Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

27.11.2012
wtorek

Sklejone kartki Kubicy

27 listopada 2012, wtorek,

Gdy usłyszałem w radiu o tym, że Robert Kubica w trakcie francuskiego rajdu wypadł z trasy, a  jego roztrzaskany samochód spalił się doszczętnie, w pierwszej chwili pomyślałem, że może już wystarczy tych zmagań z przeznaczeniem. Rozumiem, że gdy się ma dwadzieścia kilka lat, piekielnie trudno zrezygnować z marzeń. Tym bardziej, że ich urzeczywistnienie było w zasięgu ręki. Dosłownie – ręki. Gdyby Kubica był normalnym kierowcą, parkowałby na miejscach dla niepełnosprawnych. On tymczasem nie rezygnuje ze sportu na najwyższym poziomie. Ok, Formuła 1 raczej już nie, chociaż nawet w ostatnich wypowiedziach Robert nie może się zdecydować na jednoznaczną deklarację. Ciągle tli się w nim nadzieja. W nas kibicach zresztą też, choć jest to samooszukiwanie się lub wiara w cudowne odrodzenie nerwów w jego prawe ręce.

A jednak nie jestem w stanie potępić Kubicowego igrania z losem. Przede wszystkim on chyba dokładnie wie co robi, ryzyko ma przekalkulowane. Od lat imponuj e mi w nim niesamowita koncentracja na uprawianiu swojej dyscypliny. W czasach, gdy zaledwie marzył o ściganiu się w F 1, później, gdy już był w  zespołach BMW i Renault, no i po nieszczęsnym nadzianiu się na barierkę we  na początku 2010 roku. Podoba mi się jego lakoniczność. Chyba bez wstrętu wykonywał swoje obowiązki wobec sponsorów, ale  – jak rzadko który sportowiec dzisiaj –  był (i jest) antygwiazdą. Trzeba się trochę naszperać, żeby dowiedzieć czegokolwiek o jego życiu pozawyścigowym.

O dziwo, po tym co stało się podczas Rallye du Var stał się rozmowniejszy i powiedział trochę więcej L’Equipe. O  nadgarstku i łokciu prawej ręki, o ograniczeniach, które bardziej przeszkadzają w codziennym życiu niż za kierownicą. To chyba zresztą charakterystyczne. Naprawdę dobrze Kubica czuje się za kierownicą. To jest jego miejsce. Konsekwencje sklejenia się kartek opisu trasy niczego zdaje się nie zmienią.

Gdy zamiast  cieszyć się z małego, ale jednak dość znaczącego osiągnięcia rajdowego Polaka, znów nadsłuchiwaliśmy komunikatów o jego stanie zdrowia, w Brazylii po kolejny tytuł mistrza świata Formuły 1 sięgał Sebastian Vettel. Dziś już nie przypomina się, że Niemiec pojechał pierwszy raz w F 1 pięć lat temu, bo jego kolega z BMW Sauber Robert Kubica miał przymusową przerwę po tym, jak cudem wyszedł prawie bez szwanku z karambolu w Kanadzie.

Jak wyglądałoby dzisiaj porównanie osiągnięć obu kierowców, gdyby nie przypadki Kubicy ?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. A po co ludziom wyścigi, rajdy, formuły? Do czego to potrzebne?

  2. pompowanie sflaczałego balona – kierowcy,
    który 1(!) raz w życiu wygrał zawody Formuły 1

  3. @Krzysztof Mazur: A po co ludziom gry komputerowe? Po co słuchawki i wzmacniacze audio? Po co komputery? Po co kartki z życzeniami i świeczki na torcie? Takie durne pytania można mnożyć w nieskończoność. Jak nie ma Pan niczego ciekawego do powiedzenia to lepiej milczeć.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Do rywalizowania z samym soba ?

  6. f1 to nie skocznia, gdzie wystarcza dwie deski, odwaga i szczescie do wiatru,
    tylko stajnia najwiekszych konzernow swiatowych(od bp i mercedesa po rosneft i ferrari)
    sam fakt, ze kubica dostal sie tam do czolowki, graniczy z …cudem.

  7. Krzysztof Mazur 27 listopada o godz. 10:41
    „A po co ludziom wyścigi, rajdy, formuły? Do czego to potrzebne?”
    Zależy jakim ludziom. Niektórym jest to potrzebne bo z tego żyją. Mechanicy, kierowcy aż po dziennikarzy i półnagie panienki z wyścigowych kalendarzy. Czasami granice pomiędzy rolami się zacierają i a to mechanik się rozbierze a to kierowca okaże się rozbieraną panienką. Patrz Danika P. Dobrze, że jeszcze dziennikarze motoryzacyjni się nie rozbierają, chociaż na pewno nie znam się i właśnie, że się też rozbierają. Marketingowcom potrzebne to-to do wciskania kolejnych milionów niezbędnych gadżetów a widzom daje takie same wrażenia jak pojedynki gladiatorów czy zabijanie dzikich zwierząt na arenie. Prędzej czy później gawiedź doczeka się krwi, latajacych części ciała i odłamków samochodów i będzie miała kolejną okazję posłuchać sepów dziennikarskich po sto razy przewijających każda klatkę filmu i z lubością omawiających który członek i kawałek poleciał w którą stronę i dlaczego było to zupełnie nieoczekiwane i niegdy przedtem nie widziane zdarzenie. Ludzie nie siedzą i nie żrą przed telewizorami śmieci gapiąc się na kilkadziesiąt okrążeń w kółko macieju bez nadziei na krew, kulę ognia i fruwające kawałki. Te, Zośka, to był kask czy lewe kółko? A w kasku była jego głowa bo kuśwa nie zauważyłem… Czipsy mi sie wysypały i właśnie biłem się o nie z Azorem. Reklamy proszku do prania, podpasek i piwa muszą mieć jakiś wypełniacz, chociaż przerwy pomiędzy nimi są coraz krótsze. W sam raz na ujęcie kamery z wnętrza kabiny, drugie w tył a teraz bęknięcie kibica, czyli nasze. Wszyscy kochają telewizyny sport!

  8. F-1
    Przecież oglądanie tegoż jest tak pasjonujące jak obserwcja schnacego płotu po malowaniu wapnem.
    Jeśli komus to potrzebne to niech patrzy.
    Mnie natomiast nie bardzo podobają się wyścigi półgłówków i tych co dają im zezwolenia na jazdę po ulicach miast.Jedno juz było , następne ponoć się szykuje.
    I po co to wszystko ? ano po to by paru gości sponsorowanych przez producentów opon , olei itp akcesoriów miało kogo chwalić w swych wierszówkach.
    A tak całkiem poza tematem to CZY SPRAWCA WYPADKU W WARSZAWIE CO ROZBIL SAMOCHOD JADĄC Z NADDZWIĘKOWĄ MOŻE JUZ DOJŚĆ DO SĄDU BY ZEZNAWAĆ ?
    Kto wie może ma już następne porządne auto do nocnych rajdów.

  9. Nie dziwię się ,że @zezowaty płot widzi..przy Jego ostrości spojrzenia to i tak dobrze…
    F1 jednak faktycznie na psy schodzi..ostatnim ,który ją ożywił był Aerton Senna….
    Z Kubicą nadzieje wiążą na kolejne ożywienie..

  10. jak ktoś nie potrafi żyć bez adrenaliny to tego nie da rady zmienić,

    może jeszcze się uda że za 2 może 3 lata wsiądzie jeszcze do bolidu F1 🙂

css.php