Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

13.10.2012
sobota

Tshabalala prawdy nie powiedział

13 października 2012, sobota,

Ja tam jestem zadowolony. Widocznie w trakcie urlopu złagodniałem. Jeden do zera na, jak to ktoś nazwał, narodowym kartoflisku, biorę i (specjalnie) nie narzekam. Może dlatego, że nie miałem wielkich oczekiwań, mecz z RPA oglądałem bez znużenia czy złości.

Jako człowiek wracający z internetowego niebytu mocno się zdziwiłem brakiem Błaszczykowskiego i  Polańskiego. Trener Fornalik  miał i ma kłopotów cały worek. Nie zaliczam się do jego wyznawców, ale widać, że facet nie załamuje rąk. Oczywiście, bardzo ryzykowne jest dzisiaj stawianie jakichkolwiek optymistycznych prognoz przed wtorkową grą o punkty z naszym utrapieniem od kilkudziesięciu  lat, czyli Anglią. Tshabalala z kolegami z Afryki zagrali jednak całkiem nieźle, zważywszy na okoliczności. Prawdy o polskich możliwościach nie znamy, ale przynajmniej możemy podtrzymać złudzenia. Cieszmy się więc  i ze zwycięstwa nad RPA, i wcale nie tak rzadkich przebłysków w grze kilku młodziaków wystawionych w dużej części z powodu stanu wyższej konieczności. Ale, mam nadzieję, także z powodu szerszego spojrzenia Fornalika na kadrę. Szerszego od jego poprzednika.

Kiedy próbowałem nadrobić zaległości, trafiłem na łamy pełne cukru. Podobno Francuzi odkryli trzy płuca w organizmie pomocnika Reims – Grzegorza Krychowiaka. Podobno Arek Milik jest  w prostej linii spadkobiercą Włodzimierza Lubańskiego w Górniku z Zabrza i to nie tylko z powodu tego samego dnia i miesiąca urodzin. Podobno Paweł Wszołek jest silny jak tur i nie boi się żadnego przeciwnika. Denerwują mnie te zachwyty po kilkuset minutach spędzonych na boisku w tym sezonie. Uważam, że euforyczny ton w pisaniu o chłopakach, którzy trochę celniej kopią piłkę w anemicznej polskiej lidze (poza Krychowiakiem), jest po prostu szkodliwy. Z drugiej strony, co ma robić dziennikarski spec , który do tej pory, z braku laku, musiał przekonywać Fornalika do mocno już dorosłych: Tomasza Frankowskiego czy nawet Marka Saganowskiego. Zobaczyli tę młodzież i nie patrząc na konsekwencje nie mogą się powstrzymać –  rozpływają się nad ich talentami bez umiaru. Miejmy nadzieję, że nie spustoszą ich psychiki. Bo takich chłopaków mamy kilku, a nie kilkunastu czy kilkudziesięciu. Widać to wyraźnie w kadrze. Każda strata to niemal tragedia narodowa. Połowa ekipy jest  niemal nie do zastąpienia. Przynajmniej tak się wydawało. Może to się zmieni, bo ci którzy dostali szansę, raczej jej nie zmarnowali. Krychowiak – 22 lata, Wszołek – 20, Borysiuk – 21, Milik – 18. Do tego Sobiech – 22 i może Grosicki – 24 (tu już mam spore wątpliwośći). Ich pesele są ok i w piątek na Narodowym pokazali-jedni mniej, drudzy bardziej-że warto na nich stawiać. Jeśli nie od razu, to za jakiś czas.

Fornalik dał szansę rzetelnej próby umiejętności  kilku graczom nie tylko z powodu kontuzji i losowych przypadków. Lewandowski, Piszczek i Obraniak od początku wiedzieli, że przesiedzą na ławce 90 minut. Ten ostatni do tego stopnia był zaskoczony wejściem na boisko, że nawet nie miał na sobie odpowiednich spodenek.

Dzięki trenerowi i jego zawodnikom możemy bez pogłębionej depresji czekać na październikowy wtorek na warszawskim stadionie.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Jest wtorek i po meczu, wynik będzie znany dopiero jutro, ale to tym za chwilę.
    Obiecałem sobie, że nie będę już oglądał meczy polskiej reprezentacji piłkarskiej (polskiej ligi nie oglądam od lat, bo nie ma na co patrzeć) i jak zwykle nie dotrzymałem słowa. Mecz z RPA zdziwił mnie w tym sensie, że naliczyłem tam tyle okazji do strzelenia gola(strzałów w kierunku bramki), jakich reprezentacja nie stworzyła w ciągu ostatnich kilku lat (trochę przesadzam, ale niewiele się mylę). Nie znam tych nowych reprezentantów, bo i skąd skoro liga robi wszystko, ażebym się nią nie interesował, tym niemniej odniosłem wrażenie, że ten skład Fornalika chce grać ze sobą.
    A teraz o blamażu organizatorów dzisiejszego meczu. Oglądam mecze lig europejskich, LM i LE, podczas których występują obfite opady deszczu (czasami wręcz leje), ale jeszcze się tam nie zdarzyła przemiana boiska w basen do gry w piłkę wodną. Jak to jest możliwe (pytanie retoryczne), że takie sobie opady deszczu (15 l/m2) rozłożone w czasie zalały najnowocześniejszy drenaż (tak twierdziła rzeczniczka NCS)? Co by się działo podczas ME, gdyby w Warszawie wystąpiła podobne ulewa (oberwanie chmury)jak w trakcie meczu rozgrywanym na Ukrainie? W jakim celu wydano setki milionów złotych na największy „parasol” nad stadionem w Europie? Czy ktoś z odpowiedzialnych za organizację tego meczu sprawdzał prognozę pogody?
    Pominę tu kwestę czysto propagandową, ukazującą Polskę po raz kolejny jako kraj przygłupów bez własnego zdania i woli, albo co gorsza idiotów, którzy nie radzą sobie z rzęsistym deszczem.
    Dla mnie na czoło wybija się jednak lekceważenie widzów (kibiców), którzy zapłacili za bilety po kilkaset złotych, a teraz niejeden został bez niczego (zgubił bilet, jutro musi być w pracy itd.). Cisną mi się na usta (palce) straszne obelgi, nie potrafię inaczej nazwać organizatorów odpowiedzialnych za ten skandal (pierwszy raz w życiu coś takiego widziałem).

  2. Witam na początku.
    Śleper – to jest nas dwoje. Ja też przysięgałam niemalże, że nie spojrzę już na „kopaczy”. Nie wyszło choć się starałam.
    Ale muszę przyznać, że nie żałuję, bo (szczególnie jak na naszą drużynę) poziom bardzo przyzwoity.

    Autor pisze: „Podobno Paweł Wszołek jest silny jak tur i nie boi się żadnego przeciwnika.”
    Przyznam, że o d razu skojarzyło mi się to z fragmentem felietonu Ludwika Stommy na łamach POLITYKI, brzmiącym mniej więcej tak:
    „Jacek Krzynówek, zawodnik o sile bawołu i takimż niestety umyśle.”

    Pozdrawiam
    Renata

css.php