Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

30.05.2017
wtorek

Mały sukces, a cieszy

30 maja 2017, wtorek,

Kibicowanie w ostatnich miesiącach Agnieszce Radwańskiej wymaga poświęceń. Powiedzieć, że brakuje sukcesów, to nic nie powiedzieć. Dlatego trzeba korzystać z chwili i cieszyć się, że w paryskich wielkoszlemowych zawodach Radwańska jak burza przeszła pierwszą rundę.

To nic, że po drugiej stronie stała 20-letnia dziewczyna z rankingiem nr 208. Od pewnego czasu nie było przecież łatwych przeciwniczek dla Polki. Tym razem Fiona Ferro uzbierała raptem dwa gemy w całym meczu. Bardzo chciałem zobaczyć oznaki powrotu do normalności w tenisie Polki i zobaczyłem je, ale nie będę się rozpędzał z pochwałami, bo to jednak była mało reprezentatywna próbka.

Wszyscy się zresztą zastrzegają, że Roland Garros z powodu ceglanej nawierzchni kortów najmniej odpowiada Agnieszce. Czekam więc w miarę spokojnie i pogodzę się z każdym wynikiem. Tym bardziej że Dawid Celt – człowiek niewątpliwie najlepiej poinformowany – nie tryskał optymizmem przed Paryżem. Znacznie łatwiej o dobre wieści ma być podobno z Wimbledonu.

Swoją drogą trudno uwierzyć, że Radwańska nie opuściła żadnego z ostatnich 43 turniejów wielkoszlemowych. To przecież jedenaście lat! Jeśli się to sobie uświadomi, znaczniej łatwiej dopuścić myśl o chwilowym czy nawet dłuższym kryzysie lub nawet nieodwracalnym spadku w hierarchii WTA.

Do drugiej rundy przeszła też Magda Linette. Gdyby zrobiła jeszcze jeden krok, to byłoby duże osiągnięcie. Jej rzemieślniczy tenis nie daje wielkich nadziei na znaczące sukcesy, ale poznanianka powoli może się piąć do góry jeszcze przez dłuższy czas. Oby jak najwyżej.

Gdyby ktoś nie zauważył, to poinformuję, że w Paryżu był też Jerzy Janowicz. Nie postarał się za bardzo, żeby zabawić trochę dłużej. Wokół Janowicza zrobiło się cicho, bo to nie jest ten sam facet, który każdemu potrafił napędzić stracha. Wojciech Fibak radzi jednak, by nie skreślać go. No więc nie skreślam, ale robię to bez większego przekonania.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Kibicowanie w ostatnich miesiącach Agnieszce Radwańskiej wymaga poświęceń

    Nie poświęceń, a rozumienia, proszę szanownego Redaktora.
    I nie brania niczego za należne.
    I czytania, co piszą analitycy po nie-polsku (rekord utrzymywania się bez przerwy w pierwszej piętnastce WTA, rekord występowania w Szlemach, …)
    Pamiętajmy, że w szczycie małyszomanii każde 2. mce było porażką i apokalipsą (myśleliśmy, spodziewaliśmy się, nasze oczekiwania były…)
    A na szczytach nie ma łatwych i oczywistych występów, sukcesów.
    W razie drobnego zawodu można odreagować frustrację tym pilniejszym rowerowaniem, nartowaniem, tenisem, siłownią, matą w sypialni. W ten sposób nasz idol wygrywa ZAWSZE w nas 😎

    …Bo sama Agnieszka miejsce w historii i zabezpieczenie na starość ma już od lat…

  2. PS, dogrywka do tematu „nawierzchnie ziemne versus gwiazdy galaktyczne”:

    Australian provocateur Nick Kyrgios was asked after his first-round win what he dislikes about clay.
    ‘I don’t like running. That’s one thing,’ he replied. ‘I also don’t like how my shoes get dirty. When I’m back home I don’t really train that much on clay because it makes my car dirty, too.’

    Mała prowokacja, a cieszy! 😎 😉

  3. Zdecydowanie wolę takie „problemy” Radwańskiej, która, nawet jeśli nie wygra Szlema, to i tak zapisze się złotymi zgłoskami w historii polskiego tenisa (nie mówiąc o dawaniu radości stylem gry) od losu Roberta Kubicy, który był jednym z głównych kandydatów do tytułów mistrzowskich, a przez strasznego pecha (i chyba jednak własną lekkomyślność) stracił wszystko. Możemy tylko się domyślać, co by było gdyby. Do dzisiaj nie mogę tego przeboleć. Ale z drugiej strony, podziwiam silną psychikę, bo łatwo w takiej sytuacji pogrążyć się w rozpamiętywaniu, czasem z fatalnym skutkiem…Zaś tenisiści to mistrzowie szybkiego zapominania, z punktu na punkt. Agnieszka Radwańska musi dodatkowo radzić sobie z presją „narodowych” nadziei na wygraną w turnieju wielkoszlemowym. Ciągłymi pytaniami „kiedy?”. Wyparcie tego ze świadomości to też sztuka.

  4. Gatsby,
    dokładnie!
    Radość i satysfakcja z takiego a nie innego stylu gry Radwańskiej jest jeszcze większa, gdy uświadomimy sobie „ambasadorską” robotę w kręgach, które znają Polskę i Polaków przeważająco z „Polish jokes” przekleństw, awanturowania się we własnym gronie i z sąsiadami tudzież innych „siłowości na wyrost”.
    ➡ Konstatacja że w tym globalnym, milionerskim sporcie od tylu lat Polka bawi świat cerebralnością jej tenisa, niesamowitym przeglądem kortu, antycypacyjnym rozgrywaniem przeciwniczek, różnorodnością środków wyrazu, precyzją zagrań, … — to coś pięknego!
    Przy czym wśród owych przeciwniczek ma koleżanki, bryluje (jest słyszalna także poza kortem – choć zdarza się jej popełniać lapsusy większe i mniejsze, jak prawie każdemu).
    Że marzy o wygraniu Szlema i osiągnięciu Jedynki WTA? — Chyba każdy by marzył, trenując od dziecka i wiedząc, że ma pewne, duże możliwości.
    Że być może nie ma całej gamy środków uprawdopodabniających najwyższe laury?… I co z tego?…

    [Jakoś nie widać, by wszyscy, którzy wyżywają się na AR za zarobki, brak siły zagrywki, Szlema w życiorysie, itp, zabierali się już w tej minucie za trenowanie swych matek żon i kochanek* — kasa i sława leżą w obecnym damskim tenisie na ulicy, tylko podnieść, to takie proste (prawda?) 😆 ]

    …A wczoraj w Paryżu wszyscy Polacy wygrali. Ot drobna ciekawostka – jako, że to deble były, mieszańce narodowe – nikt poza statystykami nie zauważył zapewne…
    ___
    *o córkach nie wspominam, bo w stylu, w jakim wygłaszane są te pretensje dziennikarskie i kibicowskie nie widzę najmniejszych oznak talentu pedagogicznego 😛

  5. Tak, „Mały sukces, a cieszy”:

    Alizé Cornet def.Agnieszka Radwanska (POL) [9] 6-2 6-1…

    Przypomnijmy może, że Cornet to teraz czterdziesta trzecia zawodniczka list światowych…

    Ale wszystko to wymaga przecież „rozumienia, proszę szanownego Redaktora. I nie brania niczego za należne”.
    Bo przecież „na szczytach nie ma łatwych i oczywistych występów”…

    Drugi zabawny jegomość na tym blogu stwierdził: „Agnieszka Radwańska musi dodatkowo radzić sobie z presją „narodowych” nadziei na wygraną w turnieju wielkoszlemowym”.

    Wydaje mi się, że ostatnimi czasy to raczej „z presją „narodowych” nadziei na” awans do czwartej rundy „w turnieju wielkoszlemowym”. Już o ćwierćfinale to możemy chyba na dobre zapomnieć…

css.php