Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

20.05.2013
poniedziałek

Adios Mourinho

20 maja 2013, poniedziałek,

Dymisja człowieka nazywającego siebie skromnie „The Special One” wisiała w powietrzu, a jednak jest wiadomością dnia. Po trzech latach Jose Mourinho przestaje być trenerem Realu. Madryt ma już (z wzajemnością) dość Portugalczyka. Sprowadził się do Hiszpanii po to, by pokazać Barcelonie, kto rządzi na Półwyspie Iberyjskim, a także pokazać, kto rządzi w Europie. No i nie udało się. A „Special One” brzmi trochę  szyderczo choćby po  wyczynie z Atletico w Pucharze Króla. Wydawało się, że Mourinho jest idealnym trenerem na dzisiejsze czasy. Zazwyczaj ponury i arogancki, skory do efektownego obrażania  przeciwników. Robi z mediami  co chce. Światowy futbol to nie tylko biznes, to również show biznes.  Idealnie umie to wykorzystać.

Dzisiejszy komunikat prezesa Realu obalił ostatecznie co najmniej dwa mity. Po pierwsze okazało się, że Mourinho nie ma patentu na puchar Ligi Mistrzów dla prowadzonych przez siebie zespołów. W Madrycie wydawało się, że wszystkie warunki zostały spełnione, a pucharu nie ma. Drugi mit to miłość zawodników do Jose. Wystarczyło popatrzeć na minę Casillasa i jego kolegów, posłuchać opinii Ronaldo. Podobno przegrani zawodnicy od  tygodni stają się małomówni, gdy do szatni wchodzi ich szef.

Jeśli Mourinho ma być tym jedynym, niepowtarzalnym musi to pokazać w następnym klubie. Ciekawe czy rzeczywiście będzie to Chelsea.

Sezon, który rozpocznie się jesienią będzie ekscytujący, bo trenerskich zmian na najwyższym piłkarskim szczeblu jest przecież więcej. Trudno uwierzyć, że na ławce Manchesteru United nie usiądzie już Alex Ferguson (swoją drogą sześć lat kontraktu dla jego następcy brzmi w Polsce zupełnie abstrakcyjnie). Nie będzie Ancelottiego w mistrzowskim PSG ani Manciniego w City. W Bayernie zamiast Heynkessa Guardiola. Czy na pewno w Dortmundzie zostanie Klopp a Vilanova w Barcelonie? Dawno już trenerskie zmiany nie były ciekawsze niż transfery zawodników. Ale Mourinho i tak nie zginie w tłumie swoich kolegów. Obojętnie, wygrany czy przegrany.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Panie Krzysztofie nie przypominam sobie „lania” jakie Bayern „spuścił” Realowi w tym sezonie… za to doskonale pamiętam 7:0 w dwumeczu Bawarczyków z Barceloną w półfinale LM;)

    Hiszpania staje jeszcze bardziej nuda niż dotychczas – odchodzi jedna z najbarwniejszych postaci, ale głęboko wierzę, że za to w Anglii będzie ciekawiej za sprawą Mou.

  2. Posypuję głowę popiołem, dziękuję i … poprawiam.

  3. W Anglii na pewno będzie ciekawiej:) Ja się bardzo cieszę, że Mourinho wraca do Chelsea. I jako kibic MU mam pewne obawy – The Blues w nadchodzącym seoznie mogą być piekielnie mocni. Spójrzcie na ich kadrę. Tam nie ma już pozycji, która wymagałaby wzmocnienia.

  4. Czytam teraz ten artykuł z perspektywy czasu i budzą się we mnie emocji. Sympatia do Jose. Będę mu kibicowała bo to świenty trener. W Madrycie miał chyba najtrudniejszą pracę w swojej karierze. Ludzie w klubie przeciwko niemu, piłkarze przeciwko niemu, media…

  5. Nadchodzący sezon w Anglii w ogóle szykuje się przełomowy. Przyjście Mou, odejście Fergusona i przejęcie sterów MU przez Moyesa, jego jednoczesne odejście z Evertonu po ponad 10-letniej przygodzie, zwiększony budżet Arsenalu, przyjście Pelegriniego do City.. Oj będzie się działo:)

css.php