Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

25.08.2015
wtorek

Teraz srebro Kszczota

25 sierpnia 2015, wtorek,

Rozgrzany finiszem biegu na 800 metrów w Pekinie chciałem początkowo zacząć od tego, że worek z medalami dla Polaków się rozpruł. Trochę jednak bym przesadził.

Złoto Pawła Fajdka i brąz Wojciecha Nowickiego w niedzielę, brązowi tyczkarze – Piotr Lisek i Paweł Wojciechowski – no i imponujące srebro Adama Kszczota. Worek to nie jest, ale wynik, który bralibyśmy w ciemno kilka dni temu. A to jeszcze nie wszystko… Jak tak dalej pójdzie, będzie radośniej niż sześć lat temu w Berlinie. Wówczas było osiem medali, w tym dwa złote.

Adam Kszczot jest wicemistrzem świata w biegu na 800 metrów i to brzmi pięknie. Jeszcze piękniej byłoby oczywiście, żeby do mistrza nie trzeba było dodawać wice-, ale to i tak najlepszy wynik w historii. Kszczot udowodnił, że kilka lat temu podjął właściwą decyzję, przechodząc pod opiekę trenera Zbigniewa Króla. Wtedy to nie było tak oczywiste.

W Pekinie Polak pobiegł bardzo mądrze, reagował właściwie na przebieg rywalizacji. Wielki Kenijczyk David Rudisha nie miał sobie równych, ale drugie miejsce Kszczota na ostatniej prostej też było bezdyskusyjne.

Nie wiem, czy nie za wcześnie na uogólnienia, ale odnoszę wrażenie, że Polacy podczas mistrzostw w Chinach nie tylko są w optymalnej formie fizycznej, ale są świadomymi swoich możliwości sportowcami. To nie tylko inteligencja Kszczota, spryt taktyczny tyczkarzy (i szczęścia sporo też), świadomość siły Pawła Fajdka, to także co najmniej satysfakcjonujące rezultaty kilkorga innych reprezentantów, choćby siódmego na 400 metrów przez płotki Patryka Dobka.

Oby starty Anity Włodarczyk, Piotra Małachowskiego i Kamili Lićwinko potwierdziły to wrażenie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Mówmy o naszych zawodnikach – nasz zawodnik, nasz reprezentant, a nie Polak – brzmi to jakoś obco. A poza tym – oczywiście wielka radość (i kłopot z nazwiskiem dla zagranicznych komentatorów 🙂 ) Widać przynajmniej w sporcie Polska nie jest w ruinie 🙂

  2. Zaimponowała mi wypowiedz Kszczota pełna uznania dla trenera lecz równoczesnie stwierdzajaca pełne,krytyczne i konstruktywne współuczestnictwo mentalne biegacza.
    Mam wrażnie a własciwie pewnosc,że oprócz talentu i katorżniczej pracy treningowej,o sukcesie decyduje inteligencja i wysoka wolicjonalnośc sportowca.
    Rozśmieszył mnie dzisiaj Małachowski objaśniając kłopoty eliminacyjne tym,że „zostawił jaja w hotelu” .To też jest błyskotliwośc,bezpruderyjna,
    i inteligentna.

css.php