Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

1.02.2015
niedziela

Brąz błyszczy jak złoto

1 lutego 2015, niedziela,

Brązowy medal, a smakuje prawie jak złoto. To co, że blisko był wielki finał? Wcześniej przecież kilka razy ocieraliśmy się o wypadnięcie z gry na katarskich mistrzostwach świata piłkarzy ręcznych. Jednak czego jak czego, ale szczęścia Polakom nie brakowało.

I nawet jeśli w półfinale sędziowie trochę pomogli bardzo specyficznej reprezentacji, a właściwie klubowi pod nazwą Katar, to i tak nie powinniśmy narzekać. Tamtego meczu nie mogłem oglądać, ale trzeźwiejsi komentatorzy przyznawali, że wystarczałoby zagrać jak z Chorwatami a co najmniej wicemistrzostwo byłoby nasze.

Pal sześć z Katarem, który, trzeba przyznać, po heroicznym boju uległ Francji, ale wicemistrzem został. Gdyby patrzeć na poprzednie osiągnięcia, to większa niespodzianka, niż gdyby Polska została futbolowym czempionem. Ciekawe teraz, czy szejkom starczy cierpliwości i chęci wydawania forsy na utrzymanie tego tworu.

Cieszmy się trzecim miejscem. Cieszmy się szczęśliwym zakończeniem wielkiego boju z dotychczasowymi mistrzami – Hiszpanią. To nieprawda, że im nie zależało, przecież płakali jak bobry po ostatnim nieudanym rzucie. W normalnym czasie mogli już prawie myśleć o medalowej dekoracji i wtedy Michał Szyba, dotychczas w turnieju na drugim lub trzecim planie, doprowadził do remisu. Sam później nie umiał powiedzieć, jak to zrobił, ale ten i jeszcze siedem goli w hiszpańskiej bramce nie były dziełem przypadku.

To faktycznie mecz życia Szyby. Inna wielka postać to dla mnie Kamil Syprzak, na początku trochę niemrawy, pod koniec mistrzostw kluczowa postać. A Sławomir Szmal? W kluczowych momentach nigdy nie zawodzi. Bez braci Jureckich też nie byłoby święta w Katarze.

Zresztą trzeba by wymieniać wszystkich, bo jak nasza reprezentacja jest tak mocna dlatego, że jest grupą ludzi, którzy zawsze grają do jednej bramki. Ma rację wczorajszy bohater Michał Szyba, który w pomeczowej gorączce jako powód wiktorii podał to, że polska drużyna „zawsze potrafi podnieść się z kolan”.

Ten medal przyszedł w świetnym momencie. W przyszłym roku w Polsce będą przecież mistrzostwa Europy. Znam już takich, którzy po telewizyjnych transmisjach z Kataru natychmiast zaczęli szukać w internecie biletów na przyszły rok. Piłka ręczna w Polsce będzie miała dobry czas.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Byłam zupełnie trzeźwa oglądając mecz Polska – Katar (to w nawiązaniu do wpisu Gospodarza – 2. akapit) i absolutnie nie przyznaję, że wystarczyło zagrać tak czy siak, aby wicemistrzostwo było nasze.
    Po pierwsze, w meczu tym spotkały się dwie równorzędne drużyny; wystarczyła jedna (a było ich więcej) stronnicza decyzja sędziów, aby przechylić szalę na stronę zwycięzców.
    Po drugie, reakcje naszych reprezentantów mówiły same za siebie. Ci chłopcy wiedzą, co w ich grze było złe i pierwsi wyciągają wnioski (najlepszym dowodem są ich wypowiedzi na temat meczu Polska – Dania). Pamiętamy, co mówili po meczu z Katarem.
    Następna ważna rzecz: wystarczy, że sędziowie wymierzą jedną czy dwie dotkliwe kary za działania w obronie (widziałam rzut karny przyznany Katarczykom za akcję, która jak najbardziej mogła być zinterpretowana jako faul w ataku ze strony Kataru), aby sprawić, że obrońcy po prostu obawiają się podjąć skuteczne działania, żeby nie powędrować na ławkę kar i nie osłabić drużyny.
    Widziałam również dwie (niewykluczone, że było ich więcej) sytuacje, w których sędziowie przerwali (pod błahym pretekstem) dobrze rozwijającą się akcję ze strony polskiej przed bramką rywala, wybijając tym samym z rytmu Polaków i marnując ich wysiłek.
    Absolutnie nie godzę się ze stwierdzeniem „Pal sześć z Katarem”. Czyli: było, przeszło, minęło i nie ma o czym mówić, tak? Moim zdaniem, jak najbardziej jest o czym mówić. Sędziowie, którzy prowadzili spotkanie skompromitowali się i powinni zostać ukarani. Są pewne rzeczy, których po prostu nie wolno tolerować. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak wielką rolę w meczu o najwyższą stawkę gra kondycja psychiczna zawodników, zwłaszcza wtedy, gdy mierzą się najlepsi z najlepszymi. Kondycja naszych reprezentantów została wystawiona w tym meczu na zbyt ciężką próbę.
    A tak w ogóle, chwała naszym zawodnikom i niech wszelkie trofea ich nie ominą!!!

  2. A co to kogo obchodzi? I dlaczego za byle występ w tym showbiznesie są, i to błyskawicznie, Ordery Odrodzenia Polski, których nie ma dla dla wielu osób o wiele bardziej dla Polski zasłużonych niż mięśniaki od rzucania piłką, z czego, poza chwilowym show, nijakiego pożytku nasz kraj nie ma. Nota bene ci najemnicy od rzucania piłką są i tak wystarczająco dobrze wynagradzani!!! 🙁

css.php