Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

26.08.2012
niedziela

Poolimpijskie zakwasy

26 sierpnia 2012, niedziela,

Po krótkiej przerwie wracam na blogowe boisko, na którym jakiś czas temu domagałem się od premiera zabrania głosu w sprawie naszych sportowych wyczynów w Londynie.  Kilku komentatorów „Szczęściarza Tuska”  poinstruowało mnie , że adresat nie ten. „ Co ma premier do Olimpiady ?” pyta na przykład el, jan wysyła mnie do gimnazjum, a jerzy podsuwa inne adresy – prezesów związków sportowych (jasne, że warto skorzystać).  Andrzej52 też szuka winy gdzie indziej. Śleper po bojowym „przestańmy jojczyć”  wstydzi się tylko za tych reprezentantów, którzy  nie walczyli „należycie”.  Tu pełna zgoda. Właśnie w tych momentach się wstydziłem. Niestety z krótkimi przerwami wstyd (a i złość)  towarzyszył mi przez kilkanaście londyńskich dni. Paweł Słomiński, szef Klubu Polska  zauważył jeden z aspektów tego problemu. Zdaniem wieloletniego opiekuna Otylii Jędrzejczak, poza grupą znakomitych ludzi, „jest też kilku takich, którzy odcinają kupony od sławy na żywca, na oczach wszystkich”. Wydawałoby się, że chociaż tego można by uniknąć, ale okazało się, że nie.

Ostatni raz przyczepię się do Donalda Tuska. Rozumiem, że robienie sobie fotek ze zwycięzcami i rekordzistami to zadanie premiera, zaś komentowania porażek w zakresie obowiązków nie ma. I to jest jasne postawienie sprawy. Ja to rozumiem, ale muszę jeszcze nad sobą popracować, żeby taki punkt widzenia przyjąć za swój. Jestem zwolennikiem brania spraw w swoje ręce, lecz nie tak radykalnie.

Na niższych szczeblach, choć anemicznie,  dyskusja jednak się toczy. Jedni sięgnęli do mizerii lekcji wychowania fizycznego i  nagminnego braku uprawiania czegokolwiek. Inni zastanawiają się nad skutecznym sposobem wyłuskiwania talentów i prowadzeniem ich za rączkę na olimpijskie podia. Do tych drugich należy na przykład były wioślarz Andrzej Krzepiński, który poprzez swoją Akademię Drogi Sportowej chce naukowo szukać talentów do konkretnych sportów. System testów jest bardzo ciekawy i miejmy nadzieję bezbłędnie będzie wskazywał nowego Tomasza Majewskiego czy nawet Konrada Czerniaka. Ale jedną wadę ma na pewno. Ostateczne badanie organizmu( geny, biochemia) kosztuje kilka tysięcy złotych, a przecież nie chodzi chyba o szukanie zdolnych dzieci wyłącznie w zamożnych rodzinach.

Powszechność i wyczyn. Ośmielam się podtrzymać opinię, że w obu kwestiach państwo musi mieć swoje zdanie , chcieć do niego przekonać i skorzystać z dostępnych narzędzi, czyli również wydać sporo pieniędzy, tyle że rozsądniej. Czy byłby sukces Brytyjczyków bez ich sposobu organizacji i finansowania sportu ?  Szesnaście lat temu w Atlancie uzbierali ledwie piętnaście medali.  Czy osiągnięcia  Australijczyków wzięły się z hasania za kangurami ?

Nie rozgrzeszam rodziców, którzy lekką ręką podpisują zwolnienia z wuefu, żeby się dzieci nie spociły. Ale czy wobec tego można tylko poprosić takiego na przykład tatusia, żeby się posunął na kanapie przed telewizorem i wspólnie, sącząc piwo, narzekać na brak medali ? Nie mogę też rozgrzeszyć  polityków, którzy chętnie zakładają na szyje szaliki z napisem Polska, przebiegną się nawet po boisku w jakimś zbożnym celu, ale następnego dnia skarżą się tylko na zakwasy w swoich kończynach, zamiast spróbować usunąć zakwasy polskiego sportu.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Czytajac panski blog zastanawia mnie
    ostatnia moda (wielu blogowiczow) na przekonywanie, ze rzad nie ma wplywu i nie ponosi odpowiedzialnosci za kolejna dziedzine zycia spolecznego.

    Otoz juz wiemy, ze Tusk (symbolicznie jako szef rzadu):

    – nie ponosi odpowiedzialnosci za wyniki sportowcow (ale chetnie zjadl sniadania z siatkarzami po zdobyciu Pucharu Swiata).

    – Nie ponosi odpowiedzialnosci za ekonomie bo tu sa wazne swiatowe trendy boomy i kryzysy.

    – Nic mu do bankrutujacych firm budowlanych, ktore wdaly sie w panstwowe inwestycje infrastrukturalne – sami sobie winni jak pospieszyl z pomoca Tuskowi Balcerowicz.

    – Nie odpowiada za stan sluzby zdrowia bo to zaniechania kilkudziesieciu lat…

    – Armia sie sypie bo to wina wojskowych.

    – Aber Gold prosperuje po to wina naiwnych i chciwych Polakow a prokuratorzy, ktorzy do tego dopusili do kretyni.
    itd itd. mozna przytaczac setki przykladowi zaczynamy sie do tego jak widac przyzwyczajac.

    Rzad sobie rzadzi i co druga zlotowka przechodzi przez rece administracji ale odpowiedzialnosci nie ma za nic.
    Zawsze ktos inny jest winny.
    Albo szef BOR-u, albo zle regulacje ale najczesciej nieudane spoleczenstwo.
    RZAD NIGDY!

    Otoz jest powszechnie uznane, ze wyniki sportowe sa emanacja stanu danego panstwa.
    Wiaze sie to zarowno z niezwykle wazna promocja danego kraju jak i powinno sie wiazac ze stanem usportowienia (czytaj zdrowia) spoleczenstwa.

    Wiedza o tym tacy „frajerzy” jak Brytyjczycy, Francuzi, Hiszpanie i Australijczycy.
    Wiedza o tym Chinczycy (choc realizuja to winny sposob).

    Wszedzie tam „frajerskie rzady” staraja sie efektywnie by sportowcy jak najlepiej reprezentowali ich kraj na swiecie bo to wazne.
    Wyczynowi sportowcy staja sie inspiracja dla mlodych.
    Sa chodzaca (lub szybko biegnaca, skaczaca itd) reklama kraju.

    Tylko nasz „Nowoczesny” rzad ma jak w kazdej innej dziedzinie pelnic jedynie role obserwatora bo:
    – To zwiazki sportowe
    – bo ludzie leniwi
    – bo i tak dalej.

    A ministerstwo sportu przeciez jest i premier na czele rzadu tez!
    Jeszcze jakby wczoraj „najwybitniejszy dziennikarz III RP” niejaki Lis pisal, ze losy Tuska i rzadu zaleza od naszych pilkarzy na Euro … (przesada – ale?)
    No coz – teraz ciszaaaa…

    Sytuacja w polskim sporcie – pogoraszajaca sie wyraznie z roku na rok jest obrazem upadajacego, niefektywnego panstwa i jego zamierajacej roli w aktywnym ksztaltowaniu zycia publicznego.

    Zadziwia jedynie jak to mozliwe skoro jeszcze w 1989 roku Jaruzelski potrzebowal 150 tysiecy urzednikow by rzadzic zdalnie sterowana gospodarka planowana – dzis Tusk potrzebuje ponad 4 wiecej stanowisk by dac sobie rade z panstwem o ekonomii podobno wolnorynkowej.

    Zle sie dzieje w panstwie polskim!

    Dla mnie symbolem tego jest Agnieszka kasa Radwanska – chorazy(!) reprezentujacy polska reprezentacje na Olimpiadzie, ktora po przerznieciu pierwszego meczu ma gleboko w powazniu kolegow i reprezentacje bo w nastepny turnieju jest szmal do zarobienia…
    Byc moze nie ma sie co dziwic bo przeciez by osiagnac cos w tenisie musiala w mlodosci wyjechac do…Niemiec by trenowac za pieniadze z zastawionego przez rodzicow domu.
    Albo zloty medalista Zielinski obracajac w reku zloty krazek publicznie zastanawia sie czy nie bardziej oplacaloby sie reprezentowac Niemcy!

    Jak pan taki kram.
    I nie wiem jakie wysilki pijarowskie PO nie przekonaja mnie , ze ryba psuje sie od ogona…

css.php