Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

7.07.2014
poniedziałek

Di Stefano zszedł z boiska

7 lipca 2014, poniedziałek,

Alfredo Di Stéfano ostatecznie opuścił ziemskie boisko. Nie wybierał daty, ale okazała się symboliczna. Dzisiaj mówi o nim cały świat, bo cały świat kręci się teraz wokół piłki. Dzień po otwarciu Mundialu zmarł inny wielki – Gyula Grosics, bramkarz „Złotej jedenastki” Węgier z lat pięćdziesiątych. Ale ta wiadomość przeszła trochę niezauważona. O Di Stéfano mówią dzisiaj wszyscy, choć akurat nie grał na żadnym Mundialu.

Jak mało o którym piłkarzu można mówić o nim, że był legendą. Nie tylko z powodu wielkich osiągnięć przede wszystkim w Realu Madryt. Był taki tygodnik, który nazywał się „Sportowiec”, który (chyba) na ostatniej stronie zamieszczał agencyjne fotki z zagranicy. I chyba z owych zdjęć i podpisów pod nimi dowiadywałem się o istnieniu takiego mistrza. Tak samo zresztą jak o jego kolegach z Realu Puskasu, Gento i wielu innych. Di Stéfano to legenda, nawet dla starszych kibiców, bo raczej nie mieli szansy widzieć go strzelającego gole na stadionie ani nawet w telewizji. Dzisiaj oglądamy archiwalne obrazki pokazujące mocno starszego pana fetowanego przez działaczy FIFA i UEFA. Na czarno-białych migawkach filmowych pokazujących kilka akcji na boisku niewiele jesteśmy w stanie zobaczyć.

Osiągnął wszystko z Realem. Skutecznie strzelał w każdym z pięciu zwycięskich finałów Pucharu Europy, dwie „Złote Piłki” dla najlepszego gracza Europy, gra dla trzech reprezentacji (jakoś to było możliwe): Argentyny, Kolumbii i Hiszpanii. Nic dziwnego, że zmarłego po 88 latach bogatego życia Alfredo Di Stéfano uznaje się za jednego z trzech–pięciu najlepszych futbolistów w historii.

Nie wiem, czy tak jest naprawdę, bo przecież te klasyfikacje nie mogą być w pełni obiektywne. Ale to dobrze, że tak się go traktuje. Świat nie zaczął się przecież od chwili, gdy na plac gry wyszli Messi i Ronaldo.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. To moja najpiekniejsza bajka …fenomen piłki na miarę fenomenu PIAF w piosence..

  2. Legendarny piłkarz argentyński, Diego Maradona, powiedział o nim włoskiej tele­wi­zji RAI:
    – Nie wiem, czy byłem lepszym graczem od Pelego, mogę jednak stwierdzić bez żadnych wątpli­wości, że Di Stéfano był lepszy niż Pele.
    Natomiast sam Pele tak to rozstrzygnął:
    – Ludzie spierają się o to, czy najlepszy był Pele, czy Maradona, dla mnie jednak najlep­szym piłkarzem w historii był Alfredo Di Stéfano.

css.php