Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

6.01.2016
środa

Zima nie nasza

6 stycznia 2016, środa,

Nie jest dobrze. Przez wiele ostatnich lat przyzwyczailiśmy się, że mamy się z czego cieszyć zimą. Tak miało być również w tym sezonie.

Justyna Kowalczyk po ubiegłorocznych zawirowaniach zapowiadała powrót na swoje miejsce przynajmniej w biegach klasycznych. Łukasz Kruczek nie mógł się nachwalić formy skoczków. Nawet Dawid Kubacki miał powodować drżenie łydek Austriaków, Niemców i Słoweńców. Tymczasem jedno dziś można powiedzieć na pewno – ta zima nie jest nasza.

Nie mogę patrzeć na męki Justyny Kowalczyk i Kamila Stocha. Nie mogę, bo to są męki wielkich mistrzów, którzy dzisiaj obsadzają się w rolach co najwyżej drugoplanowych. Najpierw łudziłem się, że już za chwileczkę, już za momencik będzie pięknie. Nie będzie. W Tour de Ski prześladuje mnie szara twarz wyczerpanej i przegranej Justyny, chociaż w niedzielę byłoby trochę lepiej, gdyby nie upadek. Ale i tak boję się, co będzie podczas nieludzkiej wspinaczki na Alpe Cermis, która kończy Tour.

Całkiem niedawno napisałem o naszej mistrzyni, że nie musi już niczego i nikomu udowadniać. Nie wycofuję się z tych słów. Ona jednak chce coś udowodnić. Bo nie chcę nawet myśleć, że próbuje oszukać zdrowie z powodu zobowiązań wobec sponsorów i ekipy. Ta wredna myśl nawiedza mnie jednak, gdy wokół informacji z tras pojawiają się reklamy banku z jej uśmiechem.

Kamil Stoch na koniec Turnieju Czterech Skoczni nie zdołał przeskoczyć Jana Matury i nie dostał przepustki do finałowej tury. Pewnie nawet w najlepszej formie nie uporałby się z Peterem Prevcem ze Słowenii, ale nasz mistrz olimpijski musiał się w tym roku martwić o miejsce w trzydziestce. To naprawdę frustrujące, tym bardziej że dotyczy sportowca tak inteligentnego i świadomego swych możliwości. I w jego przypadku też pojawia się natrętna myśl o sponsorach. Podobno Stoch wycofałby się wcześniej z tego turnieju, gdyby nie kontrakty.

Dopóki leży śnieg (sztuczny czy prawdziwy), nie wszystko stracone w tym sezonie. Ale na cuda bym liczył.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Ja przepraszam, ale tak jak tu zawsze pisałem, kłopoty – oraz sukcesy – mistrzów mam w głębokim poważaniu. Jeszcze pani Kowalczyk z jej biegami, gdyby jej zwycięstwa przekładały się na wzrost masowości biegania na nartach, to bym popierał.
    Ale skakanie na nartach to jest kretyństwo, ważne tylko dla trzepania forsy przez handel, dziennikarzy i robienia fotek przez polityków.

    Poniżej świeża wypowiedź nowego ministra sportu:

    „Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie cyklicznie przeprowadza wśród dzieci badania, na podstawie których świetnie widać jak bardzo uwsteczniamy się pod względem sprawności fizycznej. Jeśli w 1979 roku średnia długość skoku w dal u siedmioletniego chłopca wynosiła 129 centymetrów, to w 2009 roku było to już tylko 109 cm. Bieg na 50 metrów – 10,7 sekundy. Trzydzieści lat później – 11,6. Zwis z drążka – 16 sekund, dzisiaj tylko sześć. Niestety, te wyniki są tragiczne. Wykształca nam się pokolenie iPad-ów, tabletów, smartfonów i sportowców przy konsoli. Zgadzam się, że to nawet większe wyzwanie niż te, które czekają nas w sporcie zawodowym. Jestem przekonany, że nie wystarczy, że zadziałamy PR-owo i wyemitujemy piękne spoty. To nie spowoduje, że dzieciaki nagle odstawią komputery i wybiegną z domów. To kwestia szeregu działań nie tylko promocyjnych, ale również systemowych.”

    Jak ten facet zrobi coś aby poprawić sytuację młodzieży to ja chyba zacznę na PiS głosować. W każdym razie całkowicie zgadzam się z nazwaniem niskiej sprawności fizycznej „większym wyzwaniem”

css.php