Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

19.07.2014
sobota

Etap Majki

19 lipca 2014, sobota,

Polak wygrał etap w Tour de France. To prawie tyle, co mistrzostwo świata w jakiejś peryferyjnej dyscyplinie. Takie przynajmniej zapanowało podniecenie po tym, jak Rafał Majka w kolejnym dniu wyścigu nie dał się dogonić nawet liderowi Vincenzo Nibalemu.

W piątek – drugi, w sobotę – pierwszy. Wszystko to w górach, i to jakich. Dobrze powyżej 2000 metrów. To nic, że ma się to nijak do szans na osiągnięcie czegoś znaczącego w klasyfikacji generalnej. Być pierwszym „na kresce” w TdF to jest naprawdę coś. Tak twierdzi na przykład Zenon Jaskuła, który wie, co mówi, bo sam przeżywał tę radość dwadzieścia jeden lat temu. No i dodatkowo był też trzeci po ostatnim dniu „Wielkiej pętli”.

Ile warunków trzeba było spełnić, żeby świat mógł się dowiedzieć, że pierwszym rowerzystą 14. etapu najznamienitszego touru na świecie został Polak z rosyjskiej grupy Tinkoff-Saxo?

Po pierwsze, musiał się wycofać rozbity i z pękniętą kością lider zespołu Alberto Contador. Po drugie, swoją rolę odegrał doping. Nie Majki, tylko Romana Kreuzigera. Bo to Czech miał być głównym pomocnikiem Contadora. Tyle że badania krwi nie spodobały się specjalistom od tropienia takich występków i Kreuziger został w domu w stanie zawieszenia.

Na start został wezwany wskutek takiego rozwoju wypadków Majka, chyba niezbyt szczęśliwy. Los sprawił, że mógł się wybić na niezależność. I wreszcie okoliczność chyba najistotniejsza – sam Majka musiał uwierzyć w swoją moc na nieludzkich podjazdach tej części wyścigu.

Wcześniej wydawało się, że to Michał Kwiatkowski będzie miał wyłączność na zainteresowanie kibiców takich jak ja. Kilka dni temu miał nawet przez dłuższą chwilę szansę na założenie żółtej koszulki, ale peleton doścignął i połknął Kwiatkowskiego. Niemniej ten chłopak od dawna nie jest anonimowym wyrobnikiem w swojej grupie. Teraz wiedzie mu się gorzej. Szarpie się i cierpi na wzgórzach.

W każdym razie po wielu szarych latach przeżywamy kolejny sezon zapowiadający coraz lepsze czasy dla naszych kolarzy. I pisałbym o nadziejach na polskie szosowe przewagi ze znacznie większym entuzjazmem, gdybym do końca potrafił zapomnieć o dopingowym błocie, które tak mocno przylgnęło do kolarskiego ścigania. Mam nadzieję, że to tylko przewrażliwienie, które szybko minie.

A Majka, który nie dość, że jest mocny, to jeszcze udowodnił to sobie w piątek i sobotę, pewnie na długo nie schowa się gdzieś w głębi peletonu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. przecież w kolarstwie to czy ktoś jest na dopingu czy nie, to tylko kwestia dokładności testów i listy środków niedozwolonych…

  2. Majka zdobyl kwalifikacje prezydenckie. Gdzie tam,.. nawet wiecej,..to zwycieska jedynka na listach wyborczych w kazdym z okregow. Partie polityczne beda o niego walczyc.

  3. Może niech Pan pisze o piłce nożnej ? Po co pisać o dyscyplinie o której pojęcie ma Pan mętne ? No, ale to typowa Polska przypadłość. Nie znam się, to się wypowiem.

    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szkoda, że wypowiada się redaktor, który dziś przypadkiem usiadł przed telewizorem…

  6. Dajcie spokoj redaktorowi. Jest jednym z nielicznych w Polityce jeszcze nie zaszczutych rusofobia.

    TdF natomiast to swietna impreza. Znakomicie promujaca Francje. Marza mi sie takie relacje z Polski tzn z pielgrzymek.

  7. A które to laboratorium farmceutyczne dostarcza Panu Majce środków, dzieki ktorym mógł on, jak przed tem np. pewien amerykański kolarz, wygrać etap(y) na TDF?
    Szalom!

  8. Panie redaktorze, nie wybrzydzajmy, bierzmy jak leci i cieszmy się z Majki bez cienia.
    Polska jako kraj sportowo półpustynny,zwłaszcza w sportach drużynowych, ma powód cieszyć się z etapowego zwycięstwa Polaka w wielkim Tourze. Majka niech zostanie Majewskim,niech ciska się i miota, byleby wydłużył nazwisko i odnosił więcej zwycięstw. A to, że Contador złamał kość, a Czech został zawieszony, nie musiałoby przesądzić, iż Majka by z nimi nie wygrał. Obsada wyścigu jest bardzo duża, nie ma w niej słabeuszy, choć są mistrzowie.

    Jak dowodzili komentatorzy w Eurosporcie, Majka w czasie gdy zwyciężył Jaskuła, robił siusiu do nocniczka i chodził z gołą pupą. Teraz dorósł, co zaznaczył zwycięstwem, i może nas jeszcze bardziej ucieszyć. Tego mu życzę.

  9. Nie wiem dlaczego specjalista od lemologii nie-stosowanej oskarza Majke o doping. 21 lipca o godz. 7:23 Na jakiej podstawie ?

    To powazne oskarzenie. Mam nadzieje ze lemolog przedstawi tu dowody.

  10. @axiom1
    Nawet Eddy Merckx używał tzw. doping.
    P. np. http://en.wikipedia.org/wiki/Eddy_Merckx#Doping
    Kolarstwo zawodowe od dawna jest przecież już tylko marketingiem oraz wyścigiem laboratoriów farmaceutycznych.
    Szalom!

  11. Ludzie! Facet jeździ w rosyjskiej grupie, za rosyjskie, wraże pieniądze. Dolar USA płacony przez Rosjan jest wraży, czy nie? Albo EURO? I w go chwalicie! Powinien posypać głowę popiołem i odjechać w odwrotnym niż wyścig kierunku! Do tego koszulka w czerwone grochy! CZERWONE. Gdzie państwowy antykomunizm. Jak można ścigać się w wyścigu, gdzie są Rosjanie, Białorusini i inne wraże, genderowe narody! Bzury opowiadam? Sport łączy, ponad podziałami? Tak, jak kultura! To dlatego rząd Najjaśniejszej wycofał się z festiwalu kultury Polska-Rosja. Myślę, że pan Rafał będzie miał w Polsce przerąbane, szczególnie, gdy PiS dojdzie do władzy! Nic to! Panie Rafale, jest PAN WIELKI!

css.php