Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

11.01.2015
niedziela

Jak porównać Stocha z Wlazłym?

11 stycznia 2015, niedziela,

Gdyby Kamil Stoch nie zdążył pokazać się na Konkursie Czterech Skoczni, prawdopodobnie nie pokonałby Mariusza Wlazłego w plebiscycie „Przeglądu Sportowego”.

Sekcja siatkówki w tegorocznym konkursie była wyjątkowo silna, a polskie mistrzostwo świata – mocnym argumentem. Stoch przypomniał o swoich olimpijskich medalach skokami w Niemczech i Austrii. I dobrze. Dla mnie był najlepszy, choć porównać indywidualnego mistrza z liderem mistrza drużynowego to dość karkołomne zadanie.

Seryjna zwyciężczyni Justyna Kowalczyk tym razem jest kilka miejsc niżej, ale to nie jest sensacja. Być może Zbigniew Bródka czuje lekki niedosyt, bo zamiast piątego mógł liczyć na jedno, dwa miejsca wyżej.

No ale kto miałby ustąpić? Pierwszy polski zawodowy mistrz świata w wyścigu ze startu wspólnego Michał Kwiatkowski? Mariusz Wlazły czy Justyna Kowalczyk? A przecież rekordzistka świata i mistrzyni Europy w rzucie młotem znalazła się już za Bródką.

Kilku osób zabrakło w dziesiątce. Przede wszystkim srebrnych panczenistek z Soczi – Katarzyny Bachledy-Curuś, Natalii Czerwonki, Katarzyny Woźniak i Luizy Złotkowskiej. Łyżwiarze szybcy to skromni sportowcy, a wyniki, również tegoroczne, potwierdzają, że Soczi nie było przypadkiem. Tymczasem ciągle pozostają trochę w cieniu Kowalczyk i Stocha. Niesłusznie, na co zwrócił mi niedawno uwagę aps1968. Postawiłbym też na 800-metrowca Adama Kszczota – mistrza świata w hali i przede wszystkim mistrza kontynentu na powietrzu. Może nawet zamiast Pawła Fajdka.

Nie zabrakło mi natomiast Adriana Zielińskiego. Być może jest czysty jak łza, ale wokół naszych ciężarów unosi się mgła dopingu. Lepiej dać sobie spokój.

To był świetny plebiscyt, bo świetny był ubiegły rok dla polskiego sportu. Mam nadzieję, że medale i zwycięstwa nie były spowodowane zbiegiem szczęśliwych okoliczności. Wolę myśleć, że po dwudziestu pięciu latach w nowych polskich realiach stać nas na coraz więcej w sporcie, również organizacyjnie. Jest też znacznie więcej pieniędzy i do tego, przynajmniej w niektórych przypadkach, sensownie wydawanych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Cóż, parę lat temu, w roku igrzysk olimpijskich, tytuł najpopularniejszego sportowca Polski zdobył niejaki Robert Kubica. Startujący w sporcie, gdzie trudno powiedzieć czy sukcesy zależą od zawodnika czy od sprzętu. Sukces pana Roberta polegał na zajęciu w klasyfikacji końcowej miejsca tuż za podium (sic!).

    Wynik głosowania z 2008 roku pokazał degenerację plebiscytu. Stara procedura wymagała pewnego wysiłku- wycięcia kuponu z gazety, wypełnienia, spaceru na pocztę. Do głosowania SMSem wystarczy półanalfabety, który kontakt ze sportem ma jedynie przeglądając „Plotek” czy inny „Pudelek”. Zamiast wybitnego sportowca wygrał wtedy „wybitny” celebryta.

    Dobrze, że nie można było głosować na Dodę…

  2. W swoim typowaniu nie przewidziałem miejsca dla drużyny łyżwiarek, co może kłóci się z rolą obrońcy łyżwiarstwa szybkiego 🙂 ale to też jest na swój sposób skomplikowane, bo gdzie jest granica: jak mogą być „cztery w jednym”, to dlaczego nie cała drużyna siatkarzy… Która jak najsłuszniej została „drużyną roku”, ale niewątpliwie sam Wlazły musi mieć świadomość, że jego znakomite miejsce jest miejscem, którym musi się podzielić z kolegami. Spodziewałem się podium dla medalistów zimowych z Bródką na miejscu 2., ale jednak mistrzostwo świata to też ważny tytuł. Zgoda co do Kszczota zamiast Fajdka i typowałem jeszcze pływaka Kawęckiego zamiast Kasprzaka, przyznam że nie jestem szczególnym kibicem żużla. Obyśmy jednak co roku mieli taki kłopot z bogactwem.

  3. Rewelacyjny artykuł jak na autora przystało 🙂 życzę miłej niedzieli.

  4. Panie Barnaba, myślę, że przesadził Pan trochę z dyskredytacją formuły 1 jako sportu. Jest bardzo elitarną dyscypliną, w której sukces znaczy automatycznie ogromny rozgłos i sławę na całym świecie. Ale ta sława i rozgłos wynikają moim zdaniem między innymi z tego, że bardzo ciężko jest się tam dostać, a co dopiero osiągać sukcesy! M. Schumacher wiele razy zostawał sportowcem roku w Niemczech. I to w różnych plebiscytach.

css.php