Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

6.01.2013
niedziela

Dlaczego Justyna ?

6 stycznia 2013, niedziela,

Czy na pewno Justyna Kowalczyk powinna być pierwsza ? Czy była najlepsza ? Być może te pytania głupio brzmią dzisiaj, gdy we wszystkich serwisach oglądam jej zwycięskie męki na Alpe Cermis i gdy zakręciła mi się łza w oku podczas dekoracji. Trudno nie docenić jej kolejnego czwartego triumfu w Tour de Ski. Jego wagi w najmniejszym stopniu nie umniejsza nieobecność Birgit Bjoergen. A jednak, kiedy w sobotni wieczór esemesy kibiców przesądziły na jej korzyść wyścig o tytuł najlepszego sportowca poprzednich dwunastu miesięcy w plebiscycie Przeglądu Sportowego i TVP, poczułem się nieswojo.

Jak to mogło się stać, że w olimpijskim roku powtórny mistrz olimpijski w klasycznej konkurencji przegrywa z wielką zawodniczką, ale bez oszałamiających wyników (poza Tour de Ski) w 2012 roku? Co może więcej zrobić Tomasz Majewski ? Może jeszcze dołożyć trzecie złoto w Rio za kilka lat i pobić przy okazji rekord świata. Życzę mu, by w ten właśnie sposób sprawdził polskich kibiców. W sobotę przeżył chłop swoje obserwując wyniki głosowania. Najpierw wyraźne prowadzenie, a później jakby dreptanie w miejscu.

Wielu komentatorów zamilkło w zakłopotaniu (przynajmniej w pierwszej chwili). Wiedzą, że coś jest nie tak, ale trudno patrząc na Justynę Kowalczyk i słuchając  hymnu na jej cześć mówić jednocześnie, że z tym najlepszym sportowcem roku to już mała przesada. Kłopotliwe rozstrzygnięcie plebiscytu dość łatwo wyjaśnić. Esemesy ludzie wysyłali akurat w czasie, gdy Kowalczyk niepodzielnie panuje w mediach (nie tylko w tym roku zresztą). Dziennikarze opisują jej biegi jak wojnę w 1939 roku. Osamotniona Polka przeciw podstępnej, nieuczciwej i wrogiej reszcie świata i okolic, a to przecież wzmacnia patriotyczne nastroje i sprawia, że ręce same biorą się za odpowiednie esemesowanie.

A tak naprawdę rezultat najpopularniejszego plebiscytu świadczy o niedojrzałości polskich kibiców. I tyle.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 20

Dodaj komentarz »
  1. Ma Pan rację. Polscy kibice są niedojrzali jak dzieci. A dodatkowo media „podgrzewają” atmosferę i w rezultacie przeciętny polski kibic zaczyna się zmieniac w kibola-patryiotę … I zamiast skupić się na osiągnięciach Tomka Majewskiego, „biegnie czym predzej na pomoc”, naszej kochanej osamotnionej Justynie … Już nie wiem, czy bardziej podziwiać siłę mediów, czy załamywać ręce nad niedojrzałością przeciętnego polskiego kibica, który tak łatwo zmienia się w oczadziałego kibola, ktorego można napuścić na każdego i przeciw każdemu. Jak to moglismy podiwiać ostatni na Jasnej Górze.

    pozdrawiam fanów dobrego sportu

  2. „że w olimpijskim roku powtórny mistrz olimpijski w klasycznej konkurencji” a o kim pan mówi ?
    Czy on/a zdobył cztery razy z rzędu mistrzostwo Europy (TdS) i ciągle jest w czołówce światowej jak Justyna?
    Sam biegam na deskach(polecam, lepsze od biegania), jeżdżę na snowboard, pływam, tańczę itp. Ale sporty wyczynowe mało mnie obchodzą.

    Rzeczywistym obciachem jest to, ze w jakimś plebiscycie doklejono do Justyny Kowalczyk, leniwą, grubą, politycznie poprawną babę z Trójmiasta

    Mam propozycje dla pana i tych niezadowolonych. Zróbcie jeden plebiscyt latem a drugi zimą.
    Albo zróbcie koniec roku latem z jednym plebiscytem

  3. Fakt. Pani Justyna Kowalczyk Wielka jest. Ale konkurs powinien nazywac się; „Najbardziej Popularny Sportowiec Roku”. Olimpiada była pół roku temu i ludziska zapomniały o tamtych zwycięstwach. Gdyby konkurs odbywał się latem, pewnie wygrał by olimpijczyk.
    pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kowalczyk wygrała zasłużenie.Jej praca ,męka i heroizm przekracza wszystkie pozostałe dyscypliny.A pomogły jej w tym media ,bo jest z widzami kilkadziesiąt razy w roku.A TOMASZ WIELKI RAZ CZY DWA ,i co cztery lata.Dziś wybieramy mniejsze dobro.Bo gdy zdobędziemy Brazylię ,to piłkarz pogodzi wszystkich ,ale i tak trzeba zmienić zasady plebiscytu ,bo żal mi Tomasza ,jest Wielkim duszą a nie tylko cialem i wynikami.

  6. Nie trudno zauważyć, że wbrew nazwie jest to konkurs na najpopularniejszego a nie najlepszego sportowca roku. Stanowi o tym istota głosowania sms. Nieco dziwię się zatem Pana oburzeniu.

    p.s. „najlepszego” sportowca roku zresztą trudno byłoby wybrać. Pana zdaniem byłby to Majewski, ale myślę, że inni komentatorzy mogliby mieć inne zdanie. I jakie kryteria przyjąć: zdobycie medalu na imprezie cyklicznej, czy utrzymywanie się w światowej czołówce non stop (np. Radwańska) lub przez pewien okres czasu (sporty zimowe)?, itd. „Najlepszy” nie jedno ma oblicze.

  7. Porównujecie Justynę do Majewskiego???Konia obchodzi czy spasiony osiłek rzucił złomem 20,czy 25m.

  8. Z jednej strony ma pan rację, ale z drugiej gdyby wygrał Majewski pojawiłoby się grono oburzonych dlaczego nie Kowalczyk. Powinniśmy się cieszyć że mam tych wspaniałych sportowców, a jedne osiągnięcia nie umniejszają tych drugich. Czy wygrałby Majewski czy Kowalczyk to nie robi różnicy, oboje zasługują na to tak samo.

  9. Paaanie Matlak, może z Pana i zawodowy komentator, fachowiec…
    Ale kibic z Pana ŻADEN.
    Kibicowanie na tym właśnie polega, żeby być nieobiektywnym.
    Polscy kibice nie są niedojrzali – oni są kibicami wzorcowymi.
    Jeśli nie wierzy Pan mi, polecam książkę „Fever Pitch” Nicka Hornbiego.
    A „komentatorzy”… to niestety eunuchy w haremie.

  10. Bohaterow kreuja media. Wedle wlasnego widzimisie. Prosze tam kierowac zale. Ala, ale… Czy Pan przypadkiem nie z mediow?…

  11. Skandal, to był wówczas, gdy sportowcem roku ( chyba też olimpijskim ) został Kubica, w sumie przeciętny zawodnik, peryferyjnej dyscypliny. Nie rozumiałem tego szaleństwa na jego punkcie ,który na dodatek sprawiał wrażenie zadufanego w sobie aroganta.
    Pchniecie kulą, to dyscyplina nudna, w której trudno o emocje, na dodatek nie widać w niej postępu w biciu rekordów. Wynik Komara, a nawet Sosgórnika sprzed pół wieku były zbliżone do tych, które osiąga się dzisiaj. Ot, po prostu ospali zawodnicy, beznamiętnie pchają kulę i to wszystko. Justyna Kowalczyk budzi natomiast pozytywne emocje, jest waleczna, sympatyczna, no i ma wyniki.

  12. Jak nie Justyna, to kto? Bo na pewno nie Radwańska.

  13. Dziś prawdziwych sportowców już nie ma. Są ci, którzy mają cwanych lekarzy. Lepszych o krok od wykrywaczy tych tam…
    Pamiętacie Flo-Jo?

  14. a ja tam wolę Justynę od kulomiota i proszę mnie nie obrażać. Jestem aż nadto dojrzała.

  15. Sam nie wiem, ale przychylam się do opinii, że gdyby plebiscyt odbywał się latem, to Justyna by go nie wygrała. Przykro mi czytać chamskie tekściki o tak wspaniałym sportowcu jakim jest niewątpliwie Majewski – to co z tego, że dyscyplina nie tak widowiskowa? Obrzucanie obelgami dotyczącymi wyglądu jest więcej niż chamstwem. A co do jasnej Anielki, chucherko ma pchać tą kulę, albo ktoś o figurze Dodzi?
    Mam też trochę satysfakcji, bo zanim Justyna stała się tak wielką sportsmenką, musiałem stoczyć kilka ostrych potyczek z zawsze tymi samymi, wiecznie wszystko lepiej wiedzącymi uczestnikami blogów POLITYKI.

  16. Proszę Pana,
    … bo jest najlepsza, po prostu.
    Chciałem nawet zwrócic uwage na sprzecznoś wewnętrzna Pan stanowska, które kwestionuje zasadność sposobu głosowania – identycznego z tym dzięki któremu możemy się tu wypowiedzieć na zadane prze Pana pytanie, ale ….
    … Justyna jest najlepsza, niezależnie od takich różnych sztuczek retorycznych.
    R.K.

  17. Kto to jest Birgit Bjoergen?

  18. szanowny panie redaktorze. Co to za głupie pytanie? Czy ktoś „powinien” wygrać w plebiscycie. Większej bzdury nie mógł pan wymyśleć?
    Z powazaniem W.

  19. Nie znam sposobu porównania sportowców, występujących w tak różnych dyscyplinach.
    Justyna Kowalczyk utrzymuje się od czterech sezonów na szczycie w swojej dyscyplinie — trudno jej odmówić ‚prawa’ do pozostania sportowcem roku.
    O Tomaszu Majewskim można powiedzieć również dużo dobrego — drugie olimpijskie złoto, to wielkie osiągnięcie.. Kto z nich jest lepszy, czy gorszy? Wydaje mi się, że porównywanie nie ma sensu. Skoro konkurs wymaga tylko jednego zwycięzcy, i skoro nie ma jakiś bardziej spektakularnych osiągnięć (a można sobie wyobrazić je 😉 ), to każdy taki wybór przyjmuję za dobry.

  20. A propos.
    Zawodnik też decyduje o swojej klasie poprzez udział w…..reklamie.
    T. Majewski reklamuje hamburgery na stacjach benzynowych, a J. Kowalczyk – Mercedesy.

  21. „Niedojrzałość polskich kibiców.” Koń by się uśmiał. Sport jako coś poważnego, do czego trzeba dojrzałości. Komentowanie sportu jako zawód. Toż to hucpa i śmiech na sali. Nie tylko w Polsce, w wielu krajach świata przeczytanie strony sportowej w gazecie, wysłuchanie kilku minut „duskusji” spotowej w radio czy popatrzenie na telewizyjne komentarze „fachoFców” definiuje nam nowe dna ludzkiego yntelektu. Wystarczy policzyć ich zasób słów i zmierzyć, jakim procentem tych 300 słów na krzyż są kretyńskie zbitki słowne, wyświechtane do niemożebności.
    Zawodowi wypełniacze czasu pomiędzy reklamami i nic więcej.
    Sami jesteście sobie winni, wy wszyscy, którzy „przejmujecie się” tymi sztucznie hodowanymi brojlerami do sprzedawania reklam.

    Największym sukcesem „umasowiania sportu” za pomocą popularyzowania (czytaj:sprzedawania) sportu wyczynowego jest rosnąca sprzedaż całej tej farmakologii fałszywie obiecującej durnym amatorom cudowne efekty po łyknięciu pastylki czy wyssaniu tubki. Sprzedaż ubranek, bucików, gadżecików niedzielnym wyczynowcom.

    Nie wierzę ani w naturalne sukcesy pchacza zaokrąglonego złomu ani ślizgaczki na kawałku tworzywa sztucznego. Jest tylko kwestią czasu usłyszenie, który z tych „herosów” od sprzedawania reklam cośtam łykał, wstrzykiwał czy wdychał.

    Nie mam się też zamiaru zastanawiać, dlaczego skoro w każdej wypowiedzi biegaczka sadzi jakieś uczone opisy o tym, jak to „smarowanie” było a to „dobre a to jeszcze lepsze” to dlaczego w głosowaniu nie ma nazwiska smarowniczego? Dlaczego smarowniczy nie tłoczy sie z nią na podium? Skoro to aż taka nauka i to takie ważne, że można przez to wygrać albo przegrać?

    W sumie sporty wyczynowe to tylko gałąź marketingu podpasek, oleju samochodowego, hamburgerów i całej tej reszty, dla której podobno żyjemy. Splunąć i zapomnieć. Zarówno o „wyczynowcach” jak i o zawodowych sprzedawcach, czyli komentatorach.

    Wyjść z domu na rower. Byle jaki, byle w parku i na świeżym powietrzu. Kopnąć piłkę z sąsiadem i popływać w jeziorze. Telewizor wywalic, bo od niego tylko mięknie mózg.

css.php