Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

4.05.2016
środa

Jak umówił się Boniek?

4 maja 2016, środa,

Dym opadł, ale zadyma trwa w najlepsze. Po wielkim poniedziałkowym racowisku podczas finału futbolowego Pucharu Polski na Stadionie Narodowym mamy do czynienia gorączkowym szukaniem winnych.

Wiadomo, że na boisku wylądowały race rzucone z poznańskiego sektora. Dym był też na trybunie zajmowanej przez warszawskich kibiców niezłomnych. Z tamtej strony nic nie leciało na plac gry. A więc pełna kultura? Niektórzy sugerują, że odpalać sprzęt do dymienia można, rzucać nim – nie.

Czy taki punkt widzenia przyjął prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej? Całkiem prawdopodobne. Oto tweet Zbigniewa Bońka: „Gratulacje dla Legii i ich kibiców. Lech? Czuję się zawiedziony i to nie przez postawę piłkarzy, nie tak się umawialiśmy”.

A jak? Na wzniecanie dymu tylko na trybunach i za trzymanie się tych ustaleń pochwalił, jak to nazwał, kibiców Legii? Z drugiej strony w „Przeglądzie Sportowym” Boniek ocenia, że fani warszawskiej drużyny też przesadzili. Mistrz paradoksu?

Wersja z układem o nierozprzestrzenianiu rac poza trybuny znalazła potwierdzenie w popołudniowych komunikatach. Race wjechały na stadion samochodem z akredytacją PZPN. A było ich pięćdziesiąt i cztery. Swoją drogą ciekawe, jak to zostało tak dokładnie policzone. Gospodarze Narodowego obarczając winą PZPN, ujawniają, że przy bramkach wejściowych skonfiskowali pięćdziesiąt rac. A więc system był szczelny. Może był, może nie.

W każdym razie jeśli okaże się, że jednak prezes Boniek (albo jego ludzie) dogadywali się z kibolami w sprawie pokojowego wykorzystania sprzętu do zadymiania, to teraz mają za swoje. Wybór mniejszego zła okazał się wyborem większego zła.

W całej tej sprawie jedno jest pewne: naszymi stadionami rządzą kibole, a hasłami typu „zero tolerancji” można nastraszyć jedynie przedszkolne dzieci.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. A nie można by tak po prostu nie wpuszczać na stadion z racami?

  2. Ciekawe ile agresji drzemie w ludziach. Przy byle okazji się wyładowują. Może to lepsze, niż wybuch nowej wojny?

  3. Boniek nie ma się umawiać t6ylko pilnować porządku. Lato może był i słabszy, ale były inne czasy, ale nie pozwalał tym bydlakom tak wiele. Kto to saq kibice piłkarscy ? Wyrzutki społeczeństwa, nawet jaqk należeli do tego grona kiedy s przyzwoici ludzie wycofali się. W domu przy telew2izorku nie dostanie w pysk. Ciekaw jestem czy Staruch ksywka dealer też na tym meczu grasował ?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A kto ma rządzić? Kto przyjdzie na lutowy albo listopadowy mecz Ruch Chorzów- Nieciecza? Albo Legia Warszawa- Korona Kielce? Tylko kibole. Reszta wybierze telewizor w ciepłym mieszkaniu.

    Kluby to widzą i skaczą przed kibolami na dwóch łapkach.

  6. Na pewną dużą dozą naiwności i braku odpowiedzialności popisał się Boniek, który już po fakcie wyznał z rozbrajającą szczerością: nie tak się umawialiśmy.

  7. Z ostatniej chwili. Nie tak się Boniek z kibolami umawiał.
    Mieli tylko wpie…, a biorą się za wieszanie.

css.php