Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

12.06.2012
wtorek

Remis a cieszy

12 czerwca 2012, wtorek,

Marzenie Franciszka Smudy – nie przegrać -spełniło się. Prawdopodobnie o tym samym marzyło wielu kibiców, bo za moim oknem tuż po meczu pokazały się sztuczne ognie. Po jeden do jednego z Rosją wiadomo przynajmniej, że ostatni mecz w grupie nie będzie jak w poprzednich kilku imprezach meczem  wyłącznie o honor. Będzie meczem o wszystko. To duży postęp. Tym bardziej, że zespół Smudy przekazał nam kilka pozytywnych komunikatów. Może się co prawda jeszcze zdarzyć, że po remisie z Czechami  jako niepokonani  nie wyjdziemy z grupy, ale zaczynam wierzyć w dobre wieści z Wrocławia za kilka dni.

A przyznam się, że byłem człowiekiem małej wiary. Tymczasem rzeczywiście może być  tak, jak powiedział po meczu Przemysław Tytoń: „ Każdy mecz buduje nas jako zespół”. I to jest naprawdę dobra wiadomość. Bo przecież  nie było łatwo odbudować się po bardzo dziwnej grze z Grekami. Zbigniew Boniek, który dzięki temu, że nigdy nie miał kompleksów osiągnął tak wiele w swoim zawodzie, udowadniał, że wśród Rosjan nie ma takich mistrzów, przed którymi należałoby klękać i prosić o niski wymiar kary. Co ciekawe, Polacy zachowywali się tak, jakby mieli taką samą opinię jak Boniek. Wiary w swoje siły starczyło do remisu. Dobre i to.

Naprawdę dobrą wieścią jest to, że na Stadionie Narodowym zobaczyliśmy dobrze zorganizowany polski zespół. Tym razem trener Smuda wyciągnął prawidłowe wnioski zarówno  z gry z Grekami, jak i demolki, którą Rosjanie urządzili Czechom.  Co prawda z jednej strony nie przyznawał się do błędów popełnionych w poprzedni piątek, ale z drugiej strony podjął kilka trafnych decyzji taktycznych i personalnych. Oprócz chwalonego Dariusza Dudki dał też pograć Adrianowi Mierzejewskiemu, a ten nie zawiódł. Pojawił się też Adam Matuszczyk, którego nikt się nie spodziewał. No i w ostatniej chwili Paweł Brożek, który miał szansę dotknąć piłkę raz, ale skutecznie. Niestety, nie udało się. Brożek zamienił  Ludovica Obraniaka, który uwierzył najwyraźniej w to, że jest gwiazdą, bo był bardzo niezadowolony z decyzji trenera. Mam nadzieję, że ktoś szybko pomoże mu zejść na ziemię.

Graliśmy cierpliwie. Nie rzuciliśmy się na oślep do ataku. Ciekawe, że liczba okazji strzeleckich nie była przy tej taktyce wcale mała. Co prawda samotnik w ataku Robert Lewandowski musiał często użerać się z kilkoma Rosjanami na raz, ale coś za coś. Za to pewniej było po naszej stronie boiska.  Po raz pierwszy od długiego czasu obrońcy nie powodowali skoków ciśnienia. A coraz pewniejszy Sebastian Boenisch z radości zaczął nawet udzielać wywiadów po polsku.

Teraz czas na Czechów, którzy początkowo mocno postraszyli błyskawicznymi dwoma golami wbitymi Grekom, ale później było trochę tak, jak kilka dni temu w Warszawie. Mieli szczęście, że Grecy wpakowali piłkę do bramki tylko raz. Jeśli faktycznie jest tak, że wydolność Polaków będzie optymalna, to może jednak dla naszej ekipy Euro nie skończy się po pierwszych ośmiu dniach.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Nie jestem fanem piłko nożnej, ale nie wypadało nie oglądać takiego meczu. Transmisja była tylko w TVP1. Nie wiem jak inni, ale najpierw do maksimum wyciszyłem głos, ale gdy sprawozdawca porównał ranę na nodze zawodnika i krwawienie do Wisły płynącej w pobliżu stadionu, nie wytrzymałem i na 30 minut przełączyłem się na jakiś film.
    Po tej przerwie był już inny sprawozdawca.
    Współczuję fanom, którzy musieli tego słuchać.

    Pozdrawiam kibiców. Mam nadzieję, że we Wrocławiu będzie ktoś mądrzejszy.

  2. Czyżbym musiał po latach wrócić do kibicowania piłkarzom? Ostatni raz na meczu byłem gdy Sybis zdobywał mistrzostwo Polski a jego klubem był nie wrocławski a wojskowy KS. Wtedy Sybis zajął w moim nastoletnim sercu miejsce Szurkowskiego, też miejscowego bohatera.

  3. no i prosze, od ziarnka do ziarnka…
    a burd tez nie bylo specjalnie;
    kierunek danzig.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Też zaczynam wierzyć, że zawodnicy skompletowani przez Smudę zaczynają powoli tworzyć zespół, choć wybryk Obraniaka jakby tego nie potwierdzał. Całe szczęście, że piłkarze w tym drugim meczu pokazali dobre przygotowanie fizyczne, bo już pewnie były gdzieś gotowe komentarze o nieludzkich treningach podczas krótkiego zgrupowania. Może będzie z nimi tak jak z Justyną Kowalczyk, która dopiero po kilku biegach dochodzi do swojej zwykłej formy. Jeśli tak będzie, to możemy myśleć nawet o dojściu do półfinałów i teraz już wiem, że dostałem bzika. Ale jak już na tym blogu napisałem, przeciwników możemy pokonać, wypuszczając z nich ostatnie tchnienie, muszą się słaniać na nogach i tylko należy to wykorzystać (z Rosjanami niestety do tego nie doszło).
    Najfajniejsze jest to, że wszystkie zespoły z naszej grupy grają ostatnie mecze o wszystko, nikt sobie niczego nie zagwarantował i musi gryźć ziemię do ostatniego gwizdka.
    Kto wygra? Polska i Grecja moim mili, jo wom godom.
    Pyrsk!

  6. „A coraz pewniejszy Sebastian Boenisch z radości zaczął nawet udzielać wywiadów po polsku.” :)) haha dobre

    a co do meczu to też byłam co najmniej sceptyczna, a kiedy zaczęli grać wstąpiła we mnie jakaś dziwna nadzieja, że wszystko się może zdarzyć
    Polacy zagrali naprawdę dobry mecz, ich postawa mnie absolutnie zaskoczyła pozytywnie oczywiście i oby tak dalej!

  7. Co mnie dzisiaj zaskoczyło:
    1. Niewyobrażalna i niemożliwa wręcz (gdyby to nie były fakty) niemoc Ronaldo, popisowa demonstracja tego, jak napastnik nie powinien się zachować w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Wybaczam mu to, ponieważ w całym meczu nie stał w oczekiwaniu piłki na połowie przeciwnika (chwalony Lewandowski tak właśnie się zachowywał), a przy trzecim zwycięskim golu jego drużyny, popłakał się ze szczęścia.
    2. Totalny brak ognia w zespole holenderskim, nikomu na niczym nie zależało prawie przez całe spotkanie. Pomarańcze szans już praktycznie nie mają, poza hipotetycznym zwycięstwem nad Portugalią (w to nie wierzę) i jednoczesną porażką Duńczyków z Niemcami. Ciekawszy wariat jest jednak gdy Niemcy przegrają z Danią, a Portugalczycy pokonają Holendrów (to prawie pewne), a wtedy trzy drużyny będą miały po 6 punktów.

    Z naszej zagrody w pomeczowych komentarzach z licznych ust dziennikarstwa sportowego i zwykłych komentatorów zawodowych i niezawodowych, dało się wychwycić wątek zmniejszania Smudy. (Zaraz o tym będzie, chwileczkę). Ci wszyscy „obiektywni”, po wygranej z Czechami uwieszą się Francowi za portki (nie żeby je ściągnąć) i będą go ciągnąć w czeluść polskiego piekiełka zawiści bezinteresownej. Na wypadek porażki scenariusz malkontentów był gotowy, ponieważ taki kmiot Francik, nie posiadający elementarnej umiejętności ubierania myśli w słowa (tu trzeba dodać, polskie słowa), nie mógł nic lepszego zrobić, jak dać dupy i ośmieszyć polski NARÓD.
    (Teraz o tym). Wariant drugi będzie obfitował w przecenianie sztabu Smudy, przy jednoczesnym milczeniu, kto tą drużynę skompletował i przekonał do zwycięstw (oczywiście dzisiaj jeszcze nic mi o nich nie wiadomo). Początki tego drugiego wariantu dało się już usłyszeć po zremisowanym meczu z Rosją. Jeden śmiałek rzekł nawet w komentarzu, że nareszcie trener posłuchał kibiców i dokonał w drużynie słusznych zmian. Padłem po tym na kolana!!! (z kanapy leżąc).
    Pyrsk

  8. tak,sukces bedzie mial bardzo, bardzo wielu ojcow, zarowno z obszaru profanum, jak i sacrum.

  9. Faktycznie remis.
    Po słabej grze z Grekami w meczu z Rosją było o wiele lepiej. Tak więc 1:1 w sensie tego jak grał polski zespół. Mecz z Czechami powinien dać odpowiedź na pytanie czy faktycznie :„ Każdy mecz buduje nas jako zespół”. Oglądając, czytając i słuchając wiele komentarzy na temat bramki (ładnej) Jakuba Błaszczyykowskiego odnoszę wrażenie ,że stał się on kimś w rodzaju kapitana Wrony, zapewniając lądowanie ..na
    „brzuchu” polskiej jedenastce.

  10. Szewczenko, Ibrahimovic, teraz Pirlo – Milan najlepszy

  11. pieknie pan wyglada panie matulak, im dluzej sie przygladam,
    tym piekniej.

  12. Tak jakech godoł, awansowali Grecy!!! Ale, ale niestety w stosunku do naszych pomyliłem się, przegrali po 20 minutach pierwszej połowy świetnej gry. Jakim cudem Czesi przegrali z Rosjanami 4:1, co ocierało się już o wynik poniżający przeciwnika (więcej jest już ośmieszeniem).
    Co dalej z polską piłką?
    Pozdro

  13. pozytywnie rzecz biorac:
    jesli jeszcze ukraina wyleci, to przynajmniej wiekszych zadym juz nie bedzie…

css.php