Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

9.07.2017
niedziela

Majka nie wygra Tour de France

9 lipca 2017, niedziela,

Zapatrzony w wimbledońską trawę trochę po łebkach śledziłem Tour de France.

Zresztą płaski początek wyścigu był po to, by tacy liderzy jak Rafał Majka nie stracili za dużo, zanim przyjdą góry. No i teraz, po dziewiątym etapie, nie wiadomo (w sobotę wieczorem), czy Polaka w ogóle zobaczę jeszcze na rowerze we Francji. A nawet jeżeli, korzystając z dnia przerwy, jakoś się pozbiera, to marzenia o podium w całym Tourze trzeba będzie odłożyć co najmniej do następnego lipca.

Podczas zjazdu na łeb na szyję Rafał Majka paskudnie się przewrócił. Nie tylko on. Jadący za nim wicelider Geraint Thomas wpadł na Majkę i ze złamanym obojczykiem pożegnał się z peletonem. Jakiś czas po tym zdarzeniu doszło do chyba jeszcze paskudniej wyglądającego upadku Richiego Porte. Kilka dni wcześniej inny świetny kolarz Mark Cavendish nie pozbierał się po starciu z Peterem Saganem, a ten ostatni – nie wiadomo, czy słusznie – został zdyskwalifikowany.

Rafał Majka rok temu w Rio cudem ominął przewracających się przed nim Nibalego i Henao i pomknął po medal. Tym razem szczęścia zabrakło. Na olimpijskiej trasie późniejszego medalistę mocno wsparł kolega z reprezentacji Michał Kwiatkowski.

Dzisiaj historia się powtórzyła. Gdyby nie były mistrz świata, Majka nie dotarłby chyba do mety etapu. Tym razem pomoc nie była taka oczywista. Panowie jadą przecież w konkurencyjnych zespołach. Kwiatkowski ze Sky ma przede wszystkim wspierać lidera grupy i wyścigu Chrisa Froome’a. Rafał na czele Bora Hansgrohe był do dzisiaj jednym z jego głównych rywali! Tym bardziej godna szacunku jest postawa Michała, który nie zostawił kolegi i pociągnął go za sobą aż do mety.

Przy okazji wczorajszych dość upiornie wyglądających wywrotek rozpoczęła się dyskusja nad decyzjami szefów Tour de France, którzy postanowili w tym roku, że do wyścigowych rozstrzygnięć dojdzie przede wszystkim podczas zjazdów, a nie wspinaczek. Kolarze ryzykują więc na potęgę. Bardzo oszczędnie korzystają z hamulców. No i czasami nie udaje się utrzymać na siodełku. Przy prędkości 80–90 km na godzinę każde zetknięcie z ziemią może skończyć się tragicznie. Ciekawe, czy złamane obojczyki skłonią do jakichś przemyśleń dyrektorów?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. „Majka nie wygra Tour de France”

    A Radwańska nie wygra Wimbledonu…

  2. Cóż, organizatorzy wpadli na pomysł, że można mieć jeszcze więcej ciastek – do dotychczas serwowanych szalonych sprintów na pomalowanych farbą zakrętach i wyniszczającej walki robotów na podjazdach dodali zjazd owych półprzytomnych ze zmęczenia robotów do mety (Francuzi nie są pierwsi, w Giro próbowano wprowadzić klasyfikację najlepszego zjazdowca). Efekt zobaczyliśmy i jest on zgodny z oczekiwaniami reklamodawców. Wywrotki oczywiście były zawsze i będą, jednakże nie pamiętam takiego stopnia rozwałki w pierwszej dziesiątce na jednym etapie. Zwróćcie uwagę, że tylko psim swędem na Porte’m nie wywrócił się Froome czy inny z faworytów. Tak jest i będzie jeszcze bardziej – świat już nie chce zapasów i judo na punkty, chce walk w klatkach, gdzie jest dużo krwi i wszystkie chwyty są dozwolone.

css.php