Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

13.09.2012
czwartek

Piłkowstręt

13 września 2012, czwartek,

Od pewnego czasu – jakoś tak od EURO – cierpię na chorobę zwaną piłkowstrętem. Objawy  nasilają się w przypadkach  kontaktu z polską piłką nożną. Nie musi być nawet bezpośredni. Zaraza przenosi się na przykład drogą telewizyjną. Pogorszenie następuje również pod wpływem prasy, szczególnie po ligowych kolejkach, ale także po międzynarodowych kontaktach drużyn i reprezentacji.

Tak jest po ostatniej potyczce we Wrocławiu z Mołdawią. Tym razem telewizja starała się zadbać o moje zdrowie i – jak to się mówi – nie zainstalowała swoich kamer wokół boiska. Pay per view nie używam, więc czekałem na przebieg wypadków w miarę spokojnie. Nic z tego. I tak mnie dopadło.

Nie jest ze mną dobrze, jeżeli objawy niechęci do futbolówki nie ustępują, nawet po zwycięstwach. A przecież w mistrzowskich eliminacjach po czarnogórskim remisie daliśmy radę Mołdawianom. Ci, którzy byli i widzieli sprawozdają, że trzy punkty są, ale  kopaliśmy dość beznadziejnie. Tymczasem Jerzy Engel, jeden z poprzedników obecnego trenera kadry, patrzy kibicom w oczy i wygłasza ekspercką opinię: „ Jestem przekonany, że gdybyśmy musieli z Mołdawią wygrać wysoko, zrobilibyśmy to”.  Wynika z tego, że ,dajmy na to w mistrzostwach Europy, nie musieliśmy wygrać z Czechami. Bo gdybyśmy musieli, to …  Zimny okład to minimum po takiej myśli.  Na nic się zdał kolejny wytrysk optymizmu zasłużonego trenera w sprawie październikowej gry z Anglią. „…możemy ją pokonać.” – przeczytałem  w „ Przeglądzie Sportowym” czarno na białym. Właściwie racja. Zakazu nie ma.

Za to Andrzej Juskowiak , który wypowiedział się po sąsiedzku, idzie w przeciwnym kierunku. „ Czy przypadkiem nie dotarliśmy do granicy ? Może z tej kadry nie da się już nic więcej wykrzesać ? Niewykluczone, że w najbliższych latach musimy się przyzwyczaić  do obecnego poziomu reprezentacji, niezależnie od tego, kto będzie ją prowadził.”  I od razu zaczęły męczyć mnie koszmary, w których słowa Juskowiaka się sprawdzają, a ja zaczepiam różnych fachowców i pytam: najbliższe lata, to znaczy ile ? Pięć ? Dziesięć ?

Co na to doktor, przepraszam, trener Fornalik ? O dziwo potrafi odrobinę zmniejszyć u mnie objawy tytułowej jednostki chorobowej. Szybko stracił  wiarę w Smudową opowiastkę o tym, że przekazuje jedenastkę gotową do sięgania po wielkie cele. Wysyła powołania do nowych ludzi, reaguje na przebieg zdarzeń na boisku, słucha się go bez ataków niechęci. Czy to wystarczy ? Zapamiętałem niedawne słowa Jerzego Dudka. Sens był taki, że teraz, gdy nowy trener nie ma oszałamiającego dorobku i  międzynarodowej pozycji, zawodnicy muszą wziąć na siebie większą odpowiedzialność, na boisku i poza nim, jeżeli im naprawdę zależy. Brakuje Dudka przy reprezentacji, choćby po to, by spuszczać powietrze z takiego Lewandowskiego, czy Błaszczykowskiego. Chodzą słuchy, żeby się to przydało. A wtedy może łatwiej byłoby mi się uporać  z przypadłością, do której się przyznałem. Bo Andrzej Juskowiak nie zabił we mnie do końca wiary w trochę lepszy los polskiej piłki.

 

 

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Na polski futbol męski chwilowo /na jakieś dwadzieścia lat/ musimy położyć krzyżyk. Taka karma i koniec. Trzeba postawić na żeńską piłkę nożną. To dyscyplina w świecie nieźle rozwinięta, u nas też da się jeszcze to zrobić zanim zawodniczki się zmanierują. A jak one pięknie biegają, jakie są ambitne na boisku. To się da oglądać.

  2. ktoś po Euro zapytał:a może w zorganizowanym Paraeuro (na wzór Paraolimpiady) mielibyśmy szanse? (może zamiast różańca,trener w kieszeni powinien nosić brelok z piłką?)

  3. Problem jest poważny i nie da się go zlikwidować zwykłą zmianą trenera czy prezesa PZPN-u. W reprezentacji moim zdaniem połowa zawodników nie nadaje się do takiej gry która przynosiła by nam jakąś satysfakcję, punkty czy wzrost w rankingu. Problem leży w cechach psychiki zawodników które paraliżują ich grę. Sprawiają że jest ona rwana, bez wypracowanej myśli, przypadkowa, problemy z kondycją, z celnymi strzałami, z podaniami. Jeśli mówić o czyjejś winie to zawsze jest to wina szkoleniowców. Selekcja powinna przebiegać od strony posiadanych cech walki -najogólniej mówiąc. Kto ich nie posiada – do widzenia. Jest tyle innych zajęć. Wynik z Mołdawią wymęczony, trochę przypadkowy. To jest drużyna która nie nadaje się na mistrzostwa świata ponieważ znów będzie wstyd.
    Zatem rewolucja w selekcji zawodników. To nieprawda że ich nie ma. Tylko na czele powinien stać ktoś z wizją oraz wiedzą jak ją zrealizować. Powinien być takim trochę guru ze zdaniem którego nie dyskutuje się. Prochu wymyślać nie trzeba. Prawie w całej Europie ten system jest stosowany i sprawdza się.

  4. u mnie to samo;
    moj psychoanalityk twierdzi, ze czas na urlop;
    co tez, niniejszym, czynie 😉

  5. @pocztowka z urlopu:
    pozwolilem sobie jednak na partyjke; tym razem polo i kajakiem;
    juz po sezonie, wiec tylko raz mnie podtopili i ogolnie milo bylo…
    ale do powrotu na stadion to jeszcze daleko

css.php