Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

17.03.2014
poniedziałek

Łzy Radwańskiej

17 marca 2014, poniedziałek,

Radwańskiej uciekło pół miliona dolarów – użala się dziennikarz, który prawdopodobnie przez całe swoje, oby pełne sukcesów, zawodowe życie nie uciuła takiej forsy z honorariów. Redaktor liczy, zdaje się, dolary jak punkty w klasyfikacji tenisowej federacji. Też bym chciał, żeby w Indian Wells milion był dla Polki, ale to zwycięska Flavia Penetta dostała ten czek, a pokonana o połowę mniej. Też da się żyć.

Piszę o forsie, choć widać było, że to nie utracone pieniądze wycisnęły łzy z oczu krakowianki po finałowym upadku marzeń. Ona bardzo chciała wygrać. Turniej jest tak potężny, że kto wie, czy kalifornijskie granie rychło nie dołączy do wielkoszlemowego kalendarza.

Radwańska na oczach tenisowego świata wypłakiwała swoją sportową złość. Przegrała przede wszystkim ze swoim przeciążonym kolanem. Na jednej nodze trudno zwyciężyć w finale wielkiego turnieju. Ci wszyscy, którzy mieli jej za złe, że nie pokazuje uczuć na korcie, teraz je zobaczyli. Dowiedzieli się, że jej zależy, i to bardzo.

Pierwszy finał Indian Wells, osiągnięty w dodatku w imponującym stylu, to kolejny dowód na to (poza tytułowymi łzami), że jedyna polska sportsmenka znana na całym świecie idzie właściwą drogą. Jej rozstanie z nieutulonym w żalu tatą było przemyślaną decyzją młodej, ale dojrzałej kobiety, która potrafi świetnie zadbać o swoje sportowe i pozasportowe sprawy.

Od kilku lat domagamy się, żeby Radwańska wreszcie zaczęła wygrywać zawody Wielkiego Szlema. Dziwimy się, że Serena Williams (tak samo jak kilka innych dziewczyn) nie prosi o litość, stając naprzeciw Agnieszki. Dziś wiemy, że nie jest znudzona grą, że chce osiągnąć jeszcze więcej. Może więc „nie róbmy jej ciśnienia” i nie pytajmy ciągle: kiedy wreszcie zdobędzie wielkoszlemowy tytuł?

PS Tak samo, jak z osiągnięcia Agnieszki, cieszę z omal zwycięskiego finału Federera z Djokovicem. Jedni mówią, że to efekt większej główki rakiety, inni że treningowe towarzystwo Szweda Edberga. Tak czy owak ważne, że Roger jeszcze nie odpuścił!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. „Od kilku lat domagamy się, żeby Radwańska wreszcie zaczęła wygrywać zawody Wielkiego Szalema.”

    Panie Redaktorze, a w czyim imieniu składa Pan takie oświadczenia, bo ja akurat uwielbiam oglądac mecze, w których występuje Radwańska, ale zawsze kibicuję jej rywalce, która łoji tę niedorobioną chorążynę z IO w Londynie. Miejsce tej „sportsmenki” jest na Krakowskim Przedmieściu, a nie na kortach, gdzie nie można się pochwalić, że się Jezusa nie wstydzi. Poza tym jej arsenał tenisowych zagrań jest tak ubogi, że to dziewczę nigdy żadnego poważnego turnieju nie wygra.

    O dolarach Pan pisze?

  2. Panie Matlak! Co za bzdury Pan opowiadasz. A dlaczego niby nie powinnismy wymagac od Radwanskiej zeby chciaz raz wygrala. Przeciez ona jest zawodowcem, a oni ponoc sa od wygrywania. Kolano ja boli. Mnie tez krzyz napieprza. Ja kolano od grania a mnie od siedzenia przy biurku. I ja nie narzekam i jak nie zrobie tego za co mi placa , nie ma wymowki tylko dostaje kopa w dupe.

    Juz mnie szlag trafia na tych naszych pozal sie boze sportowcow. Jedyna Kowalczyk, ktora nie pieprzy bzdur tylko daje z siebie wszystko i, jak trzeba, wygrywa

  3. Nie wiem dlaczego, ale nie lubie Agnieszki Radwanskiej i jej gry. Wmawia sie polskim kibicom tenisa, ze ona jest taka wspaniala i tyle ma punktow, ze w zasadzie jest najlepsza. To dlaczego nie wygrywa ? Ona zarabia tenisem. Oto cala odpowiedz. JB.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Niw wiem skąd się bierze tyle bezinteresownej zawiści. Gdyby Radwańska tak źle grała to nie utrzymywałaby sie tak długo w pierwszej piątce światowych rankingów. Zdaje się, że gra w tę samą gre co wszystkie i inne panie i wedug tych samych zasad.

    Trudno rozdzielić pozycję, wynikającą z nagromadzonych punktów rankingowych, z samą grą – gdyby R. nie wygrywała nie miałaby punktów, gdyby nie mała punktów, nie miałaby wysokiej lokaty i nie miałaby dużych pieniędzy. Zarzut, że ktoś grając zarabia tenisem jest oględnie mówiąc głupawy. Wszyscy grając zarabiają.

    W tenisie, światowym objazdowym cyrku, sezon trwa bardzo długo i rozgrywa się podczas jego trwana bardzo dużo meczów – nie można wygrywać wszystkich, zresztą zawodowo gra kilka tysięcy zawodniczek – trudno wymagać, by wszystkie wygrywały. R. wygrywa więc znacznie częściej od innych i wygrywa z lepszymi.

    Nie wiem dlaczego tyle hejtu nie wylewa sie w strone np. Marty Domachowskiej, zajmującej 450 miejsce w rankingu? Jest wspanialsza bo nie zarabia tenisem?

  6. Szkoda jej. Już dawno nic nie wygrała a naprawdę jest bardzo dobrą tenisistką.

  7. To smutne (do komentatorów) , że tak trudno oddzielić polityczno-religijne aspekty Radwańskiej (a głównie jej ojca) od tenisa Agnieszki. To pierwsze też mi przeszkadza, ale staram się nie pamiętać, kiedy ją oglądam na korcie. Zapewniam, że to możliwe.
    W jej triumfy w wielkim szlemie nie wierzę, głównie z uwagi na to, że w odróżnieniu od gospodarza bloga nie podzielam opinii o „słusznej drodze”. Ale i tak życzę dziewczynie sukcesów. A co do meritum, czyli forsy, to pan dziennikarz ubolewający nad „mankiem” po prostu od lat głównie tym się zajmuje. Usiłowałem się z nim kiedyś założyć, czy – cofając się o 12 miesięcy 0 uda się odszukać choć jeden jeden tekst, w którym nie podjął któregoś z tematów: a) – kupowanie torebek; b) bluzgi kierowane do ojca w Paryżu.
    Niestety – nie założyliśmy, a szkoda, bo bym się wzbogacił.

  8. Czesław55 18 marca o godz. 12:37
    „Miejsce tej „sportsmenki” jest na Krakowskim Przedmieściu, a nie na kortach, gdzie nie można się pochwalić, że się Jezusa nie wstydzi.”
    W cudzymsłowie to są „opinie” towarzysza @Czesława55.

  9. pawel markiewicz 18 marca o godz. 13:46
    „Juz mnie szlag trafia na tych naszych pozal sie boze sportowcow. Jedyna Kowalczyk, ktora nie pieprzy bzdur tylko daje z siebie wszystko i, jak trzeba, wygrywa”
    Zmusił mnie niejaki @markiewicz do czegoś, czego właściwie nie lubię robić, czyli do czepiania się kogoś innego bez powodu. Bez powodu, bo sprawa nie o p. Kowalczyk. Ale skoro osobnika @markiewicz aż „szlag trafia na tych naszych pozal sie boze sportowcow” i jedyna jasna gwiazdka to dla niego p. Kowalczyk, to chcę zapytać @markiewicza czy chodzi mu o Kowalczyk na koksie czy nie na koksie? Kowalczyk wiele razy – na spółkę ze swoim trenerem – szeroko się rozwodziła o problemach z doborem smarów. Zwykle po jakiejś porażce. Pamięta może @markiewicz aby Kowalczyk podzieliła się jakimś medalem i miejscem na podium z tym, który jej narty smaruje wtedy, gdy coś wygrała?

  10. Jan bohynski 18 marca o godz. 22:23
    „Nie wiem dlaczego, ale nie lubie Agnieszki Radwanskiej i jej gry.”
    A ja wiem. @JB nie cierpi czyjegoś sukcesu. Zazdrość mu rozum przyćmiewa.

    „Wmawia sie polskim kibicom tenisa, ze ona jest taka wspaniala i tyle ma punktow, ze w zasadzie jest najlepsza.”
    Banialuki. Kto @JB takie rzeczy wmawia? Przykład proszę.

    „To dlaczego nie wygrywa ?”
    Ależ wygrywa! Jak @JB ma trudności z zapamiętaniem to do specjalisty proszę się udać. Może jeszcze jakieś ćwiczenia na pamięć coś dadzą.

    „Ona zarabia tenisem. Oto cala odpowiedz.”
    Straszne! Robić coś DOBRZE (nie zdechła z głodu skutkiem tego „zarabiania tenisem”, prawda?) i jeszcze brać za to forsę?!
    To się we łbie nie mieści! Za komuny to sportowcy złote medale zdobywali ku chwale partii i za uścisk dłoni pierwszego sekretarza, a nie tak jak teraz.

  11. „Ci wszyscy, którzy mieli jej za złe, że nie pokazuje uczuć na korcie, teraz je zobaczyli. Dowiedzieli się, że jej zależy i to bardzo.”
    Nie „miałem za złe”, ale po Igrzyskach w Londynie rzeczywiście miałem „mięszane” uczucia. Wydawało mi się, że „być może mogła więcej, ale…”
    Jak dla mnie, te ostatnie łzy p.Radwańskiej to było objawienie i to bardzo pozytywne. A przede wszystkim lubię sport, który uprawia (chociaż jestem w nim noga) bo jest tani i w rezultacie dostępny praktycznie dla każdego. Nie wymaga budowania wielkich stadionów za miliardy, skoczni, krytych torów wyścigowych czy zjeżdżalni. Masa ludzi może zrelaksować się i trochę sadełka zrzucić za niewielą kasę i bez dużej inwestycji czasowej. Co tylko każdemu wyjdzie na zdrowie.

css.php