Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

2.05.2016
poniedziałek

Zadymiony puchar Legii

2 maja 2016, poniedziałek,

Przed tym meczem chodziło głównie o sport. Jednak w trakcie gry piłka była coraz mniej widoczna. Dosłownie i w przenośni.

Puchar Polski w piłce nożnej trafił do Legii, która zdołała wepchnąć futbolówkę do bramki Lecha. Poznaniakom to się nie udało, więc skończyło się na jeden do zera.

Pełny stadion, na trybunach Pierwszy Kibic RP i wielu innych dostojników. Oprawa godna finału Ligi Mistrzów. Przez lata można było o tym tylko pomarzyć. No i wreszcie to mamy.

Tymczasem o wielkiej radości nie ma mowy. Nie chodzi tu nawet o to, że z kopaniem piłki nie było najlepiej. To się zdarza i można się zawsze wykręcić jakimś wytrychem w rodzaju: „mecz walki”.

Tyle tylko, że siedzący na trybunach zrobili sobie ze Stadionu Narodowego największe w Polsce racowisko. Mementami prawie nic nie było widać. Sędzia spokojnie mógł odesłać graczy do szatni. Nie zrobił tego. Pewnie postanowił wybrać mniejsze zło.

Gdyby jednak zakończył mecz przed czasem, może wreszcie rozpoczęłaby się poważniejsza dyskusja o kibolach. Wystarczy pójść na stadion Legii, żeby zobaczyć, że to oni mają coraz więcej do powiedzenia. Dla mnie ponure jest to, że do tych, którzy sami siebie nazywają ultrasami, dołączają często ludzie wydawałoby się dalecy od publicznego lżenia rywali własnej drużyny i wykrzykiwania różnych haseł, z których prawie każde nadaje się do odpowiedzialności karnej.

Niedawno słuchałem opowieści znajomego zachwyconego tym, że od czasu może zrzucić korporacyjny garniturek i podnosić gniewnie pięści na trybunie za bramką. To jest dla mnie najniebezpieczniejsze.

Wczoraj w głównych rolach wystąpili sfrustrowani przybysze z Wielkopolski. Kontrole przy wejściowych bramkach są podobne coraz bardziej restrykcyjne. Czy rac nie ma na liście zabronionych?

Wnoszenie czegoś takiego to jedno. Ważniejsze jest to, że tzw. kibice uważają, że trzeba być wyposażonym w takie akcesoria, jeśli naprawdę kocha się własny klub.

Nie ma co, dym przesłonił piłkę na Narodowym.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. „Niedawno słuchałem opowieści znajomego zachwyconego tym, że od czasu może zrzucić korporacyjny garniturek i podnosić gniewnie pięści na trybunie za bramką.”

    Tak, skończyć z tą ciążącą poprawnością polityczną, jeśli tak naprwdę siedzi we mnie cham i prostak z kołtunem na głowie i w głowie „Chciałbym być sobą…”

  2. Zawodowa piłka nożna już dawno temu przestała być sportem. Dziś to jest głownie wentyl (zawór) bezpieczeństwa dla władzy, która toleruje owych stadionowych kiboli, jako że woli, aby rozrabiali oni na stadionach niż zaczęli obalać system. Pamiętajmy, że ci kibole to jest typowy lumpenproletariat (‚zawodowi’ bezrobotni proletariusze albo też osoby nisko zarabiające na śmieciowych umowach, czyli bez stałego środka utrzymania), a więc niestety najgorsze bydło, w przeszłości często używane przez kapitał w celu walki z organizacjami ludzi pracy. Innymi słowy, owi kibole to są zwyczajni bandyci, tyle że tolerowani przez obecną, doszczętnie skorumpowaną władzę POPiSu w ramach polityki dostarczania motłochowi (bo ludem tego tałatajstwa nie da się przecież nazwać) „chleba i igrzysk”. Jak więc widać, kapitalizm chyli się ku upadkowi na naszych oczach. Mam nadzieję, że dożyję do jego końca!

  3. Beznadzieja – kopanina na murawie, chamówa na trybunach: SYF! Kto to jeszcze ogląda? Jak ten biznes się kręci? Polskie perpetuum mobile… 🙁

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Gdy to oglądałem…To kalectwo wykonawcze. Może kibole swoim dymem chcieli osłonić tą siermięgę? A zważywszy, że Legia składnie wymieniała 2 podania, Kolejorz – 1,5 to kibolom z Poznania bardziej zależało na ukryciu tego wyrobu piłkopodobnego. Ja rozumiem – bark zmysłu taktycznego, brak ,,kluczowych podań”. Może rzeczywiście to wymaga tej ,,iskry” ale nieumiejętność egzekucji stałych fragmentów gry? Miałem kolegę, który nie umiał grać w koszykówkę ale jeżeli chodzi o rzuty osobiste trafiał z precyzją automatu. To się ćwiczy, WYPORACOWUJE

  6. Wyobrażacie sobie te race za czasów Tuska.Darli by mordy.A też nie pisną.A czy to nie natym stadionie będzie prezydent Jankesów?./A czy oni nie obserwują sytuacje u nas?

  7. Najgorsze jest to, że klub musi pokryć szkody. Według mnie straty powinny pokryć osoby, które odpaliły race.

css.php