Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

17.08.2014
niedziela

Mistrzostwa Europy i trochę Etiopii

17 sierpnia 2014, niedziela,

Z tych mistrzostw na pewno zapamiętam finisz 800-metrowców Adama Kszczota i przede wszystkim Artura Kuciapskiego. Może to niesprawiedliwe, ale tego drugiego przede wszystkim.

Trochę demoniczny Kszczot aż kipiał żądzą zwycięstwa. Był faworytem. Jego nazwisko jest przekleństwem zagranicznych sprawozdawców. Oglądałem ten bieg w niemieckim Eurosporcie. Komentatorzy walczyli dzielnie z wymową nazwiska polskiego mistrza, ale polegli.

Kszczot nie pojawił się wczoraj w lekkiej atletyce, natomiast młodziak Kuciapski swoim finiszem nie tylko wywalczył srebro, ale sposobem rozgrywania biegów załatwił sobie zaproszenia na najważniejsze mityngi.

Mówiło się tu i ówdzie, najgłośniej chyba były sprinter Marcin Urbaś, że wielu, później zwycięskich, zawodników pojechało na mistrzostwa kontynentu do Zurychu trochę wbrew naszemu lekkoatletycznemu związkowi, np. Joanny Fiodorow i Jóźwik, obie teraz brązowe medalistki. Wbrew czy nie, ale pojechały. PZLA ostatecznie swoją decyzją włączył je do ekipy.

Cieszę się z dwunastu medali. Choć tylko niektóre z nich są zapowiedzią podobnych osiągnięć na mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich.

Prawda jest taka, że mistrzostwa Europy są coraz bardziej prowincjonalną imprezą w światowej lekkiej atletyce. Coraz mniej liczymy się, gdy na starcie staje cały świat. Ale na przykład Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek z taką formą spokojnie zawojują każde zawody.

Słabnący Europejczycy próbują się ratować paszportowymi ułatwieniami. Jestem w dużym kłopocie, gdy patrzę na porywającą końcówkę biegu na półtora kilometra. Wygrywa Holenderka przed Szwedką. Obie Etiopki. Mistrzostwa Europy i trochę Etiopii.

My też podążamy za trendem. Dzięki Yaredowi Shegumo po raz pierwszy oglądaliśmy na podium maratonu polskiego reprezentanta. Korzenie etiopskie, ale wszyscy jednym tchem dodają, że od kilkunastu lat biega nad Wisłą (z krótką przerwą na Tamizę).

No i dobrze. Lepiej trochę grymasić, trzymając w garści spory mieszek z medalami, niż narzekać, że nie tylko świat, ale i Europa nam uciekają.

Do tego Polki i Polacy zazwyczaj sięgali po najwyższe miejsca w doskonałym stylu. Do miejsc w medalowej trójce trzeba przecież dodać sporo pozycji czwartych, piątych i finałowych osiągnięć. Młodzi nie mieli kompleksów. Nie trzeba było usprawiedliwiać wpadek przewlekłymi kontuzjami czy niedoświadczeniem. Pojechali, powalczyli i często zwyciężali.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. To byly mistrzostwa Afryki. Afryka zdecydowanie wygrala klasyfikacje medalowa.

  2. Pozwole sobie zauwazych, ze nasz orzel srednich dustansow nazywa sie Kszczot

  3. Patrzyłem ze zdziwieniem i trochę ze złością na Węgrów fetujacych na trybunach zwycięstwo Parsa.Oni też pewnie mieli uczucia mieszane.Złoto ..złotem..hymn ..hymnem ale złoto pewnie trzeba będzie znowu oddac.
    To jest największa zaraza.Nie te karaluchy…
    Mamy do czynienia z podobnym zadęciem jak w FIFA ..”.bo ważne jest by gonic króliczka..”
    Wielkie pieniądze by żywic króliczka ..i ..wielkie pieniadze by gonic.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Po co istnieje „wyczynowy”?
    Co „wyczynowy”?
    Sport?
    Biznes?
    Przemysł?
    Szowinizm narodowo-cośtamowy?
    Waaadzy metoda pacyfikacji swojego plebsu?
    Waaadzy metoda uzyskiwania poklasku?
    Abym mógł czytać takie durnoty jak ta o Etiopczyku nie-Polaku?
    ——————————————————
    Chicago, sklep spożywczy, kolejka do kasy. O przepraszam, nie taki zwykły sklep, teraz w Polsce mówi się market, kerfur albo lidl.
    Taki kerfur. Nie polonijny. Niepolonijna też dzielnica.

    Za kasą śliczna Murzynka. W kolejce biali rodacy redaktora.
    -Ty, popatrz, koorwa, jaka fajna piiizda na kasie!
    -No, przeleciałbyś ja, nie?
    -Koorwa, zaraz tu jeszcze na sklepie, ale ma cyce!
    -Doopa też niezła!

    I tak dalej szła „rozmowa” Białych, Niewątpliwych Polaków.
    Aż doszli do kasy.
    Wtedy Murzynka popatrzyła im prosto w twarz i najczystszą polszczyzną, życzę panu redaktorowi takiej polskiej wymowy, powiedziała:

    -Zachowujecie się jak ostatnie chamy. Nie mam zamiaru obsługiwać wulgarnych chamów. Czuję się obrażona i jeżeli zaraz nie opuścicie tego sklepu wezwę policję!

    „No i dobrze. Lepiej trochę grymasić, trzymając w garści spory mieszek z medalami, niż narzekać, że nie tylko świat, ale i Europa nam uciekają.”
    Dawno uciekły i to daleko.

    Po co to istnieje?

  6. @zza kałuży
    „Wtedy Murzynka popatrzyła im prosto w twarz i najczystszą polszczyzną, życzę panu redaktorowi takiej polskiej wymowy, powiedziała”:
    „drogi grafomanie, niech pan redaktor nie wciska kitu polskiemu establishmentowi z tygodnika Polityka”.
    Takie przypadki opisane przez pana są tak incydentalne jak trafienie w Totalizatora.
    Polonia w Chicago odzywa się całkiem normalnie w porównaniu do powszechnego chamstwa w Polsce.

  7. @Adalbert 17 sierpnia o godz. 22:56
    „drogi grafomanie, niech pan redaktor nie wciska kitu”
    Mount Prospect, Jewel na rogu Dempster i Elmhurst, pod koniec lat dziewięćdziesiątych.

    „Takie przypadki opisane przez pana są tak incydentalne jak trafienie w Totalizatora.”
    Jeśli dobrze zrozumiałem @Adalberta to w polskiej reprezentacji lekkoatletycznej przez ostatnie 50 lat aż roiło się od Etiopczyków.

    Skutkiem czego medal Yareda Shegumo to reguła, standard nie warty wspomnienia a nie wyjątek od zasady, podobny do „incydentalnego trafienia w Totka”, prawda?

    Gdyby @Adalbert się zastanowił to sam doszedłby do wniosku, iż Murzynów mówiących ładnie po polsku jest co najmniej tysiąc razy więcej od Murzynów-zdobywców medali ME dla Polski.

    „Polonia w Chicago odzywa się całkiem normalnie w porównaniu do powszechnego chamstwa w Polsce.”
    Ja nie pisałem o Polonii. Widocznie @Adalbert ma jakieś dane statystyczne na ten temat bo jest pewien, że „Polonia odzywa się całkiem normalnie”. Ja dokładnie opisałem to, jak stojące przede mną w kolejce dwa polskie chamy zbaraniały po trafieniu swojego totolotka.

    A morał miał być z tego taki, że nadganiać „świat” radziłbym nie w bieganiu maratonów tylko w czym innym.

  8. Dla @Adalberta dwa filmiki:

    **http://www.youtube.com/watch?list=UUCwX9Q-8atqNOtISmUkPKmw&v=932AJzh6ifk

    **http://www.youtube.com/watch?v=cTafnqUyDA4&list=UUCwX9Q-8atqNOtISmUkPKmw

  9. Nasza publiczna pokazała murzyna odbierającego srebrny medal za maraton.Gdy wchodził na podium i odbierał nagrodę prawdziwy patriota milczał przed mikrofonem.Tak go zatkało jak pisiaka w Sejmie po wyborze Obamy na prezydenta .

  10. Za wielką kasę parę nic nieznaczących krążków dla mięśniaków ze sportowego showbiznesu!!! A co Polska z tego ma i będzie miała – nic!!! Zajmijcie się tym ico świat podbijają głową!!!

  11. S-21 18 sierpnia o godz. 23:56
    „A co Polska z tego ma i będzie miała – nic!!!”
    Kto jest ważniejszy dla gospodarki, medale Małysza czy patenty inżyniera?

    Dlaczego tyle amerykańskich uniwersytetów wydaje tak kolosalna forsę na stadiony, na drużyny i na trenerów a tak stosunkowo mało na jajogłowych? Teraz zaczyna się jeszcze gadanie o płaceniu studentom-sportowcom tak jak zawodowcom.

    Czy i jak ucierpiałaby gospodarka gdyby nie było Małyszów? Kto by reklamował te wszystkie towary? Chyba ktoś by to robił? Jak nie Małysze to aktorzy teatralni lub telewizyjni, prawda? Czy sprzedaż jakiegoś towaru w aż tak wielkim procencie zależy od istnienia reklam z popularnym sportowcem? Z drugiej strony jeżeli nie zależy, to na cholerę ci spece od marketingu płacą Małyszom czy Szarapowym te miliony?

    Według mnie chodzi o korzyści polityczne. Macherzy od socjotechniki robią tłuszczy wodę z mózgu i usiłują tłuszczę przekonać, że „my wszyscy som równe”. „my som takie same”, „paczcie, bogaty i biedny razem krzyczom z tego samego powodu i tak samo wywijajom szalikiem”. Wielgi polityk tak samo jak i ja ubiera trampki i koszulkie i po trawie gania za piłkom.
    A producent butów się cieszy, bo sprzedaje ułudę: „jak kupisz te buty (zaledwie za 199.99$!) to będziesz taki dobry jak Jordan”

    Polityk się cieszy, bo na boisku robi wojnę za małe pieniądze (w porównaniu do prawdziwej) i tym samym odciąga myśli tłuszczy od pytania, gdzie i jak ukradł forsę albo dlaczego jest taki głupi?

    Poczucie narodowej wspólnoty nie jest łatwo zbudować dorabiając się dumy z najlepszych na świecie inżynierów. Dużo łatwiej jest wyhodować najlepszego na świecie skoczka narciarskiego czy graczy w siatkówkę. Konkurencja jest tysiące razy mniejsza niż w grupie inzynierów.

css.php