Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

17.12.2012
poniedziałek

Nie ma Milika

17 grudnia 2012, poniedziałek,

Osiemnastoletni Arkadiusz Milik kopie piłkę zdecydowanie celniej od większości swoich rówieśników. Za umiejętne bieganie po boisku dostawał co miesiąc osiem tysięcy złotych. Dużo. Nawet bardzo dużo jak na takiego młodziaka. No, to teraz forsy będzie miał czterdzieści razy więcej i to wpływającej na konto z niemiecką regularnością. Kto z nas oparłby się takiej pokusie ?

Zaczynam od liczenia pieniędzy, żeby w samym sobie stłamsić moralizatorskie zapędy. Milik zdjął właśnie koszulkę najsłynniejszego polskiego klubu – Górnika z Zabrza, a po noworocznej zabawie założy strój Bayeru Leverkusen. Operacja była dla obu stron warta około 10 milionów złotych.

Podczas krótkiej, ale dość intensywnej narodowej dyskusji dylemat: sprzedawać czy nie sprzedawać rozstrzygany był zgodnie. Odpowiedź brzmiała: sprzedawać. Różnica dotyczyła najdogodniejszego terminu transakcji. Rozbieżności nie były nawet liczone w latach. Chodziło tylko o to, czy zrobić to od razu czy za kilka miesięcy, a więc właściwie o niuans. Trener Adam Nawałka chciał doczekać do końca sezonu. Wówczas miałby szansę na przyzwoity wynik w tabeli. Prezes klubu myślący o spłacie przeterminowanych rachunków ogłosił prosty komunikat, z którego wynikało, że Nawałka, owszem, może chcieć, ale on woli dzisiaj skasować parę milionów, żeby za pół roku nie trzeba było gasić światła na stadionie.

I to jest cała prawda o sile polskiego futbolu. Przez  kilka czy nawet kilkanaście jesiennych tygodni podniecaliśmy się wysypem młokosów na pierwszoligowych stadionach. Wystarczył jeden czy góra dwa mecze, jakaś asysta przy golu, czy może nawet gol i wraz z dziennikarzami oddawaliśmy się marzeniom o pojawieniu się kolejnego Roberta Lewandowskiego. Pialiśmy o całej niezwykle uzdolnionej generacji, która zmiecie z boisk zblazowanych krajowych i zagranicznych ćwierćrzemieślników piłkarskich. I nieważne, że w dużej części młodzież pojawiła się na boiskach z powodu klubowej biedy, wycofania się szastających forsą krajowych Abramowiczów i innych mecenasów. Ważne, że dzięki Wszołkowi, Koseckiemu, Paziowi, Furmanowi, Łukasikowi, Rymaniakowi, Linnety’emu, Słowikowi i jeszcze co najmniej kilku innym chłopakom mogliśmy jesienią patrzeć z odrobiną nadziei na to co dzieje się między ligowymi bramkami. Ilu z nich przetrwa na polskich boiskach dłużej niż kilka miesięcy ? A czy później, gdy podpiszą swoje zagraniczne kontrakty, przebiją się do pierwszych składów ? O to boi się trener Waldemar Fornalik w przypadku Milika. Doświadczenia są przecież często zniechęcające. Jedno jest, mam nadzieję, pewne. Coraz więcej klubów zorientowało się, że jednak warto uczyć dzieciaki gry w  piłkę. Może kiedyś proporcje zarobków nie będą tak obłędne i  będziemy mogli trochę dłużej cieszyć się grą naszych młodych zdolnych. Mam nadzieję, że nie przemawia przeze mnie wyłącznie naiwność czy też przedświąteczny optymizm.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Futboliści razem z kibicami powinni oddać te miliardy, co poszły na stadiony. Zlikwidować dotacje państwowe do sportu. Niech się sportowcy sami utrzymują, z pomocą kibiców, a nie podatników.

  2. @Krzysztof Mazur

    Masz rację.
    Jeszcze niech pacjenci i lekarze oddadzą te miliardy, które poszły na szpitale i przychodnie.

    A górnicy i piecuchy oddadzą miliardy, które wydaliśmy na drążenie dziwnych tuneli w ziemi.

    Polska będzie wtedy przeraźliwie bogata.
    Nie będzie problemu kultury fizycznej, zapisów na zabiegi, ubędzie także marznących.
    Po srogiej zimie znacznie ich ubędzie.

  3. @ Prudent 18 grudnia o godz. 18:38

    Prudent, Ty wcale zdrowszy nie będziesz oglądając milionerów którzy współzawodniczą w którymś ze sportów. Wszystkie miasta w III RP, które gościły Euro 2012 stoją na skraju bankructwa dzięki tej imprezie. Dlatego po podnosiły podatki, ceny usług itp. Wstrzymano wszelkie inwestycje

    „Polska będzie wtedy przeraźliwie bogata.” jak zaczniemy rozliczać księży i zakonnice z jakości ich modłów. Wszak to ich praca.
    Nie ma mistrzostwa Europy w piłce kopanej, nie ma paszportów dyplomatycznych dla episkopatu, a ksiądz reprezentacji wywalony natychmiast z roboty
    Fiat zwalnia Polaków, niech oddają panstwowa kasę, którą dostali na silos Opatrzności’ itp

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Adam 2222

    Mylisz pojęcia. Przeczytaj jeszcze raz mój post
    Szpitale toną w długach i obciążają naród kolejnymi dziesiątkami miliardów oddłużeń
    ale nie jest to powód aby powiedzieć, że w Polsce nie potrzeba szpitali.

    Jako naród najdłużej w Europie spędzamy przed telewizorami. Kultura fizyczna leży.
    Mała Holandia ma o wiele więcej stadionów niż Polska.
    Tam nikt nie mówi, że to się nie opłaca. Są stadiony są boiska – ludzie są zdrowi, wysportowani, pracowici.

    Dziwnie, że w Polsce nic się nie opłaca

  6. @ Prudent 19 grudnia o godz. 8:16

    mój sarkazm wyniknął z Twojego „obwiniania” Krzysztofa.
    Ja zainteresowanie sportem profesjonalnym (chodzenie, oglądanie, płacenie) skończyłem wiele lat temu. Teraz wole wyskoczyć na biegówki, snowboard, popływać, gym itp.

    Wszechobecna, nie spotykana na tak skale w PRLu, „kasa misiu, kasa” bylejakość, klerykalizacja, brak kompetencji, przewały, musi tez być i w sporcie. Dlatego sportowcy by osiągnąć coś, muszą tak samo jak my emigrować. Tusk, Kaczyński itp. to cudotwórcy dla kleru i swoich, nic więcej.
    Wszystkim, którzy uważają ze Boniek zrobi coś innego niż Lato, serdecznie współczuje przyszłego rozczarowania

  7. Panie Matlak, czasami się zastanawiam, czy powinienem jeszcze oglądać mecze piłki nożnej i kibicować ulubionej drużynie lub piłkarzowi. Przecież pieniądze jakie pobierają zawodnicy z trzeciej, czwartej i piątej setki listy rankingowej, w żaden sposób nie przystają do ich rzeczywistych umiejętności, a nie wspomnę o przystawaniu do otaczającego świata. Bynajmniej nie obwiniam tych chłopców, oni tego nie wymyślili, a jedynie dopasowują się do tego rynku, którym rządzą wynajęci przez nich menadżerowie.
    Dla mnie coraz ciekawsza jest Bundesliga, która może pochwalić się pełnymi stadionami na każdym meczu, o każdą stawkę i rosnącą siłą w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Nie grają tam takie gwiazdy jak w lidze hiszpańskiej, angielskiej czy włoskiej, a mimo wszystko stanowią siłę zdolną wygrywać nawet z Realem Madryt. Milik być może podjął życiową decyzję, a przed Lewandowskim też taka się rysuje, choć on akurat może popełnić największy błąd, przechodząc do MU.

  8. Tez nie pojmuje, dlaczego kluby nie angazuja sie, lub angazuja sie tak malo w wychowywaniu wlasnego narybku. Nawet nie wiem, ilu godnych wzmianki pilkarzy Gornik Zabrze wychowal, a nie sciagnal? Zwykle byli to gracze przynajmniej pol gotowi. Znam paru takich, ktorzy zaczynali w Gorniku z najwiekszymi nadziejami, ale nie wymienie zadnego, co by wyszedl od juniora do pierwszej druzyny. Ok, stracilem kontrole nad scena juz 1971.
    Chcialem jednak zwrocic uwage na co innego.
    Akurat Justyna Kowalczyk w jakims turnieju w tej chwili (01.01.2013.23.34), o cos tam walczy. Wiadomo o co, o zwyciestwo. 29 letnia Justyna walczy, walczy jak moze. Walczy zwlaszcza (moze i), ze najuciazliwsza konkurentka z Norwegii akurat niedomaga. Zyczmy jej wszystkiego najlepszego!
    Znamy Justyne, jej biografia jest taka, ze ona musi jeszcze dalej. Ona jeszcze musi dlugo. Jak dlugo nie wiadomo. Najprawdopodobniej tak dlugo, jak dlugo sie da.
    Natomiast w sobote widzialem w telewizji niemieckiej transmisje z terenu, ktory z narciarstwem sie nie kojarzy zupelnie, mianowicie ze stadionu Schalke 04 i jego przedpola, w Gelsenkirchen, gdzie urzadzono na sztucznym sniegu event biathlonowy (bieg i strzelanie). Tam to, 25 letnia, ladna bardzo (przeto moja ulubienica) Magdalena Neuner obchodzila pozegnanie ze sportem.
    Sliczna 25-latka wygrala przedtem wielokrotnie wszystko co mozna bylo wygrac i oznajmila, ze teraz jest zycie po tym jak ja, osmiolatke, rodzice zaprzegli do sportowego kieratu i mama dopilnowala.
    Cholera, tak to jest jak sie ma odpowiednie pochodzenie, a Justayna jeszcze musi dalej.

  9. Pozwalam sobie napisać pewną refleksję „poza futbolem”.
    Przypuszczam ,że po kolejnym zwycięstwie Justyny Kowalczyk pojawi się w mediach wiele zachwytów, komplementów a także tytułów typu (czytałem takie): „rywalki na kolanach” ” Justyna zmiażdżyła Norweżki” itp. – moim zdaniem bardzo totumfackie…
    Nie ulega wątpliwości ,że obok ciężkiej pracy, dyscyplinie ,której zawdzięcza swoje zwycięstwa, a także i talentowi p. Kowalczyk jest wyjątkowym zjawiskiem w polskich sportach zimowych. Ale czy ona czyni przysłowiową wiosnę? Twierdzę ,że nie, gdy patrzę na kolejne miejsca w „Tour de Ski” zajmowane po pani Justynie.

  10. Jak to w piłce bywa…. kasa wygrywa!

css.php