Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

15.10.2013
wtorek

Czas pożegnań na Wembley

15 października 2013, wtorek,

Wembley to nie jest takie złe miejsce do pożegnań. Tym się może pocieszać Waldemar Fornalik. Mógł mieć niewielką szansę na uratowanie posady, ale Polska musiałaby z Anglikami  co najmniej zremisować i to po  dobrej grze. Przegrała zero do dwóch. Teraz nawet gdyby miał najlepszy pomysł na prowadzenie reprezentacji, nie jest w stanie się obronić. Bo nic i nikt go nie broni, a najmniej wyniki. Na mistrzowskie finały do Brazylii nie pojedziemy.

Z drugiej strony próbuję sobie wyobrazić, że na przykład po uciułaniu odpowiedniej liczby punktów w eliminacjach i heroicznym boju w barażach na mundial jednak jedziemy. Nie trzeba być jasnowidzem, żeby przewidzieć, że w dobrych humorach nie wracalibyśmy stamtąd. Wojciech Szczęsny, który, pewnie jako jedyny z naszych chłopaków, może być z siebie zadowolony (mimo wpuszczenia goli) ocenił własną drużynę jasno: „od nas mało kto zmieściłby się u Anglików na ławce rezerwowych”. Przecież nawet Robert Lewandowski nie jest piłkarzem, który w pojedynkę potrafił jeden czy drugi mecz wygrać. W tych eliminacjach głównie rozkładał dość bezradnie ręce. Bardzo rzadko miał powód, żeby wznosić je strzeleniu bramki.
Spójrzmy prawdzie w oczy i nie przeżywajmy zanadto porażki. Kiedy Zbigniew Boniek, już jako prezes związku raczej nisko oceniał szanse swoich pracowników na niebotyczne osiągnięcia, byłem nawet zły na niego. Co to za prezes, który nie wierzy w swoją kadrę i trenera (choć nie on  go wybierał) ? Dzisiaj patrzę trochę inaczej. Może faktycznie nie żądać za wszelką cenę mistrzostwa świata od naszych średnio zaawansowanych graczy, wziąć coś na uspokojenie, przyłożyć lód do rozpalonych głów ?

Za to może warto znaleźć w sobie cierpliwość do działań długofalowych, np. organizacji futbolu w Polsce, systemu szkolenia i zrobić coś, żeby nasza liga nie była tak beznadziejnie słaba.

Nawet zwycięstwo na Wembley nie rozwiązałoby przecież problemów polskiej piłki. Chyba tylko trochę rzadziej dziennikarze przypominaliby „zwycięski remis” sprzed czterdziestu lat. Ja już tego przypominania mam dość.

 

 

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Liczylem ile razy polskim pilkarzom udalo sie przyjac pilke ‚do nogi’. To znaczy tak zeby nie odskoczyla na 2 metry. Wynik byl ZERO! Jesli do tego dolozyc bezmyslnosc wiekszosci podan (najlepiej do kolegi ktory stal o 2 metry dalej) i generalny strach przed pilka to wniosek powinien byc jeden. Takich druzyn jak nasza nie powinno sie wpuszczac na Wembley, swiatyni futbolu. Niedaleko sa boiska trenigowe i tam chlopcy moga brac swoje baty. Po co nobilitowac tych gamoni.
    Z drugiej strony oni nie do konca sa winni. Sa tworem POLSKIEJ MYSLI SZKOLENIOWEJ, czyli takich tytanow pilkarskiego intelektu jak Piechniczek, Strejlau, Engel, Smuda. Zadnemu, procz Smudzie, nie dano by prowadzic druzyny trampkarzy a co dopiero zespolu narodowego. Erhhh, szkoda gadac!

  2. Pan redaktor ma dobry humor pisząc: „może warto znaleźć w sobie cierpliwość do działań długofalowych, np. organizacji futbolu w Polsce, systemu szkolenia…”
    Dla każdego w miarę przytomnego człowieka jest jasne, że aby coś w miarę porządnie działało, należy to coś najpierw dobrze zorganizować.
    Żeby banany w sklepie były smaczne, należy dobrze zorganizować ich transport, przechowywanie i dojrzewanie.
    Pan to wie, Zdzisiek to wie, jak to wiem, setki dziennikarzy sportowych i kilka milionów kibiców. Co co odpowiadają za polski futbol nie wiedzą, albo wolą nie wiedzieć.
    Jak zwykle: „Polacy nic się nie stało”.
    Są ciekawsze sporty niż polski futbol; choćby spluwanie i łapanie.

  3. Pozamykać to wszystko. Szkoda czasu i pieniędzy. Zlikwidować ministerstwo sportu i sprywatyzować cały sport. Niech sobie szukają sponsorów. Licencję na ‚reprezentację’ sprzedać na aukcji. Kto kupi, niech wystawia kogo chce, kiedy chce, jak chce. To jest wyłącznie marnotrawstwo pieniędzy w bankrutującym kraju. Zero publicznej kasy na sport i zakaz finansowania przez państwowe firmy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie ma takiego trenera na świecie, który strzelałby gole dla swojej drużyny, więc nie miejmy złudzeń, że jakiś cudotwórca zagraniczny uzdrowi polską reprezentację piłki nożnej. Przed tym meczem oglądałem wspominki z eliminacji i turnieju mistrzowskiego w Hiszpanii, a później porównywałem to z ty, co działo się na Wembley. Otóż jest taki szanowni kibice, że z tych sytuacji, z których polscy reprezentanci strzelili braki przeciwnikom, dzisiaj nie wpadłoby nawet połowa, bo nie ma kto strzelić!! Do jasnej Anielki nie ma kto celnie strzelić w światło bramki!!! Dobrrrra, już się nie wkurzam.
    @pawel markiewicz narzeka na szkolenie, a reprezentacja polskich trampkarzy wlepiła angielskim 16:1 (to nie żarty) i właśnie tu jest problem, bo mali Anglicy w tym wieku piłą się bawią, a Polacy już realizują taktykę trenera. Skutek, gdy dorosną jest właśnie taki jak opisuje (wszyscy zresztą mogli widzieć) kolego @pawel.
    Pozdro.

  6. a ja mysle, ze z pilkarzami jest jak z grzybami:
    pieczarki to ty hodowac mozesz, ale prawdziwka juz nie…
    talent potrzebuje szlifu, a nie drylu.

  7. mizeria jest; wspomnienia? lepiej to niz nic.

  8. To jak kolejna część niekończącej się historii. Ciągle ta sama bajka – nowy trener, wielkie nadzieje, wielka porażka i od nowa.

  9. Choćby nie wiem kto był naszym trenerem, nic nam nie pomoże, taka jest smutna prawda

  10. Smudna prawda chciałoby się napisać.

  11. Zgadzam się z postami powyżej. Niech więcej kasy zarabiają, czy grają czy nie kasa ogromna płynie.

css.php