Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka Dogrywki - Sportowy blog Krzysztofa Matlaka

10.06.2012
niedziela

Potrzeba cudu nad Wisłą

10 czerwca 2012, niedziela,

Po meczu z Grekami najbardziej wystraszył mnie komentarz Vicente dl Bosque. Trener hiszpańskich mistrzów świata powiedział, że gra Polaków pozytywnie go zaskoczyła. No i byłoby dobrze, gdyby nie dodał, że tak czy siak Grecy byli lepsi. To czego Hiszpan spodziewał się po naszych ? Czegoś w rodzaju zero do sześciu naszych z Hiszpanią przed ostatnim Mundialem ? Jeśli komplemenciarz Vicente nie myli się w ocenie polskich możliwości, to lepiej od razu zacznę kibicować innym ekipom, żeby było co robić po 16 czerwca, czyli ostatniej eliminacyjnej grze z Czechami.

Może na przykład warto trzymać kciuki za Duńczyków. Wczoraj stanęli przeciwko Holendrom i w nosie mieli papierowe rachunki, według których nie mają szans w swojej grupie śmierci, którą, przypominam, uzupełniają Niemcy i Portugalczycy. Patrzyłem z sympatią na Duńczyków nie dlatego, że w Holandii nie lubią podobno naszych. Otóż patrząc na skład zespołu trenera  Mortena Olsena (od 12 lat na tym samym miejscu !) nie widzę samych tuzów. Wielu na co dzień  kopie w zupełnie przeciętnych drużynach. Nie wiem czy pod tym względem porównanie z Polakami wypadłoby na korzyść Duńczyków. A jednak chyba nikt nie powiedział, że z Pomarańczowym dokopali z powodu nadzwyczajnego szczęścia.

Kibicuję Duńczykom również za to, co zrobili dwadzieścia lat temu.  Z marszu zastąpili wykluczoną Jugosławię i zostali mistrzami, a ja widziałem na własne oczy ich pierwszy krok do tego celu. Stałem (wtedy jeszcze były miejsca stojące) na stadionie w Malmoe i oglądałem bezbramkowy remis z Anglikami. Nie było to zresztą porywające widowisko. Wczoraj może też nie były to szczyty możliwości, ale jakość gry była nieporównanie wyższa od polskiej inauguracji. Obie drużyny mądrze kierowane, świetnie zorganizowane. Gdybyśmy w obronie zachowywali się w połowie tak sensownie, jak Duńczycy, to  cieszylibyśmy się ze zwycięstwa. Holenderski emu coachowi Bertowi van Marvijkowi dostało się po porażce, tyle że on reagował na boiskowe wydarzenia. Może najlepszy strzelec Bundesligi Huntelaar powinien grać od początku, ale jednak dostał swoją szansę. Przy Smudzie nie miałby chyba szans … (a obiecałem sobie, że dam mu dzisiaj spokój).

Zwycięski mecz Niemców z Portugalczyków( jeden do zera) to był futbol dla koneserów. Stawiałem na naszych sąsiadów, chociaż znajomi Niemcy radzili obstawiać wygraną Portugalczyków, bo mieli pewne informacje o słabości rodaków. Dla mnie Portugalczycy to jakiś kosmos z Ronaldo i innymi graczami wartymi dziesiątki milionów euro.  Niemców natomiast mam oswojonych dzięki naszym w Borussi. Oglądam mecze w Bundeslidze i widzę, że Neuer, Gomez, Lahm to są tacy sami gracze jak Lewandowski, Błaszczykowski czy Piszczek. No może galaktyczny Oezil wyrasta ponad to towarzystwo, ale w sumie nie odczuwam zimnego potu na plecach przy czytaniu ich składu. Kto wie, może jednak na przekór faktom spotkamy się z nimi w ćwierćfinale ?

Cuda się zdarzają. Tym bardziej, że kardynał Dziwisz ujawnił, iż  naszemu Przemysławowi Tytoniowi w obronie karnego pomógł Jan Paweł II. Czcigodny księże kardynale, bardzo proszę o zintensyfikowanie kontaktów z naszym papieżem przed starciem z Rosją. Dobrze byłoby objąć opieką nie tylko natchnionego Tytonia, ale i resztę zespołu. I sztab trenerski także. Cud nad Wisłą, jak pisze zezem, byłby wręcz pożądany.

Jeśli już jesteśmy przy tematyce nadprzyrodzonej, to bardzo się ucieszyłem, gdy po opublikowaniu przed północą 8 czerwca wpisu pod tytułem Niebo – piekło – czyściec, następnego dnia zobaczyłem w „ Gazecie Wyborczej” czołówkowy tytuł sportowego dodatku: Niebo. Piekło. Czyściec.

A oto odpowiedzi na niektóre komentarze, które pojawiły się pod moimi wpisami (za wszystkie bardzo dziękuję!):

niemowa nie widzi nas w ćwierćfinale. Zostawmy sobie uchyloną furtkę do awansu, przynajmniej do wtorku. Tym bardziej, że byk „ma dziwne uczucie”, że Polska wyjdzie z grupy i nie wie tylko co dalej. Jestem za wyjściem z grupy, choć zbyt wielu racjonalnych argumentów nie znajduję. Może jednak  zamiast argumentów wystarczą moce nadprzyrodzone . zezem wzdycha do cudu nad Wisłą Anno 2012. Śleper także pisze o pilnej potrzebie cudu. Zważywszy na kontakty kardynała Dziwisza, wszystko jest możliwe. Witold dopuszcza możliwość wyciągnięcia wniosków. Mówiąc szczerze, boję się o tę umiejętność uczenia się na błędach. Co do odmiany słowa mecz. Boję się wypowiadać na tematy językowe zganiony jakiś czas temu przez Tomasza za naigrywanie się ze słowa ministra. Ale Witoldzie nie odpuścilibyśmy miłosiernie owych „meczy”, gdyby okazały się zwycięskie ? Roman Randt wkręca mnie prostego sportowego blogera w politykę. Nie wiem czy poprawiłoby coś, gdybym następnym razem napisał o Rosjanach, że nie mają kilku Lewandowskich. Dobrze, że znalazł się Czaro, który uświadomił mi niebezpieczeństwa wynikajże z pisania pochwał pod adresem rosyjskiej sbornej. Polityki od sportu nie oddziela też Wojciech, który widzi ścisłą zależność między polskimi wynikami na Euro a losem rządu Tuska. Mina premiera po niewzycięskim remisie z Grecją dużo mówiła. I wreszcie przepraszam el , jeśli sprawiłem na nim wrażenie wszystkowiedzącego. Nie chciałem. Co do Wojciecha Szczęsnego, to poprosiłbym ewentualnie o analizę jego zachowania przy golu. Moim zdaniem powinien zostać na linii. I, zdaniem więcej wiedzących ode mnie, np. Ślepera, pomylił się w tej sytuacji.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 18

Dodaj komentarz »
  1. @Gospodarz blogu
    ……………………………………………………………………………………..
    Z kolei ja grą zespołu niemieckiego nie byłem zachwycony. Moim zdaniem Portugalczycy byli technicznie lepsi i mecz mógłby się zakończyć inaczej. Mógłby… Ale jak mówi porzekadło – piłka jest okrągła. Jak w przypadku napierających Holendrów wygrali Duńczycy. Faktem jest ,że też grali bardziej „przytomnie” niż Polacy.

  2. @ gospodarz:
    prosze sie nie łudzic, w danii tez polakow sie nie kocha, ale lepiej sobie z nimi radzi!
    w cuda nie wierze, ale jak juz, u pani paradowskiej, wspomniałem,
    piłem kawe z platinim.

  3. oczywiscie przeginam…
    platini stal dwa stoliki dalej, ale kawe pilismy ta sama 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. mon dieu! przepraszam za moj polski!

  6. Prześwietni Hiszpanie wkurzyli się dopiero gdy stracili bramkę, ożywili się na 5 minut (w 3-ciej po utracie gola wyrównali), po czym powrócili do stylu Barcelony (powoli się to już wyczerpuje). Gra się znowu ożywiła, gdy na boisko wszedł Fernando Torrez, który nie wykorzystał trzech stuprocentowych sytuacji. Włosi powinni mecz wygrać, ale jak to zwykle bywa, szczęście nie zawsze stoi przy lepszych. Defenzywa włoskiej drużyny broniła dostępu do bramki łudząco podobnie jak Chelsea Londyn przeciw FC Barcelona w LM. Gra atakiem pozycyjnym, nawet najlepiej wyszkolonymi piłkarzami z kiepskimi warunkami fizycznymi została rozpracowana ( wypychanie napastników na skrzydła, skoncentrowana obrona w centrum pola karnego) i coś zaczynam wątpić w sukces drużyny del Bosque. No cóż, nic nie trawa wiecznie.
    Drugi mecz Irlandia vs Chorwacja był taki sobie i choć strzelono w nim aż cztery gole, to jakoś mnie nie porwał. Chorwaci pokazali determinację, byli szybsi i przy podobnych Irlandczykom umiejętnościach, mecz musieli wygrać.
    Irlandzkiemu bramkarzowi nie pomogła nawet fiolka ze święconą wodą w bramce, więc sami widzicie, że to nie pomaga, a kto wie, czy wręcz nie szkodzi. Dziwisz niech się modli, byle robił to cichutko i nie rozgłaszał, bo nasi też przed wejściem na boisko i tak chcą zwrócić uwagę wszechmogącego, a jak się dowiedzą o takich kontaktach jakie ma biskup, to mogą nie dołożyć się do cudu.
    Pozdro

  7. fiolka? w bramce?
    nic dziwnego, ze zastrzelili kennedy´ego…

  8. Rosjanie mistrzami Europy ! We wtorek najnizszy wymiar kary to bedzie 0:5. Polecimy tam, gdzie nasze miejsce, czyli w niebyt.

  9. Francisek Smóda 10 czerwca o godz. 22:47
    Dawno, dawno temu miałem w szkole podstawowej kolegę niezłego w kopanie piłki i na dobitkę szkolnego prymusa, który zawsze typował przegraną naszych drużyn (klubowych, reprezentacji). Typy mu się zgadzały w 50%, ale jak już trafił, wołaliśmy za nim: a niy godołech!!! (w wolnym tłumaczeniu: a nie mówiłem!!). Za to, że był taki nieznośny, został starym kawalerem, bo któraż panna zdzierżyłaby prymusa i proroka w jednej osobie. A jak tam u ciebie @Francisku?
    Osobiście optymistą nie jestem, ale nie przewiduję wielkiego wstydu.
    Pozdro

  10. A ja piłem z Bonkiem, Figo i Van Bastenem Tyskacza na piątym stadnionie. Co tam kawa z Platinim 😀

    A co do tematu, to Rosjanie mają solidną piłkę, ale nie jestem pewien czy mają receptę na nasz zespół. Po meczu z Grecją jesteśmy oceniani jako jedna z najsłabszych drużyn, ale pamiętajmy że Grecy to trudny przeciwnik, który ciągle gra defensywą i wyczekuje na okazję. Patrząc wstecz, Rosjanie zawsze mieli problem, pewną blokadę przed Polakami. W tym cała nasza nadzieja.

  11. Szewa zawstydził Ibrę 2:1 dla Ukrainy. Brawo!
    Kto to powiedział, że Szwedzi i Ukraińcy będą paszą dla Anglików i Francuzów?
    Po obejrzeniu obydwu meczy, szacuję równe szanse dla każdej z drużyn, nawet dla przegranych w dzisiejszym meczu Szwedów.

    Wracam do Szczęsnego. Uważam, że bez względu na wyniki w dwóch pozostałych meczach, Smuda nie wystawi już Szczęsnego do bramki. Pierwszy wariant przy przegranych jest chyba jasny dla każdego. W wariancie drugim, Tytoń będzie nowym bohaterem narodowym i chyba nikt sobie nie wyobraża, że po czymś takim będzie siedział na ławce zawodników rezerwowych. Co wy na to?
    Pozdro

  12. we wszystkim trzeba widziec cos pozytywnego:
    jesli przegramy to
    a) ja wreszcie rzuce palenie,
    b) rosyjski niedzwiedz moze bedzie nam przychylniejszy i byc moze odkreci wreszcie te rakiety(ktore wycelowal nie tylko na warszawe) w inna strone, a najlepiej wogole…

  13. Dobrze, tak trzeba Panie redaktorze.

  14. Wariant optymistyczny.
    Ach, gdyby tak kibice rosyjscy pomaszerowali z sierpami i mlotami, z portretami Stalina i Lenina na Stadion Narodowy, a potem nasze Orly dowalili im na murawie.
    Wariant tragiczny.
    Kibice rosyjscy maszeruja grzecznie na stadion, a potem…(nie, nie moge).

  15. dowalily zamiast dowalili

  16. @sleper:
    mam!
    a moze by tak, niepostrzezenie, umiescic jaka fiolke w bramce sbornej?

  17. Pilch stwierdził „kto nie widział ten będzie żył dłużej”.
    Po przerwie tylko Żonę pozostawiłem przed telewizorem.
    Na wszelki i zupełnie nie spodziewany przypadek.

  18. Slyszę z poddasza ,jak Żona krzyczy „musimy wygrac z Czechami !!!”
    Chyba nie jest dobrze….

  19. Francisek Smóda 10 czerwca o godz. 22:47
    No i co Francik, a niy godołech!!!
    @byku obyło się bez fiolki!!!
    Zwycięski remis z drużyną, która była groźna na papierze, a tu pod koniec spotkania słaniała się na nogach. Sam w to nie mogę uwierzyć, bo jak już pisałem, nie wróżyłem naszej drużynie sukcesu, ale też liczyłem, że wstydu nie przyniosą.
    Mecz rozegrali jak drużyna i mam nadzieję, że w następnym będzie jeszcze lepiej i mecz z Czechami wygrają.
    Pozdro

css.php