarczy mieć dwunastu zawodników (bramkarzy nie liczę), żeby zawojować świat. Nawałka wie o tym doskonale. Do Francji zabrał świetnie rokującą młodzież. Rokowania nie zawsze się sprawdziły, np. w przypadku Piotra Zielińskiego, ale trener wie doskonale, że na jednym turnieju świat się nie kończy.

Na razie po otrząśnięciu się z widoku portugalskiego bramkarza wybijającego piłkę po kopnięciu Kuby Błaszczykowskiego cieszmy się z ćwierćfinału. Wstydu nie było, sporo powodów do uniesień – tak.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Jednak zabrakło umiejętności. Horyzont ambicji i możliwości strzelenia tylko jednego gola w meczu, to zdecydowanie za mało. Islandia, prowadząc 2:1, grała tak jakby to ona przegrywała. Przekleństwo pasywnych podań „ty do mnie, ja do ciebie”, i do znudzenia zagrywanie wstecz, głównie do własnego bramkarza, to niestety nuda i banał. Szkoda, bo indywidualna technika a i szybkość graczy ekipy Nawałki, to od wielu, wielu lat ewidentny postęp w polskiej reprezentacji. Niestety ilość zmarnowanych sytuacji we wszystkich rozegranych meczach woła o pomstę do nieba. Wczorajsza Portugalia była lustrzanym odbiciem przeciwnika, z którym grała. Zastanawiam się tylko, czy to komplement, czy wręcz przeciwnie ?.

  2. Mistrz Nawalka nie ma pomyslow na atak. Druzynie brak swierzosci, woli walki, moze przetrenowani ? A moze to klimat Marsyli spowodowal ze mecz byl nudny juz po pierwszych 15 minutach.
    Stwor medialny ‚najlepszy napastnik swiata’ znow nie zawiodl bo to przeciez tylko stwor medialny. Nie istnial juz po pierwszych 2 minutach meczu.

  3. Szanowni !
    Po prostu odnieśliśmy sukces. Drużyna notowana w rankingach chyba
    najniżej z biorących udział w turnieju ląduje w pierwszej ósemce EURO.
    Czy jesteśmy potęgą ? Oczywiście nie.
    Czy jesteśmy słabeuszami ? Już nie..
    Tak więc dalej do pracy, to i przyjdą jeszcze większe sukcesy

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Właśnie zabrakło umiejętności, zwłaszcza w sytuacjach podbramkowych.

  6. Skoro 4 lata temu Polska, jako gospodarz mistrzostw nie tylko nie wyszła z grupy eliminacyjnej, ale zajęła w niej ostatnie miejsce, pomimo tego, że gospodarzom pomagają ściany, sędziowie, trawa, zegarki, policja i cała reszta, a w ME tradycyjnie nie graliśmy przez dziesięciolecia, obecny sukces jest kosmiczny.

    Jak już pobujamy w kosmosie to dobrze jest spojrzeć na to, jak jest. A jest np. tak, że strzelamy bardzo mało goli. Jak się nie chce strzelac karnych po meczu, to trzeba strzelać gole w meczu. Jak sie nie strzela więcej niż przciwnik, to sie strzela karne. A jak sie strzela karne to:
    A. trzeba mieć ciągle więcej szczęścia niż przeciwnik. Raz było więcej szczęścia i awansowaliśmy, drugim razem więcej szczęscia, albo umiejętności miał przeciwnik i odpadliśmy.
    B. trzeba mieć lepszych strzelców niż przeciwnik
    C. trzeba mieć lepszego bramkarza niż przeciwnik.
    W meczu ze Szwajcarią mieliśmy lepszych strzelców, ale gorszego bramkarza. Ich bramkarz wyczuwał piłkę, choć nie zdołał obronić. nasz bramkarz w ogóle nie wyczuwał piłki, nic nie obronił, ale mieliśmy lepszych strzelców oraz szczęście.
    W meczu z Potugalią ich bramkarz był lepszy, piłkę wyczuwał i w dodatku obronił. nasz bramkarz nie wyczuwał i nie obronił, a strzelców mieliśmy gorszych.
    szczęścia nie mieliśmy w karnych, ale mieliśmy w grze, albo w sędzim. Nie zobaczył, albo uznał że ni widział faulu, który powinien był się skończyć karnym dla Portugalii.
    Polska będzie dopiero wtedy dobrym zespolem, jak będzie:
    A. strzelać dużo bramek w grze, a co najmniej więcej niż przeciwnik.
    B. będzie miała lepszych strzelców (karnych) niż przeciwnicy
    C. będzie miała lepszych bramkarzy.
    D. Będzie miala więcej szczęścia niż inni.

    Jeśli AB i C działa, D nie jest specjalnie potrzebne, w każdym razie nie na gwałt. Można mieć go tyle ile mają inni, a AB i C załatwią co trzeba.

  7. Czy ktoś wie, ile ta przyjemność kosztowała polskiego podatnika?
    Z wiekiem coraz mniej mnie rajcuje „zwyciężanie naszych”. Zupełnie nie czuję tej naszości, nie wiem, może to lata emigracji robią swoje…

    „Polakom zabrakło trochę szczęścia.”
    Jaki mają sens te wszystkie narodowości? Najlepsi „polscy” piłkarze pracują przecież w dużej mierze (w większości?) w „obcych” krajach. Gdzie oni płacą podatki? Który kraj lepiej znają?

    Im starszy jestem tym mniej podatny na propagandę ludzi, którzy próbują brać mnie pod włos i grać na moich emocjach. Czy to propagandę kościelną, czy to szczucie polityków, czy nawet pompowania balonika przez media z okazji jakichś zawodów sportowych.

    Kilkuset milionerów gania sobie po trawce, cały czas zarabiając niewyobrażalną forsę, ja mam krzyczeć „ło Jezu!” albo „gol!” a oni w tym czasie myślą o szczegółach następnego kontraktu.

    Rozumiem, że życie byłoby smutne bez rozrywki, ale bardzo często czuję się zrobiony w konia.

    W USA niby kapitalizm a stadiony właścicielom prywatnych zespołów sportowych ciepłą rączką funduje podatnik. Tak samo jak w Polsce? Podobnie?
    Nawet na najlepszych, najlepszych naukowo, amerykańskich uniwersytetach zarobki trenerów często wielokrotnie przewyższają zarobki lwiej części akademickiej kadry. Czasami także rektora.

    Świat staje na głowie. Ja sportowcom ich prywatnych zarobków nie żałuję, nawet największych, ale niech oni sobie stadionki i ośrodki treningowe i zgrupowania fundują sami. Opłacają swoich trenerów, masażystów, lekarzy, dietetyków i resztę personelu.

    Za jaki procent kosztów takich Mistrzostw Europy zapłacili podatnicy i czy oni wiedzą, ile ta przyjemność ich kosztowała?

  8. 10 miejsce czy 8, jaka to różnicą? W Euro liczy się finał. Polska piłka jest wciąż w głębokim kryzysie, wystarczy popatrzeć osiągi w Europie naszych drużyn klubowych Wczoraj Walia strzeliła w jednym meczu 3/4 bramek strzelonych w EURO przez reprezentację Polski. A zawsze wydawało mi się, że piłka nożna to akcje i bramki. Sukces odniosło kilku zawodników promując się na rynku transferowym. Kadra zachowała się prymitywnie nie znajdując kwadransa dla setek kibiców na Okęciu. Wyszła słoma z butów. Nie tłumaczy ich zmęczenie. Bez kibiców ten cyrk nie miał by większego sensu, a i miliony na kontach byłyby nieosiągalne. Kluby płacą, bo zarabiają na widowiskach i działaniach towarzyszących, a adresatami są kibice. W sumie nie jestem Polakami rozczarowany.Dobra Polska piłka skończyła się 40 lat temu, oceny nie zmienią sukcesy odbicia się ponad totalne dno.

  9. Wygrana polskiej drużyny na stadionie w Wembley w 1974 r. przełożyła się na ogromną popularność ekipy Gierka, i trwała dwa lata, aż do „chuligańskich” wydarzeń w Radomiu i Ursusie. Dlatego, z bólem serca wprawdzie, nie życzyłem polskiej drużynie wygranej w Euro 2016, przekuta bowiem zostałaby poprzez zręcznych manipulatorów PiS-u, jako zwycięstwo „dobrej zmiany”. Innymi słowy, zwycięstwo stałoby się paliwem dla wszelkiej maści popleczników partii prezesa.

css.php